Dlaczego zabieramy dziecko w góry? | chustowanie, karmienie i przewijanie w górach

Dlaczego zabieramy dziecko w góry? Maja ma 11 tygodni, mierzy 63 cm i waży 5 kg. W miarę możliwości staramy się ją zabierać na górskie wycieczki. Najpierw chodziliśmy z wózkiem jednak z tym wiązały się spore ograniczenia, dlatego po kilku takich wyjściach zamieniliśmy wózek na chustę. Towarzyszy nam ona od kilku wycieczek. Byliśmy na Piekarskiej Górze na Pogórzu Wiśnickim, Mogielicy w Beskidzie Wyspowym i Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. Na konsultacji w Nowym Sączu u Pani Edyty – specjalistki od motania, nauczyliśmy się wiązania o nazwie kieszonka, które jest odpowiednie na górski szlak. Początki zawsze są trudne, zwłaszcza, że nasza Maja jest taka mała i jeszcze czasem boimy się, żeby jej czegoś nie zrobić. Na szczęście przy motaniu i w chuście jest spokojna, śpi przez 95 procent trasy i zawsze budzi się, gdy dochodzimy na szczyt. 

Możesz zadać pytanie czemu bierzemy dziecko w góry skoro według niektórych i tak ono nic z tego nie ma? Tak myślą osoby, które przeważnie nie mają dzieci, są nieszczęśliwe, nic im się nie podoba, mają wiecznie o wszystko problemy do świata i krytykują wszystko i wszystkich byleby sprawić komuś przykrość. Aaaa! i po przeczytaniu tego powiedzą, że one są po prostu odpowiedzialne.

Oto nasze powody, dla których warto zabierać dziecko w góry

1: zamiast siedzieć z dzieckiem w domu wolimy zabrać je na spacer. 

2: zamiast spacerować koło domu po drodze asfaltowej wolimy pojechać w góry.

3: jesteśmy szczęśliwi, że możemy dzielić swoją pasję z naszą pociechą. 

4: zabieramy dziecko na wycieczki i przyzwyczajamy je do obcowania z przyrodą co przyniesie korzyści w przyszłych miesiącach i latach jego życia.

5: jesteśmy zdrowsi i tak samo zdrowsze będzie nasze dziecko ponieważ dostarczamy płucom większą ilość świeżego powietrza. 

6: chcemy zachęcić innych do rodzinnego wędrowania. 

7: chcemy pokazać niedowiarkom, że wędrowanie z dzieckiem to nie przykry obowiązek tylko piękny czas spędzony razem.

Wędrówki z dzieckiem, zwłaszcza z takim małym powinieneś dobrze przemyśleć i rozważyć, bo każdy maluch jest inny i inaczej będzie na wszystko reagował. Jeśli chodzi o wybór tras to u nas nie było problemów, ponieważ i tak głównie wędrujemy po Beskidach ścieżkami leśnymi, na których trudności są zerowe. Żadnych skał, ekspozycji, a jedyne co może okazać się problemem to pogoda, którą trzeba 3 razy sprawdzić, zwłaszcza, że jest pora wiosenna i zbliża się okres burzowy.

Jak wygląda wycieczka z niemowlakiem w chuście?

1: Dojazd na parking. Jak krótszy to bez postoju, jak dłuższy to postój na karmienie i ewentualne przebieranie. 

2: Karmienie, przewijanie i przygotowanie do wycieczki.

3: Bierzemy pieluchy, krem, chusteczki nawilżające, wodę w termosie, ubrania na zmianę, jedzenie dla dziecka, żeby w razie czego zrobić butelkę i dodatkowo nasze rzeczy. 

4: Motamy dziecko w chustę. Jeśli jest niespokojne to lepiej, żeby sobie trochę przysnęło. Chustujemy przechodzimy kilkanaście minut, aż dziecko się uspokoi, poprawiamy jego pozycję i dociągamy chustę. 

5: Dojście na szczyt zajmuje nam do 3 godzin, czyli akurat na samej górze możemy ‚rozbić obóz’ i przygotować dziecko do jedzenia i przebierania. Jeśli jest bezwietrznie i ciepło można zrobić to na kocyku, a jak jest nawet mały wiatr to warto pomóc sobie za pomocą chusty. 

6: Angelika karmi piersią, dlatego na wiatr musi uważać. Warto się wtedy dokładnie osłonić. Jeśli jest gorsza pogoda to korzystamy z butelki. 

7: Przebieranie koniecznie w bezwietrznym miejscu lub przy osłonięciu się chustą, kocykiem lub ubraniem. 

8: Nasza trasa przy podejściu i zejściu nie różni się czasowo od tych, które pokonywaliśmy sami, chyba, że trzeba zrobić postój w trakcie, ale wybieramy takie trasy, że Maja spokojnie przesypia wędrówkę. 

9: Najlepsza jest trasa ze schroniskiem, wtedy nie musimy się martwić o warunki do karmienia i przewijania. 

10: Nie tracimy niczego z tego jakbyśmy wędrowali sami! 

Ten wpis to nie poradnik co robić i jak czegoś nie robić, bo nie możemy nic nikomu radzić skoro dopiero zaczynamy chodzić z dzieckiem. Są to nasze odczucia, którymi się dzielimy z osobami „zielonymi” takimi jak my. Wędrówki z dzieckiem to piękny czas, który bez ustanku uczy nas czegoś nowego i zbliża do siebie z każdą przychodzącą chwilą. 

Może Ci się spodobać:

Chustonoszenie – przygotowanie do zdobycia wyższych gór z dzieckiem | etap 1
Wyświetleń 1
Dziś ruszyliśmy do Nowego Sącza, bo to tam Klub Aktywnych Mam zorganizował spotkanie dotyczące chustonoszenia "Zamotaj mnie miłością". Warsztaty te zostały stworzone z myślą o wszystkich rodzicach, kt...
Wieczór panieńsko-kawalerski w górach i inne atrakcje
Wyświetleń 3
Nocleg pod Durbaszką był jednym z naszych głównych celów podróżniczych w 2018 roku. Udało się go zrealizować i połączyć z jeszcze jednym ważnym wydarzeniem, dlatego to wyjście mieliśmy już zaplanowane...
Podaruj dziecku wspaniałe dzieciństwo – zabierz je w góry i pokaż to co w życiu jest najpiękni...
Wyświetleń 1
Na górskim szlaku, czy to w Beskidach czy to w Tatrach coraz częściej możemy spotkać młodych rodziców, którzy starają się wędrować z dzieckiem i pokazywać mu piękno gór już od najmłodszych lat. Jedn...
Góry z dzieckiem w 2018 roku. Plany do realizacji
Wyświetleń 2
Góry, góry, góry! Nigdy jakoś wcześniej nie planujemy, gdzie pojedziemy na kilka czy kilkanaście dni. W 99 procentach są to spontaniczne wyjazdy, które wpadają nam do głowy dzień wcześniej. Jest wolny...

Jeden komentarz

  1. Rozumiem Was doskonale! Właśnie szykujemy się na wyjazd w Tatry z naszą trójką dzieci (3.5, 6, 8 lat) Jeździmy w góry z dziećmi odkąd pamiętam. Co prawda najwcześniej zabraliśmy dziecko 8 miesięczne, ale karmienia, przebierania i chustę też przerobiliśmy i znamy doskonale. I wiecie co? Namęczyliśmy się nieludzko ( zwłaszcza już z trzema) ale zawsze mamy jeden cel- góry! To nic, że trzeba zabrać 3x tyle wody, ubrań i jedzenia- ta satysfakcja na szczycie jest bezcenna.
    Przed zakończeniem roku szkolnego nauczycielka pytała dzieci gdzie jadą na wakacje i wszyscy chórem krzyknęli ” nad morze!” Wszyscy za wyjątkiem jednego:) mój syn na to „jak można jeździć nad morze? Przecież tam nie ma co robić. W górach jest najlepiej”. Mało tego- mieliśmy z mężem pomysł, by w tym roku pojechać za granicę- Chorwacja, Hiszpania. Jak pokazaliśmy dzieciom gdzie chcemy pojechać- to prawie się popłakali że oni nie chcą, bo chcą w nasze góry 🙂 Więc na pytanie co daje jeżdżenie z dzieckiem w góry? Odpowiem, że daje bliskość, uczy cierpliwości, pokory, miłości do natury. Uczy, że aby coś osiągnąć trzeba się trochę namęczyć. Tworzy wspólną pasję, która zbliża i zacieśnia więzy, która uzależnia 🙂
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *