Beskid Sądecki: Czerwonym szlakiem na Cyrlę i Halę Łabowską z PTTK Nowy Sącz

Beskid Sądecki: Czerwonym szlakiem na Cyrlę i Halę Łabowską z PTTK Nowy Sącz

W ubiegłym tygodniu była wycieczka z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim (PTT) w Pieniny, a ostatnia niedziela to wyjazd w Beskid Sądecki z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym (PTTK). Mało nas obchodzi, że niektórzy członkowie obu organizacji traktują się jak konkurencja. My wybieramy te wycieczki, które wydają nam się bardziej atrakcyjne pod względem turystycznym i właśnie na takie jeździmy. Tym razem wędrówka w Beskidzie Sądeckim na Halę Łabowską bardziej zachęcała, żeby się na nią zapisać.   

Obfite opady śniegu na kilka dni przed wycieczką sprawiły, że Beskid Sądecki zrobił się biały. Szlaki zostały zasypane. Podczas wędrówki należało nastawić się na śniegi po pas i nikt nie był pewny czy podczas niedzielnej podróży uda nam się zrealizować założony cel, czyli przejście czerwonym szlakiem z Rytra na Halę Łabowską. Jeszcze dzień wcześniej w sobotni wieczór oglądaliśmy zdjęcia prosto od gospodarzy schroniska, które pokazywały mnóstwo śniegu i żadnych przetartych ścieżek. Przejście z Hali Pisanej do Hali Łabowskiej to jeden z odcinków, które nie cieszą się u nas zbytnią sympatią. Jakiś czas temu maszerowaliśmy tam w zimie. Śnieg po kolana, nikt przed nami nie szedł. Musieliśmy sami przecierać szlaki. Namęczyliśmy się niemiłosiernie, kilka razy lądując cali w białym puchu. Teraz z pewnym dystansem podchodzimy do tych miejsc w Beskidzie Sądeckim. Ten wyjazd miał to zmienić i uczynić, że znowu Hala Pisana i Hala Łabowska staną się miejscem idealnym.

Na początku szlaku

Autobus zawiózł nas z Nowego Sącza prosto do Rytra poza most nad Popradem. Tam na małym parkingu kilkunastoosobowa grupa przygotowywała się do wymarszu na szlak. Trasa naszej podróży wyglądała tak:

Rytro Szlak czerwony Cyrla Szlak czerwony Hala Pisana Szlak czerwony Hala Łabowska Szlak niebieski Łabowiec/ 04.12.2016, 18 km, w górę 915 m, w dół 700 m.

Wyruszamy czerwonym szlakiem w kierunku Cyrli. Najpierw czeka nas ostre podejście asfaltem pod górę. Z lewej strony w gęstym lesie schowany jest ryterski zamek. Nie przewidziano podejścia do niego, bo jest to tak piękne miejsce, że tam tak naprawdę wycieczka mogłaby się zakończyć, a przecież nie o to chodzi. Warto jednak tam zajrzeć przechodząc w pobliżu. Opuszczamy asfalt i skręcamy w prawo na leśną drogę. Ona wiedzie nas cały czas stromo pod górę, a następnie zmienia się w wąską ścieżynkę. Kilka osób wraz z przewodnikiem Kazimierzem Fydą rusza ostro do przodu zostawiając resztę w tyle. Nie ma co się śpieszyć, bo długa droga przed nami. Podobno przejście liczy ponad 16 kilometrów, a w takich warunkach zimowych to jest kawałek drogi.

Dom przy czerwonym szlaku

Idąc pod górę mijamy gospodarstwa. Ludzie z tych domów muszą na nogach codziennie lecieć na dół do Rytra, czy to na autobus, do szkoły czy pracy. Wspinamy się coraz wyżej i wyżej i dochodzimy do ścieżki koloru niebieskiego. Ona idzie do Młodowa, a następnie na Kordowiec. Warto dodać, że tutaj właśnie biegnie Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, czyli szlak mierzący 200 km, biegnący po najładniejszych miejscach pasma.

Podejście czerwonym szlakiem
Widok na wschodnią część Beskidu Sądeckiego i góry na Słowacji
Widok na Gorce i Beskid Wyspowy
Przy niebieskiej ścieżce

Widoki w tym miejscu zachwycają wszystkich. Przede wszystkim zobaczymy Beskid Wyspowy, Gorce, wschodnią część Beskidu Sądeckiego, a także góry na Słowacji, które nasi przewodnicy starali się rozpoznać. Na tej przełęczy, na której stoimy na drzewie wisi kapliczka i słowa krótkiej modlitwy. Idziemy dalej, bo do Cyrli jeszcze kilka minut jest. Po drodze mamy przede wszystkim las i jedną urokliwą polankę. Im wyżej wychodzimy tym śniegu więcej i robi się bajecznie.

Koło Grodzkie na czerwonym szlaku
Zaczyna się robić pięknie
Zaczyna się Cyrla

Krótki odcinek przed Cyrlą to istne cuda. Wszyscy robią zdjęcie, zaczynają się śniegi po kolana. Zaczyna robić się ciekawiej. Droga do schroniska jest przetarta. Prawdopodobnie to ślady samochodu gospodarzy. Wreszcie stajemy przed drzwiami obiektu. Kilka osób nie mogło doczekać się już wypicia piwa. Jest tak ciepło przez to podejście, że do środka wchodzi się tylko po to, żeby skorzystać z łazienki. Na Cyrli jest jakaś grupa z Krakowa. Przyszli tutaj, żeby posiedzieć i w godzinach popołudniowych mają schodzić na dół do Rytra. Dobrze, że im przedeptaliśmy nieco szlak.

Na Cyrli
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Po kilkunastu minutach przerwy ruszamy dalej. Na szlaku zaczęło robić się coraz ładniej, ale też i śniegu było coraz więcej. Od razu nad schroniskiem zobaczyliśmy Tatry. Ich najwyższe szczyty wyłaniały się znad zboczy Pasma Radziejowej.

Widok na Tatry Słowackie

Docieramy do węzła szlaków. Niebieski szlak dochodzi tutaj z Makowicy, a zielony z Wilczych Dołów. Znamy te szlaki i bardzo je polecamy. Są naprawdę widokowe. Maszerujemy cały czas przez las. Gdzieniegdzie pojawiają nam się widoki na Tatry. Mijamy kilka polanek i dochodzimy do Jaworzyny Kokuszczańskiej. Jest to piękne miejsce w paśmie Beskidu Sądeckiego, przy którym warto się na kilka chwil zatrzymać. Pod szczytem Jaworzyny Kokuszczańskiej pod kępą buków znajduje się murowana z kamienia kapliczka, a w niej szopka betlejemska wykonana przez ludowego artystę – Józefa Grucela z Ochotnicy Dolnej w Gorcach. Obok niej umieszczono krzyż i kamienny ołtarz.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
Jaworzyna Kokuszczańska
Pod Jaworzyną Kokuszczańską
Widok z Jaworzyny na Tatry
Widok z Jaworzyny
www.mynaszlaku.pl
Beskidzka bajka
Beskid Sądecki cały w śniegu
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Przedzieramy się przez śniegi z cudownymi widokami i stajemy na Przełęczy Bukowina. Tam przewodnik ma do nas kilka słów. Czekamy, aż ostatnie osoby dołączą do nas i ruszamy dalej na Halę Pisaną. Przez chwilę był nawet pomysł, żeby odpuścić sobie dalszy marsz czerwonym szlakiem, a zejść kolorem żółtym do Piwnicznej przez Jarzębaki.

Widok na Kotlinę Sądecką
Na Przełęczy Bukowina
Przewodnik Kazimierz Fyda
Pod Halą Pisaną

Ogólnie szlak od Cyrli na Halę Łabowską, czyli ten odcinek koloru czerwonego to wędrówka góra-dół. Nie ma tam zbyt dużo ostrych podejść, jednak cały czas schodzimy na dół i wychodzimy do góry. Na trasie nie dzieje się nic ciekawego, każdy idzie swoim tempem, a ono nie jest zbyt szybkie. Następnego dnia czekają nas pewnie zakwasy. Przez Halę Pisaną przechodzimy z krótkim zatrzymaniem. Słońce wędruje ku zachodowi, więc trzeba się iść dalej.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Przechodzimy przez widokowe polany skierowane na Kotlinę Sądecką, z lewej strony mamy Wierch nad Kamieniem i wreszcie zrobione tabliczki wskazujące dojście do Diabelskiego Kamienia, których brakowało i turyści tędy wędrujący nie mieli pojęcia o tym wspaniałym miejscu. Przed godziną 15 stajemy w progu schroniska. Kilka osób dotarło tutaj przed nami.

Widok na Kotlinę Sądecką
Przed Halą Łabowską
Już widać schronisko

Ostatnie osoby przychodzą 30 minut po nas. Jak wiadomo ciemno już się robi w okolicach godziny 16:00, także na pewno przewodnicy prowadzący wycieczkę odpowiedzialnie wyruszą ze schroniska odpowiednio wcześnie, żeby nie maszerować po ciemku i nie narażać osób na jakieś urazy.

Wyruszamy z obiektu o godzinie 16:30. Na zewnątrz już prawie nic nie widać. Kto ma to włącza czołówki, latarki w telefonach. Koło Grodzkie z Nowego Sącza przez 7 lat zdobywało odcinkami Główny Szlak Beskidzki i na Hali Łabowskiej było zakończenie najdłuższego górskiego szlaku pieszego. Osoby, którym się to udało zostały nagrodzone brawami i dyplomami. Po 18 docieramy do Łabowca na parking, gdzie czeka na nas autobus. Zeszliśmy dlatego tak późno, ponieważ jedna osoba zostawiła jakąś swoją rzecz w schronisku i przewodnik zamykający grupę musiał się po to wracać. Na koniec zobaczcie krótkie podsumowanie w filmie na naszym kanale youtubowym i subskrybujcie kanał mynaszlaku. 🙂 Koniecznie jakość HD.

Dziękujemy za przeczytanie. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na FacebookuTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Cześć! Na MyNaSzlaku.pl witają Cię Angelika i Mateusz
Dołącz do grona naszych czytelników i wybierz się z nami w niezwykłą podróż. Pamiętaj! Robisz to na własną odpowiedzialność. :) Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.