Beskid Wyspowy: Ze Skrzętli na Chełm Łososiński

Jak najlepiej spędzić czas będąc dzień wcześniej na weselu? Odpowiedź jest prosta i brzmi „iść w góry” 🙂 Przecież w górach cisza, spokój, w niektórych miejscach nie uświadczysz nikogo. Takim właśnie miejscem miał bym Chełm znajdujący się w Beskidzie Wyspowym, gdzieś w pobliżu Jaworza na obrzeżach pasma. Trasa Skrzętla-Rojówka – Chełm – Skrzętla Rojówka.

Zobaczmy najpierw na mapę. W przybliżeniu jesteśmy gdzieś między Nowym Sączem, Limanową i Brzeskiem. Chełm nazywany przez niektórych Łososińskim należy do Pasma Łososińskiego jest szczytem widocznym z bardzo daleka, a to wszystko za sprawą przekaźnika, który w nocy świeci na czerwono. Mierzy nieco ponad 700 m n.p.m. i nie prowadzi do niego żaden szlak turystyczny, tylko zwykła leśna droga.

beskid-wyspowy-ze-skrzetli-na-chelm-lososinski
Lokalizacja Chełmu / mapa wyd. Compass

Rozpoczynamy o godzinie 10. W pierwotnym planie miało był wyjście na Łopień, ale po drodze widząc Chełm przypomnieliśmy sobie, że mieliśmy na niego ostatnio iść tylko padało. Tak więc uderzyliśmy tam teraz. Za początek wędrówki obieramy parking przy kościółku na Skrzętli. Zawsze dojeżdżając tutaj wybieraliśmy się na Jaworz, pod którym znajduje się wieża widokowa, jednak teraz skierowaliśmy się w drugą stronę. Na Jaworz idzie szlak koloru niebieskiego i jest to szlak długodystansowy Tarnów – Wielki Rogacz. Dojazd pod kościół jest bez większych problemów, od strony Łososiny Dolnej, albo Tęgoborzy.

Szlakowskaz na początku trasy

Na miejscu czekają na nas kierunkowskazy. Nas w tej chwili w największym stopniu interesuje kolor żółty do Męciny, bo właśnie nim przez jakieś 100 metrów będziemy szli. Zaledwie 100 metrów, bo on idzie prosto, a my zmierzamy kolo poniższej kapliczki w lewo. Obok nas znajdują się domy i pole słoneczników.

Kapliczka przy szlaku. W tle widać kościół na Skrzętli, a z prawej na stodole oznakowanie koloru żółtego
Pięknie wygląda w pełnym słońcu 🙂

Idziemy po zwykłej polnej drodze prowadzącej do kolejnych gospodarstw. Z kolejnym metrem staje się ona coraz bardziej nieprzejezdna. Patrząc na mapę widać jak wiele jest tutaj różnych tras. Okazuje się, że domów jest tutaj dość sporo i każdy ma dobry dojazd, dlatego drogi zostają żwirowane albo asfaltowane.  Wytyczenie szlaku w tym kierunku byłoby dobrą alternatywą do szlaku na Jaworz, do którego co jakiś czas dolewają kolejne metry asfaltu. Niedługo pod samą wieżę będzie można dojechać samochodem. Teraz też można ale to trzeba mieć górskie auto, np. takie jak nasz fiacik. 😛

Prawdziwa turystka 😉

Idziemy bardzo przyjemnie pośród lasu. Wychodzimy na piękną polankę, z której już można dostrzec wzniesienia Pogórza Rożnowskiego, Pogórza Wiśnickiego, Pogórza Ciężkowickiego i Beskidu Niskiego w oddali. Jak zobaczycie na drugie zdjęcie to mniej więcej na środku ciągnie się pasmo Machulca, a przy dobrej przejrzystości będziemy widzieć z tego miejsca Góry Świętokrzyskie oddalone od nas o ponad 130 kilometrów!

Pierwsza widokowa polanka
Kilkadziesiąt metrów dalej

Idziemy dalej i wyłania nam się zza lasu Jezioro Rożnowskie. Na nim jak widać jest spory ruch. Można zobaczyć po wakacjach amatorów wodnego szaleństwa. Widząc, że ktoś tutaj mieszka nasuwa się żal i pytanie „czemu akurat tutaj nie mieszkamy?„. Jednak to wszystko mija jak myślimy sobie co ci ludzie muszą przeżywać tutaj zimą. Dziękuję, koniec tematu. 🙂

Widok na Jezioro Rożnowskie

Zaczyna się robić gorąco, a w wyobraźni już widzimy jesień, przymrozki, a przede wszystkim ten górski chłód, który można poczuć podczas porannych wędrówek. Pomimo słabej pogody do robienia zdjęć, wychodzą one wyjątkowo dobrze. Dookoła jest pięknie, zielono.

Droga na Chełm

Wchodzimy znowu do lasu i idziemy z nim dobre kilkanaście minut. I wtem po prawej stronie otwierają nam się kolejne kapitalne widoki. Tym razem jest to strona południowo-zachodnia. Widać Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Wyspowy i to na tyle, ale wiemy, że kiedyś zobaczymy stąd Tatry.

Kolejna polanka z nowymi widokami

Ile jeszcze trzeba przedstawić powodów, które mogą przekonać tych u góry, żeby poprowadzili tutaj szlak turystyczny. 🙂 Docieramy wreszcie do naszego celu, czyli do przekaźnika. Najwyższy punkt Chełmu minęliśmy gdzieś po drodze. Nie jest on w żaden sposób oznaczony, ale widać, w którym miejscu on jest.

Przekaźnik na Chełmie

Na szczycie jemy śniadanko, a potem w drodze powrotnej rozwalamy się na łące i odsypiamy późny powrót do domu. Chyba nikt nie chciał nas okraść jak spaliśmy. „Ach, jakie to jest fantastyczne uczucie zdrzemnąć się chwilę na górskiej polanie„. Tak, tak, tak. Potem człowiek wstaje ledwo żywy, wszystko boli i wygląda się tak, że lepiej nie gadać. 😛

Także tego

Do samochodu wracamy taką samą drogą, a na miejscu jesteśmy po 14, idealnie, żeby wyjechać z parkingu, bo ludzie przyjeżdżający do kościoła już nas chcieli zastawić. Dziękujemy za przeczytanie. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na FacebookuTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *