Bieszczadzka przygoda. Dzień II – Połonina Wetlińska

Na drugi dzień pobytu w Bieszczadach, wybraliśmy wypad na Połoninę Wetlińską – najchętniej po Tarnicy, odwiedzane miejsce w tym paśmie. Przeliczyliśmy dzień wcześniej, że ta trasa będzie najdłuższa, z tych, które chcieliśmy przemierzyć. Na parking Brzegi Górne (Berehy Górne) przyjechaliśmy przed godziną 6:00. Stało tam zaledwie kilka samochodów, więc spokojnie zaparkowaliśmy nasze autko tak, żeby nikomu nie przeszkadzało.

Początkowo musieliśmy przejść przez mostek, walcząc z zalegającymi zaroślami i pojawił się na naszej drodze pierwszy szlakowskaz informujący, że do Chatki Puchatka – schroniska PTTK na Połoninie Wetlińskiej jest 1 godzina 30 minut.

Szlak nie należy do najtrudniejszych, jednak trzeba się trochę napocić. Po prawej stronie widać okazale prezentującą się Połoninę Caryńską, na którą wybieraliśmy się w sobotę.

Kilkanaście metrów wyżej, po lewej stronie rozpościera nam się widok na pasmo graniczne w Bieszczadach Zachodnich, z najwyżej wznoszącą się Wielką Rawką.

Już po wejściu do gęstego lasu, trasa zaczyna się delikatnie wznosić o czym przekonujemy się co kilka minut przystając. W połowie drogi spotkaliśmy pierwszych turystów, którzy jak się okazało po krótkiej rozmowie, nocowali w schronisku. Po wyjściu wyżej spotkaliśmy się z gęstą mgłą, tak jak na Tarnicy.

Po chwili dostrzegliśmy w oddali Chatkę Puchatka. Czasami widzieliśmy ją całą, czasami wcale – mgła robiła swoje. Do schroniska dotarliśmy przed 8:00, kompletnie nic nie było widać. Wyjście na punkt widokowy zostawiliśmy sobie na później, gdy będziemy wracać. Posiedzieliśmy chwilę w schronisku, w którym nie było jeszcze nikogo. Całe połoniny znajdowały się we mgle. Oczywiście robiło to taki sam efekt jak w minionym dniu na najwyższym wzniesieniu polskich Bieszczadów.

Od schroniska na Smerek (1222 m n.p.m.), na który wędrowaliśmy biegnie Główny Szlak Beskidzki. Mgła zaczynała powoli ustępować, a gdy dotarliśmy na wzniesienie Osadzki Wierch (1253 m n.p.m.) mogliśmy o tym zjawisku zapomnieć i podziwiać bieszczadzkie panoramy. Za plecami Połonina Caryńska (1297 m n.p.m.) i w oddali Tarnica (1346 m n.p.m.). Po lewej Wielka Rawka (1307 m n.p.m.). Przed nami górujący Smerek (1222 m n.p.m.).

Na skałach chwila wytchnienia i dalej przed siebie, tym razem cały czas na dół przez Szare Berdo (1066 m n.p.m.) na Przełęcz im. Mieczysława Orłowicza (1075 m n.p.m.). Znajduje się tutaj węzeł popularnych szlaków turystycznych: żółty Wetlina – Zatwarnica, czerwony GSB ze Smereka, z Osadzkiego Wierchu i czarny Jaworzec – Przełęcz Orłowicza. Na przełęczy zaczęło się robić coraz głośniej, turyści dochodzili z każdej strony.

Nie było większego sensu tam zostawać i ruszyliśmy na Smerek  z nadzieją, że będzie spokojniej. Nie myliliśmy się, na szczycie zaledwie kilka osób odpoczywało i robiło zdjęcia. Tam również spotkaliśmy strażników Bieszczadzkiego Parku Narodowego, którzy jak się później okazało mieli pełne ręce roboty z turystami, którzy na Przełęczy Orłowicza urządzili sobie piknik i świetnie bawili się grając w karty.

Z połonin Smereka rozciągają się szerokie panoramy widokowe. Z najwyższego punktu góry roztacza się przepiękna panorama Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich.

Wracając do wakacyjnych turystów – okazało się, że dostali tylko pouczenie i już pokornie przenieśli się na ławki. W drodze powrotnej zaczynało się robić bardzo gorąco, była to już godzina 12.45. Chyba nie jesteśmy przyzwyczajeni do obecności tylu turystów na szlakach. Gdy jesteśmy w Beskidach, czy to Sądeckim czy Wyspowym to mijamy zaledwie kilka osób – zwłaszcza w tym drugim.

Droga powrotna okazała się bardziej wymagająca, zwłaszcza przy podejściu na Osadzki. Po przyjściu pod schronisko, udaliśmy się na ominięty rano punkt widokowy. Panoramy z tego miejsca są na prawdę interesujące.

Byliśmy tam świadkami śmiesznej sytuacji. Jeden z turystów mając mapę i sandały na nogach, pokazywał drugiemu gdzie mniej więcej, usytuowana jest Tarnica. Według niego była tuż obok Połoniny Wetlińskiej, a konkretnie w miejscu drugiej z połonin – Caryńskiej. Tłumaczył to inną perspektywą :).

Zeszliśmy czerwonym szlakiem na parking Brzegi Górne i po godzinie 15 już odpoczywaliśmy. Drugi dzień na szlaku został za nami, tak jak w pierwszym nie obyło się bez śmiesznych sytuacji. Zastanawialiśmy się co nas czeka na kolejnych wycieczkach.

Bardzo dziękujemy za wspólne wirtualne wędrowanie. Dla zainteresowanych mamy graficzne przedstawienie naszej trasy. Więcej zdjęć znajdziecie w poniższej galerii. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie, polecajcie znajomym. Może akurat ktoś się tutaj wybierze.

Trasa
Brzegi Górne – Chatka Puchatka – Przełęcz M.Orłowicza – Smerek – Przełęcz M.Orłowicza – Chatka Puchatka – Brzegi Górne

Czasy przejść
Brzegi Górne – Chatka Puchatka 1 godzina 45 minut / szlak czerwony
Chatka Puchatka – Przełęcz M.Orłowicza 1 godzina 40 minut / szlak czerwony
Przełęcz M.Orłowicza – Smerek 30 minut / szlak czerwony
Smerek – Przełęcz M.Orłowicza 25 minut / szlak czerwony
Przełęcz M. Orłowicza – Chatka Puchatka 1 godzina 50 minut / szlak czerwony
Chatka Puchatka – Brzegi Górne 1 godzina 30 minut / szlak czerwony

Punkty do książeczki GOT PTTK
* Brzegi Górne – Schronisko PTTK na Połoninie Wetlińskiej 8 punktów / 3 punkty
* Schronisko PTTK na Połoninie Wetlińskiej – Połonina Wetlińska 3 punkty / 3 punkty
* Połonina Wetlińska – Przełęcz M.Orłowicza 3 punkty / 5 punktów
* Przełęcz M.Orłowicza – Smerek 3 punkty / 2 punkty

Dodatkowe informacje
* Rozpoczęcie podróży – 6:00
* Długość trasy – 16 km
– Suma podejść – 820 m
– Suma zejść – 820 m
* Parking – 10 zł samochody osobowe
* Bilet wstępu – 3 zł ulgowy, 6 zł normalny

Do zobaczenia na szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *