Cuda Małej Fatry: Skalny wąwóz Horné diery, Malý Rozsutec i Veľký Rozsutec

Cuda Małej Fatry: Skalny wąwóz Horné diery, Malý Rozsutec i Veľký Rozsutec

Cuda Małej Fatry: Skalny wąwóz Horné diery, Malý Rozsutec i Veľký Rozsutec

Podczas różnych górskich wycieczek, tych bliższych i tych dalszych, widywaliśmy pasmo słowackiej Małej Fatry, która tak w sumie była dla nas po części jakimś marzeniem czy nawet wyzwaniem. Nie było do niej daleko, jednak nie mieliśmy szczęścia, żeby tam zagościć. Dopiero we wtorkowy poranek zdecydowaliśmy się na podróż za polską granicę, żeby na własne oczy przekonać się o cudach jakie możemy oglądać u naszych południowych sąsiadów. Na podróż wybraliśmy się z naszym znajomym Grześkiem z Ostrowa Wielkopolskiego, którego poznaliśmy w ubiegłym roku w Górach Stołowych, na Szczelińcu Wielkim.

Po długim oczekiwaniu nadszedł moment, że zgraliśmy się terminami i pogodą z naszych znajomym Grześkiem, który przyjechał, aż z Ostrowa Wielkopolskiego, żeby spotkać się z nami i razem ruszyć na podbój Małej Fatry. Po uprzedniej wizycie w Tatrach miał czekać na nas pod kościołem w Czyżnem, bo tam się umówiliśmy. O godzinie 5:30 spotkaliśmy się na miejscu. Wrzuciliśmy wszystkie nasze rzeczy do samochodu Grześka i w trojkę pojechaliśmy jego samochodem na Słowację. Droga była pełna napięcia z powodu słowackich policjantów, którzy nie cieszą się zbytnią renomą wśród polskich kierowców. Jakoś udało się dojechać na miejsce, chociaż po drodze 2 razy minęliśmy patrol i zgubiliśmy drogę. Jakoś po 2 godzinach dotarliśmy do małej wsi Štefanova. Tam znajduje się duży parking, na którym pobierane jest 10 złotych za cały dzień. Można płacić w polskiej walucie. Dużo Polaków odwiedza te tereny, dlatego miejscowi są już na to dobrze przygotowani.

Parking w Stefanovej

O mapę pasma dość trudno na polskim rynku, dlatego w domu po analizie wersji elektronicznej, naszkicowałem przebieg naszej trasy na kartce. Mapę możecie zobaczyć tutaj – > MAŁA FATRA. Nasza trasa wygląda dość ciekawie. Najpierw będziemy oglądać wąwóz skalny Horné diery, potem zdobędziemy Malý Rozsutec i Veľký Rozsutec.

Ruszamy 🙂

Początkowo żółtym szlakiem idziemy na Podziar. To polana w krywańskiej części Małej Fatry na Słowacji. Znajduje się w niewielkiej kotlince Dierovego potoku, pomiędzy Dolnymi dierami a Hornymi dierami. Znajduje się na obszarze ochrony ścisłej o nazwie rezerwat przyrody Rozsutec. Docieramy tam podczas łagodnego podejścia. Słońce zaczyna przygrzewać od samego rana. Jest godzina 8:40 jak stajemy na polance.

Podziar (715 m n.p.m.)

Chwila przerwy na wodę i ruszamy w stronę wąwozu skalnego Horne diery i już nie możemy się doczekać gdy go zobaczymy. Ze zdjęć oglądanych wcześniej w Internecie, wychodzi, że jest to bardzo atrakcyjne miejsce, jednak czy będzie tak naprawdę to dowiemy się jak będziemy po nim maszerować. Idziemy teraz szlakiem niebieskim.

Drabinka

Na początku zaczynamy bezpiecznie od zwykłej drabinki. Ma ona szeroki stopnie. Na kolejnych drabinkach jest już coraz, bardziej okazale, niebezpieczniej i pojawiają się również klamry i łańcuchy, chociaż bez nich można sobie spokojnie poradzić. Jest dość chłodno, cały czas oglądamy przepiękne wodospady i z wielką niecierpliwością oczekujemy tego, co może pojawić się tuż za zakrętem.

Wąwóz Horne diery
Nad przepaścią 🙂
Coraz piękniej ale i schodki jakoś węższe
I łańcuchy
Kolejne

Za nami cały czas dzielnie wędrują dzieciaki z rodzicami, które najszybciej pokonują przeszkody napotkane na drodze. Robimy sobie kolejną przerwę Pod Tesnou Riznou. Dalej zaczną się kolejne drabinki i łańcuchy. Mamy do pokonania ponad 400 metrów podejścia, których nawet nie odczuwamy. Na tej trasie nie da się tego odczuć, ponieważ jest tak pięknie, że skupiamy się tylko na tym. Pod koniec wychodzimy już na zwykłą leśną ścieżkę i docieramy na Przełęcz Medzirozsutce.

Mały Rozsutec
Wielki Rozsutec
Ledwo idą ale idą 😀
Medzirozsutce (1200 m n.p.m.)

Na początku wybieramy się w stronę mniejszego Rozsutca. Ma on być trudniejszy, zwłaszcza w jednym momencie. Oprócz nas idzie jakiś Słowak, ale on kieruje się cały czas czerwonym szlakiem. My idziemy już zielony, ale tylko 20 minut, na sam szczyt.

Wygląda jak w Pieninach

Idziemy po kamieniach i zdobywamy szybko wysokość, szykujemy się na łańcuchy. Nie musimy zbyt długo czekać, bo na naszej drodze jest pierwszy z nich. Wydaje się wszystko łatwe i fajne. W sumie można wyjść trzymając się samych skał.

Po skałach do góry
Już straszniej 🙂
Coś się dzieje
Rękawiczki wskazane

Dochodzimy wreszcie do miejsca, które przez wielu porównywane jest do wspinaczki w Tatrach, a podobno jest nawet trudniejsze. Wychodzi się dość dobrze. Gorzej będzie z zejściem. Są łańcuchy, ale wystarczyłoby dodać jedną klamrę na skale i już by było łatwiej.

Najtrudniejsze miejsce
Ale jakoś idzie 😉

Uff. Pokonujemy to newralgiczne miejsce i po kilku minutach siadamy już na Małym Rozsutcu. Rozciągają się z niego przepiękne widoki na słowackie góry. Największe wrażenie robi Wielki Rozsutec, który znajduje się za nami. Grupka Słowaków prosi nas o zdjęcie, a potem my prosimy kolejną ekipę o to samo.

Mały Rozsutec (1343 m n.p.m.)
Na szczycie
Wielki R
Tam na dole przed chwilą byliśmy
Widoczki

Teraz czekało już nas tylko zejście na przełęcz. Tylko czy aż ?. No właśnie. Wychodziło się o wiele łatwiej. Zejście przysporzyło nam nieco kłopotów. Po prawej stronie jest ta sosenka, na której można się wesprzeć.

Może się uda 🙂
Znowu to miejsce
Już prawie na dole
Już spokojnie po łańcuchach

Po 30 minutach wróciliśmy na przełęcz, na której gromadziło się już kilkanaście osób. Teraz naszym celem był Wielki R, który już przy podejściu miał być o wiele łatwiejszy.

Wielki Rozsutec

Ruszyliśmy szlakiem czerwonym, ostro pod górę. Musieliśmy iść przez las i widoków z początku nie było żadnych. Po drodze mijali nas inni turyści, w tym również Polacy.

Mały już nie taki straszny

Już byliśmy prawie na miejscu. Po skałach wychodziliśmy na górę. Oba Rozsutce mają to do siebie, że wyglądają strasznie, jednak gdy wyjedziemy kawałek w ich stronę to robią się mniejsze, a podejście, które wydawałoby się, że będzie trwać nie wiadomo pokonuje się bardzo szybko. Po drodze robimy sobie kilka przerw, bo jest upalnie i duszno.

Widoki pod Wielkim Rozsutcem
Na szczyt 5 minut
Łańcuchy na szlaku

Woo :). Nareszcie dochodzimy na szczyt. Jest tutaj trochę ludzi, ale znajdujemy miejsce przy tabliczce. Przy okazji wpisujemy się do zeszytu, w którym już nie ma miejsca.

Wielki Rozsutec (1609 m n.p.m.)
I szczyt
I widoczki
I my 🙂
W zeszycie już nie ma miejsca
I jeszcze jeden krajobraz

Zejście już nie było takie łatwe. Przez dłuższy czas odbywało się przy pomocy łańcuchów, na początku było dość stromo. Najgorsze było jednak to, gdy jacyś młodzi turyści biegli na dół, wywołując „lawinę” kamieni. Nie przejmowali się tym jednak.

Stroma przepaść w dół
Zejście takie
I takie
Musimy dojść do ronda na dole

Schodziliśmy w dół i w dół i cały czas obraz się nie zmieniał. Widzieliśmy rondo na Przełęcz Medziholie. Spotkaliśmy gościa, który szedł pod górę bez butów i skarpetek. Ciekawe, że go nogi nie bolały.

Na szlaku
Widoki prawie cały czas

Po pokonaniu skał, ułatwień na szlaku weszliśmy do lasu, którym w kilka minut dotarliśmy na Przełęcz Medziholie. Bez wątpienia z niej mamy najlepszy widoki na Wielki Rozsutec. To co najpiękniejsze podczas tej wycieczki było już za nami, o czym na pewno się przekonaliście. Teraz czekało nas już tylko zejście do Stefanovej, szlakiem zielonym.

Na przełęczy

Na parking dotarliśmy idąc przez las i mijając szczyt Slahorka. Była godzina 16:30. Przebraliśmy się i weszliśmy do samochodu, żeby jechać w kierunku Chyżnego. Pod kościołem byliśmy o 18:30. Pożegnaliśmy się z Grześkiem i rozjechaliśmy się w swoje strony.

Trasa

Stefanova szlak Podziar (715 m n.p.m.) Szlak niebieski Medzirozsutce (1200 m n.p.m.) Szlak zielony Mały Rozsutec (1343 m n.p.m.) Szlak zielony Medzirozsutce (1200 m n.p.m.) Szlak czerwony Wielki Rozsutec (1609 m n.p.m.) Szlak czerwony Medziholie (1185 m n.p.m.) Szlak zielony Stefanova

Informacje

* Data wycieczki 07.07.2015
* Dystans 14 km
* Punkty GOT 24 punkty
* Czas trwania 6g:45m:14s
* Łącznie w górę 1156 m
* Łącznie w dół 960 m

Do zobaczenia na szlaku !

8 thoughts on “Cuda Małej Fatry: Skalny wąwóz Horné diery, Malý Rozsutec i Veľký Rozsutec

  1. Super wycieczka, na wiosne napewno sie wybierzemy. Mam pytanie. Czy ten parking w Stefanovej jest drogi ? Bo na Mały i Wielki Rozsutec pewnie trzeba wziąć bilet na cały dzień…

  2. cześć wybieram się na velky rozsutec i mam pytanie jak będzie łatwiej ta trasę zrobić tak jak Wy ale bez małego rozsutec czy zacząć od drugiej strony tj. zielonym na miedzyhole i wracać przez miedzyrozsutec? dziękuje za odpowiedź.pozdrawiam

  3. Cześć.

    Świetny materiał:-)

    Dwa słowa z innej beczki, żeby nie przestraszać jakie to oba szczyty trudne.

    Właśnie wróciłem, padało cały czas więc ślisko (i niestety żadnych widoków), co nie przeszkodziło (albo w zasadzie pomogło) przejść trasę w 4:30:-)

    Diery fantastyczne, trzeba tylko uważać, bo zwyczajnie skały wilgotne i można się poślizgnąć na częściach z łańcuchami. Drabinki stabilne. Jedyna przeszkoda, jeżeli ktoś ma (ja stale walczę) to lęk wysokości (drabiny:-) i kilka kawałków z łańcuchami na śliskim – dzieci poniżej 10 raczej bym nie puścił, chyba że ktoś mam małe kozice, które trenują wspinaczkę (ale miałby ciężko z uwagi na mały wzrost). Za to po przejściu Dier można zwrócić ze szkrabami zielnym szlakiem na parking.

    Mały… Jeżeli macie podstawowe obycie z łańcuchami, to miejsca jest dość i na ręce i na nogi, stopni wystarcza na bardzo wygodne wyjście i wcale nie takie niewygodne, bezpieczne zejście.
    Przechodziłem w deszczu i jedyny stres, to ewentualny poślizg, a nie gdzie postawić nogę.
    Po prostu należy schodzić tyłem:-)

    Duży… Podejście dość strome, można się zdyszeć:-) Poza tym brak uwag. W trudnych warunkach poszło bez łańcucha i można zejść przodem, byłem w szoku, że tak szast prast:-)

    Dość wymagające zejście z Dużego, ale raczej z uwagi na długość odcinka niż trudność stoku. Jest gdzie postawić nogę, chwycić ręką, ale kawałek w dół jest, powiem nawet więcej, łatwiejsze są Rysy od Słowackiej strony:-)

    O widokach nic nie powiem, bo mgła i deszcz, ale są to fantastyczne formacje skalne, takie nasze Pieniny tylko razy 100:-) Mały szczyt super, przepiękna roślinność.

    Na pewno wrócę, dla widoków i tych pięknych skał.

    Pozdrawiam ze szlaku:-)

  4. Mała Fatra to zdecydowanie moje ulubione góry! Jednak szlak z Medziholie na Wielki Rozsutec mnie pokonał przez mój lęk wysokości xP I stąd moje pytanie, czy „od dupy strony” a więc z Medzirozsutce jest łatwiej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress