Beskid Sądecki: Jaworzyna Krynicka i Wierchomla

Beskid Sądecki: Jaworzyna Krynicka i Wierchomla

Ruszamy w Beskid Sądecki. 70 kilometrów, żeby dojechać na miejsce, gdzie mamy zaczynać, czyli do miejscowości Szczawnik, znajdującej się u stóp górującej Jaworzyny Krynickiej. W planach mamy zrobienie pętli właśnie przez Jaworzynę i dalej przez Runek i Wierchomlę. Wiemy jedno, pogoda od samego rana zapowiada się wyśmienicie.

Szczawnik jest przez nas bardzo lubiany z prostego powodu. Znajduje się w otoczeniu gór. Taki przyjemny koniec świata, w którym nie można już dalej jechać, tylko trzeba wziąć plecak i ruszyć przed siebie. Jest to miejsce, do którego co chwilę kursują autobusy z Nowego Sącza i Krynicy-Zdroju. Jest tam wiele miejsc do zobaczenia. Wioska powstała na terenie dóbr muszyńskich (Państwo Muszyńskie), od 1288 roku należała do biskupów Krakowskich. Kazimierz III Wielki odbił wieś z rąk biskupów i skolonizował. Zatrzymujemy się przy ostatnim przystanku autobusowym, na tzw. pętli. Dalej drogą asfaltową można dojechać na Wierchomlę, oczywiście na własną odpowiedzialność, ponieważ jest tam szlaban. W Szczawniku jest dolna stacja wyciągu narciarskiego „Dwie Doliny”. Górna stacja jest przy szczycie Jaworzynka (1001 m n.p.m.). Ze Szczawnika wychodzą szlaki turystyczne: żółty na Jaworzynkę, czerwony do Żegiestowa, czarny szlak dojściowy do szlaku Jaworzyna Krynicka – Runek. Planujemy wyjść na Jaworzynę Krynicką szlakiem koloru zielonego, a więc musimy wrócić dobre 2 kilometry w stronę, od której przyjechaliśmy. Jeśli zrobimy to rano to potem nie będziemy musieli specjalnie wracać tylko wyjdziemy od razu przy samochodzie. Maszerujemy przez pusty i cichy Szczawnik. Na ulicach nikogo jeszcze nie ma. Otacza nas mgła, więc jest bardzo tajemniczo. Te mgły przejdą jak wyjdziemy troszkę wyżej, bo już po drodze było je widać, że znajdują się na małej wysokości. Wracamy do zielonego szlaku i skręcamy z nim w lewo. Idziemy prosto do drewnianego kościółka pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Złockim.

Nasza trasa:

Szczawnik  Jaworzyna Krynicka  Runek  Wierchomla  Jaworzynka  Szczawnik
Długość: 27 kilometrów
Czas wycieczki: 8g:17m:23s
Suma podejść: 921 m
Suma zejść: 921 m

Cerkiew św. Dymitra w Złockiem (też: św. Demetriusza, Rycerza i Męczennika); dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka z lat 1867-1872. Od 1951 rzymskokatolicki kościół parafialny parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Złockiem. Świątynia leży na szlaku architektury drewnianej w Województwie Małopolskim. Wznosi się w górnej części wsi, na wysokości ok. 530 m n.p.m., w kępie drzew na grzbiecie, rozdzielającym dolinki Złockiego Potoku na wschodzie i Szczawnika na zachodzie. Miejsce to znajduje się w południowej części pasma Jaworzyny w Beskidzie Sądeckim. Obok cerkwi znajduje się cmentarz greckokatolicki z XIX w. otoczony murem. Wokół stare lipy; jedna z nich, znajdująca się przy drodze, chroniona jako pomnik przyrody. Pierwsza cerkiew istniała w tym miejscu najprawdopodobniej już w końcu XVI w. Obecna cerkiew, budowana w latach 1867-1872 według projektu Kondracza, konsekrowana w 1873, na tle innych łemkowskich świątyń w okolicy wyróżnia się swoją nietypową epigonalną architekturą. W 1951 została przejęta przez kościół rzymskokatolicki. (pl.wikipedia.org)

Tuż nad drewnianą budowlą na drzewie znajduje się tabliczka, która najbardziej nas interesuje z informacją ile jeszcze na szczyt. Poniżej jest kilka tabliczek i mapa terenu. Tam znajdziemy czasy odpowiednie dla narciarzy. Ruszamy ochoczo pod górę, ścieżką niezbyt wymagającą, a atrakcyjną ze względu na bardzo ciekawie zapowiadające się widoki. Słońce przebija się już gdzieniegdzie kolorując nam trasę na żółto i pomarańczowo. Mamy maj więc wszystko jest zielone i pachnące. Ten odcinek na pewno zapamiętamy ze względu na 2 rzeczy. Pierwsza: szliśmy nim kiedyś to nic nie widzieliśmy, bo padało i było mgliście. Druga: spędziliśmy tutaj tyle czasu, że zdążylibyśmy już dojść do wyznaczonego celu. Jednak nie można było tamtędy przejść tak obojętnie. Zobaczcie sami.

 

Tymi widokami na Beskid Sądecki napawaliśmy się ile tylko sił. Następnie weszliśmy już do beskidzkiego lasu, żeby mozolnie piąć się pod górę stokami Jaworzyny Krynickiej. Można tutaj nabić sobie sporo metrów podejścia. Około 700 metrów pod górę. Jest to jedno z największych bezpośrednich podejść na szczyt w Beskidzie Sądeckim. W tym przypadku, aż tak bardzo tego nie widać, ponieważ idzie się zielonym szlakiem prawie 3 godziny. Nam udało się go przejść w 2:45 robiąc sobie mniejsze i większe przerwy. W międzyczasie trawersujemy wierzchołek Zaruby (835 m n.p.m.) i mijamy grób czeskiego pilota, który zginął tutaj podczas działań wojennych.

Szlak pod górę prowadzi przyjemną wydeptaną ścieżką co chwilę skręcając. Znaki na drzewach mamy dość często także problemem byłoby się zgubić. Najostrzejsze podejście jest już prawie w ostatniej fazie trasy – tuż przed wyjściem na jaworzyńskie łąki. Kilka kropel potu może pojawić się na plecach. Wreszcie z chłodnego lasu wychodzimy na ostre słońce i widzimy na górce przekaźnik i całe zaplecze gastronomiczne Jaworzyny Krynickiej. Przed nami i po prawej stronie dostrzegamy okazałe panoramy na pasma górskie naszych południowych sąsiadów – Słowaków.

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.) słynie przede wszystkim z kolejki gondolowej, która dojeżdża na szczyt z Czarnego Potoku będącego częścią Krynicy-Zdroju. Tam bardzo ciężko powiedzieć kiedy jest sezon turystyczny, a kiedy nie. Zawsze spotkamy tam bardzo dużo osób. W zimie są to narciarze, a w pozostałych porach roku turyści piesi i rowerzyści. Jaworzyna Krynicka jest najwyższym szczytem w paśmie Jaworzyny. Beskid Sądecki podzielony jest na takie 2 części: pasmo Radziejowej i pasmo Jaworzyny Krynickiej. Do tego są jeszcze Góry Leluchowskie, bardzo atrakcyjne, jednak w małej części znane. Na szczyt dostaniemy się albo właśnie kolejką, szlakiem czerwonym i zielonym z Krynicy lub czerwonym od Runka. Szlak zielony jest jednym z łatwiejszych i przechodzi obok schroniska PTTK.

Siadamy na ławeczce i wspominamy ostatnią wizytę tutaj. Było to 20 sierpnia o wschodzie słońca. Widać wtedy było nawet Bieszczady odległe o prawie 130 kilometrów. Kliknij tutaj i zobacz jak było na wschodzie słońca. Kliknij tutaj i zobacz Bieszczady z Jaworzyny Krynickiej. Było kilka minut po godzinie 8:00 jak na szlaku pojawiła się jedna osoba z psem mieszkająca w schronisku. Beskid Sądecki ma to do siebie, że kilka miejsc i szlaków jest obleganych przez turystów, a inne bezludne i spokojnie. Czas kończyć te rozmyślania i ruszać dalej. Idziemy z kolorem czerwonym. Jest to odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego i Głównego Szlaku Beskidu Sądeckiego. Lasy w Beskidzie Sądeckim są coraz bardziej wycinane, a szlaki rozjeżdżane przez ciężkie sprzęty. Odcinek do Runku wiedzie prawie cały czas po prostym. W sezonie borówkowym można tutaj spotkać wielu amatorów tych owoców. Ścieżka koloru czarnego skręca w lewo do Szczawnika, a kawałek dalej szlak niebieski skręca w prawo do Krynicy, tak więc od tego momentu przez jakieś 10 minut idziemy z samym czerwonym kolorem.

Zdobywamy Runek (1080 m n.p.m.), jedno z naszych ulubionych miejsc w paśmie. Poniżej szczytu jest całkiem przyjemne rozstaje dróg, na którym można odpocząć przed dalszą drogą. Główny Szlak Beskidzki skręca w prawo na Halę Łabowską, a my idziemy w lewo na Wierchomlę. Turystów w tym dniu ani widu ani słychu. Szybkim krokiem zbiegamy na Polanę Gwiaździstą, która prowadzi nas prosto do Bacówki nad Wierchomlą.

Bacówka nad Wierchomlą to urokliwy zakątek, do którego zawsze z wielką chęcią powracamy. Zawsze jest tam spokój i na tarasie można zjeść coś dobrego. Znowu decydujemy się na żurek i pomidorową czyli tradycyjne jedzenie, które jemy w schroniskach będąc na szlaku. Zapach ciepłej zupki ze wspaniałymi widokami na Tatry… Nie ma nic wspanialszego! Bacówka PTTK nad Wierchomlą usytuowana jest na wysokości 895 metrów. Posiada pokoje 2-, 3- i 4-osobowe. Łazienki zlokalizowane są na najniższym piętrze budynku. Organizowane są tutaj obozy narciarskie, plenery malarskie czy nawet warsztaty bębniarskie. Ceny kształtują się w granicach od 9 złotych za namiot, po 35 złotych za nocleg w pokoju dwuosobowym.

Można zostać tutaj na wieczność, jednak my idziemy dalej. Wędrujemy niebieskim szlakiem przez polanę Długie Młaki. Ta polana jak i wszystkie pozostałe polany tego grzbietu są pozostałością po Łemkach, którzy dawniej zamieszkiwali te tereny. W 1947 zostali wysiedleni w ramach Akcji Wisła. Potem polany były użytkowane rolniczo przez napływową ludność polską z miejscowości Wierchomla Mała i Wierchomla Wielka, dzięki czemu nie zarosły lasem i stanowią dobry punkt widokowy. Faktycznie tak jest.

Dalej mamy górną stację kolejki Dwie Doliny Muszyna – Wierchomla i Wyżnie Młaki, na którym znajduje się urokliwa kapliczka. Mówi się na to miejsce Jaworzynka, a to dlatego, że wyżej jest szczyt o takiej nazwie. Dalej szlak niebieski biegnie na Pustę Wielką i do Żegiestowa. Kapliczka kryta jest dachem z gontów i zamykana żeliwną furtką. Jest to wyremontowana łemkowska kapliczka.

Zmieniamy szlak na żółty i zmierzamy do Szczawnika. Szlak po krótkim odcinku leśnym wyprowadza nas na kolejną polankę z wyciągiem narciarskim. Większość stoków tutaj zlokalizowanych ma coś wspólnego z narciarstwem. Schodząc na dół natrafiamy na stado owiec z beskidzkim ‚bacą’. 😉

Kolejny raz opuszczamy polany i wchodzimy do gęstego, bukowego lasu szlak ostro schodzi w dół. Ścieżka jest wąska i miejscami kamienista. Trzeba uważać, żeby nie polecieć na kamieniach na dół, bo może boleć. 🙂 Po kilkunastu minutach mamy już Szczawnik otulony górami na wyciągnięcie ręki. Widać już cerkiew to znaczy, że jesteśmy już prawie na parkingu. Schodzimy po gruntowej drodze do głównej między domami. Skręcamy w lewo i docieramy do samochodu. Kilka lat temu w tym samym miejscu akumulator w samochodzie odmówił nam posłuszeństwa i musieliśmy iść do pobliskiego domu, żeby podłączyć prostownik, który mieliśmy w bagażniku. Teraz też coś akumulator szwankował i nie chcieliśmy mieć identycznej sytuacji. Na szczęście samochód odpalił idealnie, a my po drodze kupiliśmy jeszcze górskie lody. 🙂

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

2 thoughts on “Beskid Sądecki: Jaworzyna Krynicka i Wierchomla

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress