Beskid Sądecki: Krynica-Zdrój – Jaworzyna Krynicka – Drabiakówka – Krynica-Zdrój

21 maja ruszamy w Beskid Sądecki wczesnym rankiem, żeby ominąć korki, które można spotkać przy wjeździe do Nowego Sącza od strony Krakowa. Przejeżdżamy spokojnie całe miasto i kierujemy się przez okoliczne miejscowości do Krynicy-Zdroju, a konkretnie na ulicę Słotwiny, przy której znajdują się wyciągi narciarskie, restauracje i inne atrakcje czynne w sezonie zimowym. Jesteśmy na miejscu przed godziną 7. Pogoda dopisuje i przez cały dzień ma być stabilna, dlatego nie musimy się spieszyć w obawie przez deszczem czy burzami. Jaworzyna Krynicka, którą planujemy zdobyć to szczyt, na który można dostać się koleją gondolową, jednak my stawiamy na spacer i pokażemy Ci drogę, którą łatwo można dotrzeć na samą górę i dużo się nie zmęczyć. 

Trasa: Słotwiny (ścieżka) Przełęcz Krzyżowa   Czarny Potok -(droga) Jaworzyna Krynicka  Runek Czubakowski  Przełęcz Krzyżowa (ścieżka) |19 kilometrów, 5h:32m:50s, Endomondo 

Zaczynamy przy cerkwi filialnej greckokatolickej Opieki Bogurodzicy w Krynicy – Słotwinach (obecnie kościół parafialny rzymskokatolicki Serca Pana Jezusa), która pochodzi z lat 1887 – 88. Cerkiew zbudowana została w tradycji łemkowskiego budownictwa cerkiewnego, jednak mocno odbiega od klasycznego układu. Obecne wyposażenie świątyni, w większości przeniesione w latach 50. XX w. z kościoła parafialnego z części zdrojowej Krynicy, stanowią: ołtarz główny z obrazem Serca Jezusowego z 1898 r., boczne neorenesansowe ołtarze z końca XIX w. Z dawnego wyposażenia cerkiewnego zachowały się tylko fragmenty ikonostasu. Przy kościółku po drugiej stronie drogi znajduje się mały parking na kilka samochodów. Można się również zatrzymać przed skrętem do kościoła, gdzie znajduje się bardzo obszerne miejsce do postoju. 

Ruszamy drogą w stronę ośrodka i wyciągu narciarskiego. Mijamy wymarłe poza sezonem obiekty gastronomiczne i wypożyczalnie sprzętu. Prowadzi nas ścieżka koloru czerwonego. Przy górnej stacji wyciągu pod szczytem Drabiakówka 894 m n.p.m. budowana jest ścieżka w koronach drzewa, wzorowana na tej słowackiej. Będziemy później tamtędy wracać to zobaczymy jak wyglądają obecne prace. Podchodzimy drogą asfaltową, aż do nawierzchni kamienistej. Przed nami teraz lekkie podejście prosto na Przełęcz Krzyżową 770 m n.p.m. 

Na przełęczy odbijamy w prawo i schodzimy do Czarnego Potoku. Tym razem idziemy już szlakiem zielonym, ale też nie za długo, bo pod dolną stacją kolejki na Jaworzynę Krynicką będziemy go opuszczać. Na zegarze jest po siódmej, więc nawet jeślibyśmy chcieli wyjechać na szczyt to pierwszy kurs dopiero o 10:00. O tej to już będziemy na górze. 🙂 Po dojściu do asfaltu odbijamy w prawo i zmierzamy cały czas prosto. Zamiast iść szlakiem zielonym to postanawiamy poznać drogę dojazdową do schroniska. Jest ona może dłuższa, ale za to nie ma takich ostrych podejść i po jej przejściu możemy powiedzieć, że zmęczyć się na niej trudno. 

Podchodzimy prosto do schroniska na Jaworzynie Krynickiej. Znajduje się ono pod szczytem w spokojnym miejscu. Całe szczęście, że jest tutaj, a nie wyżej. Jak byliśmy tutaj ostatni raz dawno, dawno temu to wejście do niego było na dole tak samo jak bufet. Teraz wszystko przeniosło się na górę. Po podbiciu pieczątki znajdującej się na stole chcieliśmy kupić jakiś żureczek, ale niestety dzwonienie dzwonkiem i wołanie nic nie dało, dlatego zostały nam tylko kanapki. 🙂 Widoki z okien budynku są rewelacyjne i warto przyjść do schroniska w tygodniu, żeby spokojnie usiąść i nacieszyć wzrok. 

Po 30 minutach opuszczamy opustoszały obiekt i ruszamy na szczyt. Wyjście na Jaworzynę Krynicką 1114 m n.p.m. zajmuje nam 20 minut. Spotykamy wycieczkę szkolną i kilka osób. Kolejka już kursuje, a my kupujemy magnes w budce z pamiątkami. Legendy głoszą, że z Jaworzyny widać Bieszczady odległe o około 130 kilometrów. Faktycznie tak jest i można to zobaczyć tutaj

Po krótkim pobycie na górze wchodzimy na Główny Szlak Beskidzki koloru czerwonego i nim idziemy dobre kilkadziesiąt minut. Jest to droga głównie przez las i po prostym. Mijamy odejście czarnej ścieżki do Szczawnika i mówimy cześć przebiegającej dziewczynie. Pod Czubakowską 1082 m n.p.m. wchodzimy na szlak koloru niebieskiego i lecimy w prawo tracąc wysokość. Mniej widokowy odcinek przy Przysłop 944 m n.p.m. doprowadza nas pod Drabiakówkę. Może to wzniesienie nie jest tak bardzo znane, ale zmieni się to za sprawą ścieżki w koronach drzew, która tam powstaje. Mamy okazję przejść obok placu budowy. Wygląda to bardzo ciekawie. Tylko czy faktycznie będą z tego miejsca takie świetne widoki jak zapowiadają? Oby. 🙂 Ścieżka ma mierzyć 1030 metrów. Podpierać ją będzie 18 wież wsporczych i 87 słupów. Na trasie będą zamieszczone dodatkowe instalacje, dzięki którym turyści będą mogli zapoznać się z przyrodą, historią regionu i jego kulturą. Dodatkową atrakcją, szczególnie dla najmłodszych, będzie mierząca 60 metrów długości zjeżdżalnia.

Na czas budowy zostało wytyczone obejście. Jest ono oznakowane także można spokojnie tam iść. Dalej już czekają na nas wspaniałe widoki na sąsiedni Beskid Niski i góry słowackie. Na Przełęczy Krzyżowej łączymy się ze ścieżką czerwoną, którą szliśmy rano i przez 15 minut wracamy nią do samochodu pod drewniany kościół. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *