Tatry: Debiut na tatrzańskich szlakach – Giewont i Kasprowy Wierch

Tatry: Debiut na tatrzańskich szlakach – Giewont i Kasprowy Wierch

Jeszcze we wtorkowy poranek nie pomyślałbym nawet o wyjściu w góry na beskidzkie trasy, a co dopiero o przemierzaniu, nieznanych dla nas do tej pory tatrzańskich szlaków. Za oknem było bezchmurnie, promienie słońca wpadały do pokoju, tak być nie może. Łapię za telefon i piszę do Angeliki, że jedziemy w następny dzień na Kasprowy Wierch. W godzinach popołudniowych pakuję do plecaka wszystkie potrzebne rzeczy: buty, mapę, aparat, polar i inne potrzebne rzeczy i wyruszam do towarzyszki wędrówki. Wyjazd zaplanowaliśmy na 2:30, żeby być jak najwcześniej na szlaku i spokojnie zwiedzić jak najwięcej naszych pięknych gór.

Planowo mieliśmy wyjść tylko na Kasprowy Wierch, obawiając się trudności innych tras, jednak jeszcze wieczorem zmieniliśmy plany i mieliśmy zacząć od wyjścia na Giewont (1894 m). Oglądając zdjęcia i filmy w Internecie z obleganego Giewontu spodziewaliśmy się tłumów na szczycie, jednak godziny poranne zarezerwowane są dla prawdziwych górołazów, o czym przekonaliśmy się w dalszej części naszej wyprawy. Po ponad dwugodzinnej, spokojnej drodze, dojechaliśmy przed godziną 5 na parking przy ulicy Bronisława Czecha i zaparkowaliśmy samochód jako pierwsi. Oprócz nas byli tylko kierowcy taksówek. Po zabraniu najpotrzebniejszych rzeczy, ruszyliśmy w stronę Kuźnic i po 20 minutach staliśmy już w pobliżu szlakowskazu i kolejki na Kasprowy Wierch. Nie było tam jeszcze żywego ducha, ale przecież o to nam chodziło.

Od Kuźnic na Giewont jest 3 h 15′ szlakiem niebieskim. Nie jest on trudny, lecz długi i męczący. Prowadzi kamienną drogą, aż dochodzimy na polany, gdzie zaczynają się piękne widoki.

Po kilkunastu minutach dotarliśmy do schroniska PTTK na Hali Kondratowej (1341 m). W schronisku głośno od samego rana, wczasowicze jedzą śniadanie, więc my też się skusiliśmy.

Kilka chwil i ruszamy dalej szlakiem niebieskim już w kierunku bardziej wymagającej części trasy. Z dołu zobaczyliśmy Giewont, który wydawał się na wyciągnięcie ręki, jednak czekała nas długa droga.

Po godzinie 7:00 na szlak zaczęli wychodzić inni turyści. W połowie trasy jest miejsce, w którym można nabrać zimnej, orzeźwiającej wody.

Im wyżej wychodziliśmy, tym więcej szczytów ukazywało się naszym oczom.

Wreszcie po długiej wędrówce doszliśmy na Kondracką Przełęcz (1725 m), gdzie zrobiliśmy kolejny odpoczynek przed kulminacyjnym momentem, atakowaniem szczytu.

Za nami doszła jeszcze jedna osoba, a na szczyt wspinali się inni ludzie. Nie mogliśmy się już doczekać, gdy będziemy pierwszy raz na takiej wysokości w swojej karierze wędrowca. Przy samym końcu zaczyna się trudniejszy odcinek szlaku, ponieważ trzeba wspinać się przy pomocy łańcuchów, a kamienie już są wyślizgane, przez przechodzące tędy tłumy amatorów tatrzańskich wędrówek.

8:45 i wreszcie dotarliśmy. Widoki niepowtarzalne, przy krzyżu kilka osób, panuje miła atmosfera, wszyscy zadowoleni z sukcesu. Dla nas, zdobycie każdego szczytu w Tatrach, jest wielkim osiągnięciem.

9:00 zostaliśmy sami, inni postanowili już opuścić wierzchołek, możemy delektować się ciszą, jest bajecznie. Kilka minut po 9 zdecydowaliśmy się na zejście, słyszymy, że kolejne osoby już się wspinają, ale my i tak nie będziemy schodzić tym samym odcinkiem trasy, ponieważ na szczycie obowiązuje  ruch okrężny. Ostrożnie, trzymając się łańcuchów zaczęliśmy schodzić. Widzimy, że jest trochę niebezpieczniej niż przy wychodzeniu, no ale udało się.

Jesteśmy z powrotem na Kondrackiej Przełęczy i jeszcze raz od dołu podziwiamy zjawiskowy Giewont. Ruch zaczyna się coraz większy, od strony Hali Kondratowej zmierzają kolejni śmiałkowie.

My udajemy się na zdobycie pierwszego dwutysięcznika Kopy Kondrackiej (2005 m), mozolnie wspinając się ku górze i co kilka minut przystając.

Po raz kolejny w centrum naszej uwagi staje Giewont i widziane w tle Zakopane. Po dotarciu na Kopę Kondracką, postanowiliśmy spędzić tam dłuższą chwilę i dać odpocząć nogom przed dalszym wysiłkiem.

Kondracka Kopa jest jednym ze szczytów, należącym do Czerwonych Wierchów. Pozostałe trzy wierzchołki to Ciemniak – 2096 m, Krzesanica – 2122 m, Małołączniak – 2096 m.

Trudność szlaku czerwonego do Kasprowego Wierchu, od najmniejszego z Czerwonych Wierchów jest oceniana w skali 3/5 i trwa 2 godziny. Nam ten odcinek bardzo się podobał.

Na trasie spotykaliśmy coraz więcej ludzi, najczęściej mijały nas rodziny z małymi dziećmi. Nie spiesząc się po 2 godzinach i 30 minutach znaleźliśmy się na jednym z najbardziej popularnych szczytów w Tatrach – Kasprowym Wierchu (1987 m n.p.m.).

Tam już nie było tak spokojnie, wszyscy głośno rozmawiali, dochodzili z różnych stron, przyjeżdżali kolejką. Z Kasprowego można podziwiać piękną panoramę Tatr.

Na zejście wybraliśmy szlak żółty, prowadzący do Schroniska PTTK Murowaniec. Na miejscu było jeszcze więcej ludzi, niż na Kasprowym. Nagle zrobiło się zamieszanie, dwóch ratowników wybiegło i skierowali się za czarnymi znakami, chwilę później z tamtego miejsca przyjechał samochód z rannym i pojechał nieco wyżej. Kiedy weszliśmy na niebieski szlak w stronę Kuźnic, to usłyszeliśmy helikopter. Okazało się, że przyleciał właśnie po uczestnika wypadku. Nie wiadomo co było przyczyną i co się stało z poszkodowanym.

Po dojściu do rozwidlenia szlaków: żółtego do Doliny Jaworzynki i niebieskiego na Boczań, to zastała nas zbliżająca się burza. Wszyscy jakby przyspieszyli, a przecież jeszcze rano po wejściu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, sprawdziliśmy pogodę i zapowiadano cały dzień bezchmurne niebo. Na szczęście nie byliśmy daleko od Kuźnic. Zastanawialiśmy się czy osoby, które zmierzały dopiero na Kasprowy Wierch, zawrócą czy dalej będą zmierzać do wyznaczonego celu. Po 40 minutach i z czarnymi chmurami za plecami dotarliśmy cali i zdrowi do Kuźnic. Na autobus nie musieliśmy długo czekać, bo jeszcze dobrze nie doszliśmy, a już taksówkarze wołali do samochodu. Dobrze, że chociaż ceny biletów są takie same.

O 16.45 zameldowaliśmy się na parkingu, który niestety okazał się drogi, zresztą tak jak wszystko w Zakopanem – 23 zł. Przed 17 wyjechaliśmy w drogę powrotną, aż tu nagle przyszła wielka ulewa. Wycieraczki nie nadążały zbierać deszczu. Dopiero przed Nowym Targiem wszystko się uspokoiło i znów wyszło piękne słońce. Zostawiliśmy Tatry spowite chmurami i w deszczowej atmosferze.

 

Bardzo dziękujemy za wspólne wirtualne wędrowanie. Dla zainteresowanych mamy graficzne przedstawienie naszej trasy. Więcej zdjęć znajdziecie w poniższej galerii. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie, polecajcie znajomym. Może akurat ktoś się tutaj wybierze.

Trasa
Kuźnice – Schronisko PTTK na Hali Kondratowej – Przełęcz Kondracka – Giewont – Przełęcz Kondracka – Kondracka Kopa – Goryczkowa Czuba – Pośredni Wierch Goryczkowy – Kasprowy Wierch – Schronisko PTTK Murowaniec – Kuźnice

Czasy przejść
Kuźnice – Schronisko PTTK na Hali Kondratowej – Przełęcz Kondracka – Giewont 3 godziny 50 minut / szlak niebieski
Giewont – Przełęcz Kondracka – Kondracka Kopa 1 godzina 50 minut / szlak niebieski i żółty
Kondracka Kopa – Goryczkowa Czuba – Pośredni Wierch Goryczkowy – Kasprowy Wierch 2 godziny 30 minut / szlak czerwony
Kasprowy Wierch – Schronisko PTTK Murowaniec – Kuźnice 2 godziny 40 minut / szlak żółty i niebieski

Punkty do książeczki GOT PTTK
* Kuźnice – Schr. PTTK na Hali Kondratowej 8 punktów
* Schr. PTTK na Hali Kondratowej – Prz. Kondracka 6 punktów
* Prz. Kondracka – Giewont 2 punkty
* Giewont – Prz. Kondracka 1 punkt
* Prz. Kondracka – Kondracka Kopa 4 punkty
* Kondracka Kopa – Prz. pod Kopą Kondracką 1 punkt
* Prz. pod Kopą Kondracką – Kasprowy Wierch 8 punktów
* Kasprowy Wierch – Dwoiśniak 2 punkty
* Dwoiśniak – Schr. PTTK na Hali Gąsienicowej 1 punkt
* Schr. PTTK na Hali Gąsienicowej – Kuźnice 5 punktów

Dodatkowe informacje
* Dojazd do Zakopanego na parking – 2 godziny 15 minut
* Dojście do Kuźnic – 20 minut
* Rozpoczęcie podróży 5:00
* Długość trasy – 22 km
– Suma podejść – 1555 m
– Suma zejść – 1430 m
* BUS, TAXI na parking – 3 zł
* Koszt parkingu – + 20 zł ( 1 zł za pierwszą godzinę i 2 zł za kolejne )
* Wyjazd z Zakopanego – 16:45

Do zobaczenia na szlaku!

21 thoughts on “Tatry: Debiut na tatrzańskich szlakach – Giewont i Kasprowy Wierch

  1. Jaką trasę wybrać z 10 letnią córeczką? Co prawda byliśmy nad morskim okiem, tylko te łańcuchy troszkę mnie przerażają :$

    1. Najlepiej taka trasa jaka jest w opisie 🙂 Ona jest najłatwiejsza, żeby dostać się na Giewont 🙂

  2. Pod koniec kwietnia wybieram się z mężem do Gronika i chcieliśmy wejść na Giewont. Nie jesteśmy zbyt doświadczeni w tym temacie – ostatnim razem (jedynym) przyszło nam zejść niebieską trasą z Małołączniaka i napotkane po drodze łańcuchy po deszczu, we mgle (a może w chmurach, które błyskawicznie opadły) trochę mnie przeraziły. Jakoś się udało ze stresem na ramieniu i bez jakiegokolwiek przygotowania, ale teraz zaczęłam się zastanawiać czy wejście na Giewont od Kondrackiej Przełęczy i później zejście czerwoną trasą do Doliny Strążyskiej, to dobry pomysł. Czy może lepiej wybrać Waszą trasę? Czy laik w wyprawach górskich, taki jak ja i mój mąż, poradzi sobie z tymi łańcuchami? W kwietniu jeszcze ta podoba nie jest wymarzona na górskie wyprawy, więc może trasy z łańcuchami przełożyć na bardziej dogodny termin – sierpień-wrzesień? Może Wy coś doradzicie?

    1. Hej. My mieliśmy problemy z łańcuchami. Jeśli ktoś nie czuje się pewnie to lepiej przełożyć wyjazd na ciepłe dni. Wydaje się, że Giewont jest stosunkowo łatwy, jednak można się przeliczyć.

  3. Gratulacje 🙂
    Skorzystam z porad. W tym roku w końcu mam zamiar pojechać i pochodzić. Mam nadzieję że trafię pogodę i warunki będą ok. Najgorszy dojazd bo mam prawie 350 kilometrów ale w nocy wyjadę aby rano wcześnie być.
    Pozdrawiam.
    Jarek

  4. Dziękuje Wam, zainspirowaliście mnie i z mężem w miniony wtorek pokonaliśmy taka sama trasę, przy równie pięknej pogodzie i widoczności, a burza dopiero w nocy naszła 😉
    Jedynie co to z Kasprowego zjechaliśmy już kolejką, na którą bilety dostaliśmy za darmo od innych turystów na szlaku, którzy kupili w dwie strony a jednak wybrali spacerek w dół 🙂
    Pozdrawiam

    1. Super! 🙂 . Nas czasem kusi, żeby zjechać kolejką i zobaczyć widoki z wagonika, ale też kusi, żeby iść na nogach w dół 🙂 . Teraz najgorzej z burzami, bo pogodę zapowiadają jedną, a jest druga.

  5. Kondycji gratuluję, zdjęcia podziwiam. Na Kasprowym jesteśmy często, Giewont zdobyłam tylko raz w życiu i powiem szczerze że tłumy jakie tam wędrują odstraszają mnie skutecznie. Wędrujcie dalej i opisujcie, zaglądam z ciekawością.

  6. no to tera pociągnicie na Tatry na calego,,…
    ciekawy blog ,sporawo informacji o beskidach i nie tylko,
    tak trzymac
    gratuluje .,pozdr z wielkopolski

  7. Gratuluję udanego tatrzańskiego debiutu, który zaowocował zdobyciem pierwszego dwutysięcznika. 🙂 Chyba dla wielu turystów Kopa Kondracka jest pierwszym lub jednym z pierwszych poznawanych tatrzańskich dwutysięczników. Dla mnie był to drugi dwutysięcznik, który zdołałem zdobyć (pierwszy był Beskid obok Kasprowego Wierchu). Pozdrawiam.

  8. Fajny tatrzański debiut. Pogoda dopisała 🙂

    „(…) a przecież jeszcze rano po wejściu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, sprawdziliśmy pogodę i zapowiadano cały dzień bezchmurne niebo,”
    Na jakim serwisie sprawdzacie prognozę? Bo jak wiadomo, ich dokładność jest różna.

  9. No to tatrzański chrzest bojowy za Wami – gratulacje! 🙂 Mam nadzieję, że się spodobało i jeszcze na te szlaki wrócicie 🙂 Co do burzy… na ostatniej wycieczce przekonałam się, że nawet mega czarne chmury, pioruny i grzmoty nie są w stanie wszystkich zawrócić ze szlaku… Kiedy ja umykałam na dół, mijało mnie sporo ludzi wychodzących dopiero na górę…
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  10. Mateusz – pamiętajcie, że Tatry to nie przelewki. Tam niestety pogoda może zmienić się dosłownie w przeciągu paru minut. Pamiętam, jak szedłem na Lodową Przełęcz w Tatrach Słowackich – zaczynaliśmy wycieczkę przy pełnym słońcu i upale. Kiedy mieliśmy do Przełęczy jakieś 20 minut zerwała się burza z gradem – było niewesoło ale przeżyliśmy 🙂 Ja osobiście polecam Tatry Zachodnie – Starorobociański Wierch, Grzesia itd. Potem dopiero przerzućcie się na Wysokie – a tam – Świnica, Kościelec, Zawrat, Szpiglasowa Przełęcz. Przepiękne miejsca, trasy i widoki. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress