Beskid Żywiecki: Sidzina – Hala Krupowa – Polica – Judaszka – Sidzina

Beskid Żywiecki: Sidzina – Hala Krupowa – Polica – Judaszka – Sidzina

Dziś zabieramy Was na wycieczkę po Beskidzie Żywieckim i nie będzie to wycieczka na Babią Górę. Tym razem pokażemy Wam ciekawe miejsca jakimi są Schronisko na Hali Krupowej i szczyt Polica (1369 m n.p.m.). Oczywiście chyba każdy powinien kojarzyć pasmo Policy, który sąsiaduje z naszą królową Beskidów. Nie każdy może będąc na Babiej Górze spoziera w stronę Policy, bo przy dobrej widoczności najczęściej skupia naszą uwagę piękny łańcuch Tatr.

Wędrówkę rozpoczynamy w miejscowości Sidzina. Auto zostawiamy naprzeciwko Domu Wczasów Dziecięcych i obok MuzeumKultury Ludowej. Parking darmowy i jeszcze bezludny. Zabieramy spakowany plecak i ruszamy w drogę. Wybieramy taki wariant, aby zrobić tego dnia pętlę. Ruszamy za zielonymi szlakami. Najpierw udajemy się za drogą asfaltową w stronę przysiółka Binkówka, równolegle do Potoku Kamyckiego. Na rozwidleniu dróg przy kaplicy wybieramy drogę na prawo. Oczywiście warto się zatrzymać przy tej kaplicy na chwilę, bo jest urocza.

Nasza trasa:

Sidzina  Hala Krupowa  Polica  Hala Krupowa  Okrąglica  Judaszka  Sidzina
Długość: 21 kilometrów
Czas wycieczki: 6g:50m:31s
Suma podejść: 945 m
Suma zejść: 945 m

Po minięciu Polany Kojsowej idziemy już zalesionym terenem. Na początku dość odważnie zabieramy się do zdobywania wysokości. Atakujemy mocno nasze wzniesienie. Pierwszym poważnym jest Kordelka. Szczyt położony nad Polaną Pastwową. W masywie tego szczytu było wiele polan jednak teraz ze względów ekonomicznych polany zarastają i zanikają, na nich nie odbywa się wypas i nie są użytkowane rolniczo. Na pierwsze widoki musimy jeszcze chwile poczekać, aż dojdziemy na Halę Krupową. Od razu każdy zwróci uwagę na szczyt, na którym jest przekaźnik. Oczywiście mowa tutaj o Okrąglicy (1239 m n.p.m.). Ten szczyt każdy rozpoznaje i go wskazuje idąc do Schroniska PTTK na Hali Krupowej. Jest on charakterystyczny w tej okolicy. My oczywiście zostawiając go za sobą zmierzamy do najbliższych tabliczek na Pzełęczy Kucałowej.

Cóż za zaskoczenie, już widać schronisko i tabliczki wskazują kilka minut do niego. Hmm, no nie, nie… W tym schronisku pasuje nam zostać troszkę na jakiś obiad, więc świetnym rozwiązaniem jest pierwsze zaatakowanie wybitnego szczytu jakim jest Polica (1369 m n.p.m.), a następnie wrócenie do obiektu. Do szczytu według mapy dzieli nas do godziny drogi, a jeśli chodzi o tabliczki to połowa z tego. Z Przełęczy Kucałowej (1148 m n.p.m.) nie mamy takich widoków jakie można zobaczyć przy dobrej widoczności, ale i tak pięknie prezentują się słowackie i polskie szczyty. Przy dobrej widoczności widać małopolskie szczyty, a krajobraz sięga po Łysicę i Łysą Górę w Górach Świętokrzyskich, gdzie to jest najdalsza odległość jaką można zaobserwować (166,4 km). Można dostrzec Wawel oddalony o niecałe 52 km i Kopiec Kościuszki, piękny Beskid Mały i Makowski, ale też troszkę Wyspowego. Widoki te leżą mniej więcej po lewej stronie patrząc na Okrąglicę. Zaś po prawej zaczyna się piękny łańcuch Tatr, od bardzo wybitnych Tatr Bielskich i Wysokich po Zachodnie oraz Podhale i Spisz. Oczywiście widać także Policę, na którą zmierzamy obok wybitnego szczytu jakim jest Złota Grapa (1243 m n.p.m.). Pięknie też odsłonięty jest Czyrniec, który teraz należy do Polski. Jednak w czasie II wojny światowej przez jego szczyt biegła granica niemiecko- słowacka. Nawet teraz jeszcze można spotkać słupki graniczne naszych sąsiadów oznaczonych literami D i S. Nas tam jeszcze nie było, ale mamy zamiar się wybrać. Szlak przebiega po wschodniej części Czyrńca i nie wychodzi na szczyt, ale z niego też muszą być świetne widoki, bo szczyt jest dobrym punktem widokowym i co najważniejsze jest odsłonięty. I od tamtej strony można powędrować też na Policę bezpośrednio z Przełęczy Zubrzyckiej (876 m n.p.m.).

Zmierzamy do Złotej Grapy (1243 m n.p.m.), przy której jesteśmy za kilka minut i podążamy już bezpośrednio na Policę. Oczywiście widoki z Policy są również niebanalne. Tatry, Beskidy z królową Babią Górą. Nad szczytem znajduje się pomnik ofiar katastrofy lotniczej z 2 kwietnia 1969 roku. Siadamy tu na chwilkę i posilamy się kanapeczką i łykamy wodę mineralną. Przychodzą tu co jakiś czas kolejne grupy turystów.

My oddaleni o 2,5 km od schroniska zaczynamy wracać. Oczywiście powrót wydaje nam się szybszy i w niedługim czasie docieramy do niego i od razu ustawiamy się w kolejce. Tak, w kolejce, bo taka właśnie się utworzyła z kilku osób. Jedni siedzieli na tarasie, inni grali w karty pod ścianą, a my usiedliśmy obok nich i pokornie czekaliśmy. Było smaczne, żurek troszkę nietypowy, bo smakował jakby połączony z sosem czosnkowym. I tak przed schroniskiem robimy sobie fotkę i ruszamy przed siebie. Cel to wspominana Okrąglica z Kaplicą Matki Bożej Opiekunki Turystów i przekaźnikiem. Tam od szlaku czerwonego należy odbić w lewo, bo przez szczyt szlak nie został poprowadzony. Ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby samemu tam skręcić, ścieżka jest wydeptana. Tam zatrzymujemy się na moment i czytamy tabliczki, które są tam zawieszone. Ciekawe miejsce.

Kontynuując wracamy na szlak i idziemy dalej. Aby zrobić pętlę i wrócić do samochodu można spokojnie właśnie wybrać taki wariant, a kilometrażowo tak jak przedstawialiśmy Wam wyżej nie jest dużo. Przez ponad 6 km spacerujemy raczej zalesionymi terenami. Mijamy Urwanicę (1106 m n.p.m.), dalej ciut niższe Naroże (1046 m n.p.m.) i trzecia do kompletu wyższa Soska (1063 m n.p.m.). Teren w sumie jest dość przyjemny, jak by można było powiedzieć, raz się wznosi, raz obniża. Jak już się wyjdzie w miejsca widokowe to naprawdę jest na co popatrzeć.

Tak docieramy do Przełęczy Malinowe. Przy pomniku partyzantów AK i pacyfikacji os. Malinowe 13 października 1944 roku skręcamy w prawo za znakami koloru niebieskiego. Teraz już ostatnia prosta. Do celu niecałe 5 km. Przechodzimy kawałek drogi i na Polanie Malinowe natrafiamy na mauzoleum partyzantów AK zrobione z kamienia.

Wędrując już tym szlakiem nikogo nie spotykamy, nikt nie wychodzi na nocleg do schroniska, nikt nie wędruje w godzinach popołudniowych na szczyt. Przechodzimy przez Pański Potok, za kawałek czasu przez szerszą drogę i Flakowy Potok.

Mijamy kapliczusie i jesteśmy już w przysiółku Pod Lasem, a następnie kolejnym o nazwie Zagrody. Przechodzimy przez mostek nad Potokiem Kamyckim i docieramy do samochodu.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress