Beskid Sądecki: Łomnica-Zdrój – Hala Łabowska – Hala Pisana – Łomnica-Zdrój

Beskid Sądecki: Łomnica-Zdrój – Hala Łabowska – Hala Pisana – Łomnica-Zdrój

W poniedziałkowy poranek 10 lipca 2017 wybieramy się w Beskid Sądecki do Łomnicy-Zdroju, żeby razem z Justyną i Dominikiem – naszymi nowymi znajomymi zdobyć Halę Łabowską i upolować jakiegoś pieroga w schronisku. 

Justynę i Dominika poznaliśmy w zeszły piątek na górskim spotkaniu w Łososinie Dolnej. Obecnie przyjechali na wakacje do Ciężkowic i zaczynają swoją przygodę z górami, mając już na swoim koncie kilka ważnych szczytów. Teraz poznają lepiej szlaki Beskidu Sądeckiego. Umówiliśmy się na parkingu przed szlabanem w Łomnicy-Zdroju o godzinie 6:00. Tam mieliśmy ruszyć w stronę Hali Łabowskiej (1064 m n.p.m.). Taką samą trasę robiliśmy w sierpniu 2013 roku. Zobaczcie tutaj.

Nasza trasa:

Łomnica-Zdrój  Hala Łabowska  Hala Pisana  Jarzębaki  Łomnica-Zdrój
Długość: 16 kilometrów
Czas wycieczki: 07g:30m:12s
Suma podejść: 740 m
Suma zejść: 690 m

Ruszamy niebieskim szlakiem najpierw po asfalcie, a następnie po szerokiej drodze szutrowej. Mijamy Leśnictwo Łomnica i odbijamy w prawo w stronę potoku Łomniczanka. Musimy przez niego się przedostać, chociaż z tym nie ma problemu ponieważ są tam ułożone kamienie i łatwo po nich przejść.

Po przejściu przez potok zaczyna się ostre podejście pod górę. Trwa ono może 20 minut, ale potrafi człowieka zmęczyć. Na szczęście jak już osiągniemy najwyższy punkt to potem wędruje się praktycznie po prostym. Podczas wyjścia zaczyna padać deszcz co nie zwiastuje najlepiej. Pogorszenie pogody miało być ale nie tak szybko. Idziemy dobrym tempem. Chyba do przodu ciągnie nas to pyszne schroniskowe jedzenie, które na Hali Łabowskiej jest naprawdę godne polecenia. Osiągamy Halę Groń, a następnie kolejną, ale już nienazwaną. Widoków niestety nie mamy żadnych. Musimy sobie je tylko wyobrazić.

Docieramy do Rozdroża (1050 m n.p.m.) i z tego miejsca do schroniska jest zaledwie 5 minut spacerem. Także zmieniamy kolor na czerwony i ruszamy przed siebie. Mocna pada, a zbierający borówki gościu pyta czy nie boimy się deszczu. Tak w sumie po tym co nas spotkało w kwietniu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie podczas marszu Szlakiem Warowni Jurajskich lało przez trzy dni z pięciu, to teraz nic na nas nie zrobi wrażenia. Hala Łabowska to polana w Beskidzie Sądeckim w środkowej części Pasma Jaworzyny. Znajduje się ona w Popradzkim Parku Krajobrazowym. Obszar hali zarasta coraz bardziej i jest to niekorzystne zjawisko z turystycznego punktu widzenia, ale również przyrodniczego. Od 1953 roku stoi tam schronisko PTTK na Hali Łabowskiej, podlegający pod oddział PTTK z Nowego Sącza. Poprowadzony jest tędy czerwony Główny Szlak Beskidzki, biegnący do Rytra lub na Jaworzynę Krynicką. W 1995 roku schronisku nadano imię Władysława Stendery – żołnierza Armii Krajowej.

W schronisku spędzamy dobre 2 godziny, bo czekamy na poprawę pogody, a i jeszcze jemy żurek i pomidorową. Rozmawiamy chwilę z gospodarzem schroniska, który dziwi się, że ktoś przyszedł przed godziną 8, a także z turystami, którzy przyjechali tu konno i dalej kierują się do Hańczowej. Przed 10 ruszamy w dalszą drogę. Nasz główny cel to Hala Pisana (1044 m n.p.m.). Idziemy Głównym Szlakiem Beskidzkim, a niebo lekko się przejaśnia. Po kilkudziesięciu minutach skręcamy na zieloną ścieżkę przyrodniczą, żeby dojść na Diabli Kamień, który schowany jest pośród bukowego lasu. Teraz prowadzi tam dobrze oznaczona ścieżka i można trafić bez problemu. Kiedyś było gorzej i można było zabłądzić.

Z kamienia, z którego rozpościera się widok na Kotlinę Sądecką i Beskid Niski wracamy kilka minut z powrotem do szlaku. Skręcamy w prawo i zdobywamy Wierch nad Kamieniem (1084 m n.p.m.). Nasi przyjaciele zdobywają różne odznaki, więc to już kolejny szczyt, który mogą sobie dołożyć do swojej listy. W międzyczasie mijamy się ze szlakiem narciarskim, a także w pewnym momencie kolor żółty skręca do Frycowej.

Na szlaku jest sporo błota, dlatego każdy nieuważny krok może zakończyć się z nim bliskim kontaktem. Były takie sytuacje. 🙂 Zdobywamy Halę Pisaną jednak nie zabawiamy tam zbyt długo ponieważ nad nami zaczyna grzmieć. Czerwony szlak skręca w prawo na Cyrlę i do Rytra, a my idziemy w lewo szlakiem żółtym. Schodzimy ostro w dół i przechodzimy przez kilka polan. Szkoda tylko, że nic nie widać. Przechodzimy przez trzy atrakcyjne hale: Bukowinę, Jesionową i Szałasy Jarzębackie. Trawersujemy zbocza szczytu Groń (882 m n.p.m.) i trafiamy na szeroką drogę z płyt. Tam mamy skręcić w lewo do Łomnicy i zejść ścieżką gminną.

Schodzimy w dół, a towarzyszy nam potok Mała Łomniczka. Kawałek możemy sobie skrócić idąc przez las, ale przy takiej pogodzie lepiej schodzić płytami i asfaltem. Na szlaku nie spotkaliśmy nikogo. Tylko te osoby w schronisku. Mimo wakacji Beskid Sądecki nie jest zbyt chętnie odwiedzanym pasmem górskim. No może z małymi wyjątkami typu Radziejowa czy Jaworzyna Krynicka. W Łominicy-Zdroju po dojściu do drogi głównej skręcamy w lewo i idziemy na parking. To trwa jakieś 10 minut. Po dojściu do samochodów mamy godzinę 13:30. Żegnamy się z Justyną i Dominikiem, umawiamy się na kolejną wycieczkę i udajemy się w drogę powrotną do domu.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress