Beskid Wyspowy: Poręba – Kamiennik – Schronisko na Kudłaczach – Poręba

Decyzja zapadła, że jedziemy w Beskid Wyspowy i zdobywamy Kamiennik, na którym jeszcze nigdy nie byliśmy. Podczas wędrówki musieliśmy zmienić nieco trasę. W planach był jeszcze Lubomir i Łysina, ale widoczne na horyzoncie deszczowe chmury zmusiły nas do skrócenia drogi o kilka kilometrów. Po drodze w schronisku na Kudłaczach zatrzymaliśmy się jeszcze na żurek. 

Trasa: Poręba  Kamiennik  Sucha Polana  Schronisko na Kudłaczach  Działek  Poręba |14 kilometrów, 4h:09m:40s, Endomondo 

15 maja 2018. Jedziemy w kierunku Poręby, z której planujemy start na Kamiennik 827 m n.p.m. Na miejscu jesteśmy o godzinie 7:30 i parkujemy przy kaplicy pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Parking pomieści kilkadziesiąt samochodów. Można zatrzymać się również 200 metrów niżej przy drodze lub przy sklepie też w pobliżu kościoła. Jeśli chodzi o miejsce postojowe w tej miejscowości to nie ma problemu. 

Drogą, którą przyjechaliśmy wracamy 200 metrów i stajemy pod tabliczkami, które wskazują nam naszą trasę. Szlak zielony biegnie na Kamiennik i dalej na Suchą Polanę lub przez Działek i Chełm do Myślenic. Pierwsza opcja jest właściwa więc ruszamy drogą asfaltową. Mijamy po prawej stronie sklep spożywczy otwarty od wczesnych godzin porannych, a po lewej stronie szkołę, przy której panuje spory ruch.

Tuż po minięciu szkoły skręcamy w prawo i idziemy między domami. Po płytach przechodzimy na kamienistą drogę, która wznosi się lekko do góry. Za nami i z lewej strony mamy okazałe widoki na Śliwnik 619 m n.p.m., Grodzisko 502 m n.p.m. i Krowią Górę 456 m n.p.m. Kilka minut mija zanim wejdziemy do lasu. W ostatniej chwili udaje się dostrzec sarnę, która ucieka w popłochu w przeciwnym kierunku. 

Wchodzimy między drzewa już na dobre. Podejście na Kamiennik jest bardzo przyjemne. Nie ma żadnych ostrych podejść, więc możemy dobrze rozłożyć siły. Poza zielonym szlakiem natrafiamy na znaki, które prowadzą do miejsca widokowego i naprawdę warto do niego odbić. To tylko 2 minuty, a może się okazać, że będą to jedyne widoki podczas przejścia tej trasy. Jest to miejsce znajdujące się obok nieczynnego już kamieniołomu. 

Osiągamy niższy wierzchołek Kamiennika i spotykamy się ze szlakiem żółtym, który przychodzi z Przełęczy Zasańskiej. Idziemy z nim kilkanaście minut, a w międzyczasie docieramy na szczyt, który jest naszym głównym celem. Jest on zalesiony więc nic z niego nie zobaczymy, ale już samo przejście przez las potrafi nacieszyć oczy. 

Idziemy dalej i schodzimy w dół na Suchą Polanę – bardzo ciekawe miejsce. W czasie II wojny światowej często odbywały się na polanie przeglądy licznych w tym rejonie oddziałów partyzanckich. 3 września 1944 odbyła się tutaj uroczysta msza polowa, podczas której poświęcono proporczyk myślenickiego obwodu Armii Krajowej. W 2002 roku na polanie uroczyście odsłonięto duży głaz z pamiątkową tablicą i krzyż. Zamontowana na nim kapliczka pochodzi z pobliskiego szczytu Lubomir. 

Przez wiele lat po II wojnie światowej na polanie stał budynek leśniczówki, w którym często nocowali turyści, było też na polanie pole biwakowe. Planowano nawet budowę tutaj schroniska turystycznego. Obecnie na polanie istnieje wiata turystyczna, miejsce biwakowe i kącik dydaktyczny z tablicami informacyjnymi. Wiosną na polanie zakwitają krokusy

Dalej można skierować swoje kroki żółtym szlakiem na Łysinę i Lubomir, ale widzimy, że pogoda się zmienia więc kontynujemy maszerowanie zielonym szlakiem, który trawersuje zbocze góry. Po 30 minutach drogi przez las, na której spotykamy leśniczych trafiamy do schroniska na Kudłaczach. Przed budynkiem siedzi kilka młodych osób, a w środku pustki. Jeszcze nigdy tutaj nic nie jedliśmy, dlatego żurek bardzo kusi. Zamawiamy zupy i siadamy przy stole. Podbijamy pieczątkę i kupujemy magnes. 

Po wyjściu z budynku wchodzimy na Mały Szlak Beskidzki koloru czerwonego. Wracają wspomnienia z naszej wędrówki z 2014 roku. W głowie pojawiły się myśli przejścia go ponownie. W sumie to każdy szlak długodystansowy byłby dobry. Schodzimy na dół zakosami i wychodzimy pod Działkiem. Do samochodu mamy 20 minut, a nad nami deszcz. Przykrywam się płaszczem przeciwdeszczowym, dlatego razem z Mają jesteśmy bezpieczni. Skracamy sobie drogę idąc asfaltem. Deszcz nam nie straszny i po 14 kilometrach kończymy naszą wedrówkę w Porębie. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *