Do trzech razy sztuka, obejrzeć widoki z Klimczoka wreszcie się uda

Do trzech razy sztuka, obejrzeć widoki z Klimczoka wreszcie się uda

12112044_600402840098662_4225323878246727866_n

Dwa lata musieliśmy czekać, żeby obejrzeć jakiekolwiek widoki z Klimczoka w Beskidzie Śląskim. W 2013 roku była mgła, w 2014 roku była mgła, tym razem pogoda zapowiadała się idealnie. Wyjechaliśmy z domu na 4 dni w Beskid Śląski i Żywiecki, czyli przenieśliśmy się o ponad 150 kilometrów na zachód. Ogólnie lubimy jeździć w te rejony, bo szlaki są bardzo ciekawe, jest wiele miejsc polecanych przez innych górołazów, a widoki mamy prawie z każdego szczytu. 

Parking w Bystrej
Idziemy czerwonym szlakiem na Klimczok

Po ponad 3 godzinach, dojeżdżamy do miejscowości Bystra, niedaleko Bielska-Białej. Z domu wyjechaliśmy po godzinie 3, a na miejscu byliśmy przed 7. Baliśmy się o dojazd, bo korki w stronę dużego miasta, jednak porobione ronda, jakieś obwodnice, boczne drogi rozluźniły nieco drogę w stronę Bystrej. Zaparkowaliśmy na parkingu w pobliżu Zajazdu Pod Źródłem, czyli tuż przy powyższym szlakowskazie. Z tego miejsca, rozpoczyna się bardzo wiele szlaków, między innymi do Wilkowic, Mikuszowic, Szczyrku czy na Klimczok, na który my się wybieraliśmy. Był lekki przymrozek, dlatego ubraliśmy się cieplej. Później się okazało, że to był zły pomysł, bo było gorąco przy podejściu do góry. Przekroczyliśmy most w Bystrej, skręciliśmy w lewo i za kilkaset metrów w prawo. Uszliśmy kawałek i czerwony szlak wszedł do lasku.

Szlak czerwony na Klimczok. Bystra w dole
A na ziemi
🙂

Idziemy 30 minut i docieramy na Lanckoronę, na której znajduje się ciekawy ołtarzyk. Szlak niebieski, idący do tej pory razem z nami, obija kilka minut wcześniej w prawo i idzie dołem na Klimczok. Oprócz ołtarza mamy także szlakowskaz i ławeczki. Zasiadamy tam i jemy śniadanie. Po porannej podróży jesteśmy strasznie głodni. Dobrze, że wzięliśmy sobie herbatkę w termosie.

Lanckorona
Ołtarzyk
Któż to jest ?

Po 15 minutach wstajemy i wędrujemy dalej czerwonym szlakiem, lekko podchodząc pod gorę. Mijamy po drodze trójkę turystów, buszujących w krzakach. Tego co robią to nie możemy określić. Wychodzimy z bukowego lasu na drogę z widokami po lewej stronie. Widzimy najwyższy szczyt Beskidu Małego – Czupel, bloki Bielska-Białej, miejscowość Wilkowice, jednak to wszystko przykryte jest gęstym smogiem. Wieczorem w TV mówili i pokazywali miasta okryte tym zjawiskiem atmosferycznym.

Wychodzimy z lasku
Widoki na Beskid Mały
www.mynaszlaku.pl

Idziemy dalej i docieramy do ruin schroniska pod Klimczokiem, których nie widzimy, więc nie wiemy czy tam są czy nie. Może jak ktoś był to nam powie :). Dochodzi tutaj szlak żółty z Chaty na Groniu. Skręcamy w prawo i pniemy się po kamieniach w okolice Magury. Za nami zostawiamy fantastyczne widoki na Babią Górę, Pilsko, Tatry i Skrzyczne, które pojawia się dopiero nieco wyżej.

Skrzyczne – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego
Babia Góra, Tatry, Pilsko
🙂
Pod Magurą

Idziemy w stronę Magury i przystajemy na chwilę. Kładziemy się na ziemi i leżymy. Jest cudownie. Nigdzie się nie spieszymy. Jest cisza i spokój. Delektujemy się dniem wolnym od pracy, którego możemy wykorzystać na górską wyprawę. Popijając mineralną, patrzymy jak samolot przecina niebo i zastanawiamy się gdzie może lecieć.

🙂
Jeszcze raz Skrzyczne

Po 10 minutach jesteśmy na Magurze. Jest ona nieco niższa od Klimczoka, zaledwie o kilka metrów. Tabliczka na szczycie jest tak wysoko zawieszona, że nikt do niej nie dostanie. W Beskidzie Małym chyba się już z takim czymś spotkaliśmy.

Magura (1109 m n.p.m.)

15 minut od tego wzniesienia jest Schronisko PTTK Klimczok, do którego dość szybko docieramy. Mijamy Goprówkę i stajemy przed budynkiem, witając się z trzema kobietkami, które popijają herbatkę. Włazimy do środka w celu podbicia pieczątek. W schronisku jedna osoba je jakieś ciastko. My wyciągamy książeczki, zostawiamy wizytówki i dzwonimy dzwonkiem po obsługę, która pewnie za kilka chwil, sprzeda nam przepiękną pocztówkę z tego miejsca. Mija kilka sekund i młoda, piękna dziewczyna z uśmiechem na twarzy daje nam pocztówkę. Obsługa była tak mija, że jeszcze nigdy z taką się nie spotkaliśmy, będąc w obiektach PTTK. W większości czuć obojętność, albo złość, że się przyszło.

Schronisko PTTK Klimczok
🙂
W budynku

Po chwili wychodzimy i stajemy przy tabliczkach. Kierujemy się na Klimczok czarnym szlakiem. Żegnamy się z przytulnym schroniskiem i schodzimy na dół, widząc już przed oczami górujący szczyt.

Na Klimczok
🙂
Od dołu
Klimczok (1117 m n.p.m.)

Turyści zaczynają wychodzić na szlak. Jest ich dość sporo i dziwimy się, że w czwartek ktoś wyszedł w góry. Zaczyna się ostre podejście. Jakoś podczas poprzednich wizyt i mgieł było łatwiej, bo nic nie widzieliśmy. Co jakiś czas odwracamy głowy, oglądamy widoki i czekamy na te Tatry, które podobno z Klimczoka widać. Wreszcie po 10 minutach jesteśmy przy przekaźniku i polskiej fladze. Siadamy na ławeczce i jemy obiadek, czyli to samo co na śniadanie – chleb z pasztecikiem pieczonym. Po kilku minutach dwójka gości, prosi nas o wykonanie zdjęcia. Daje do ręki telefon. Taaak. Człowiek ma zwykły stary telefon i smartfonami się nie umie posługiwać. No ale jakoś udało mi się kilka zdjęć wykonać :). Szczęśliwi, że zdjęcia wyszły, bardzo nam dziękują i kierują się w dół. Życzymy sobie udanej dalszej drogi.

Na Klimczoku
Klimczok
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Powoli zbieramy się do dalszej drogi. Żółtym szlakiem zmierzamy na Szyndzielnię, do kolejnego schroniska. Schodzimy kamienistą drogą. Mijamy rowerzystów, piechurów, psy. Wszyscy chcą zobaczyć co kryje w sobie Beskid Śląski. Po chwili jesteśmy już przed budynkiem. Ludzi jest o wiele więcej, bo kilka minut od schroniska PTTK jest kolejka, którą można wyjechać.

Schronisko PTTK na Szyndzielni

Wchodzimy do środka tylko na chwilę po pieczątki. Ten budynek już nie ma takiego klimatu, ale nie mamy do niego żadnych zastrzeżeń. Widoki spod obiektu są bardzo okazałe. Szukamy tej nowej wieży widokowej, którą gdzieś tutaj podobno wybudowano. Może jest gdzieś niżej. Kierujemy się w dół do górnej stacji kolejki. Może tam się znajduje.

Schronisko na Szyndzielni

Angelika robi zdjęcia, a ja patrzę na zbliżających się turystów. Przyglądam się bliżej i mówię do Żelki. Patrz!. Góry Bez Cenzury idą, a dokładnie Mateusz Ficoń z Klubu Fotograficznego PTTK Góry Bez Cenzury, którego znamy tylko wirtualnie. Coś niemożliwego :). Poznajemy go po fikuśnym kapelusiku. Zaraz docierają jego znajomi. Chwilę gadamy i robimy wspólne zdjęcie na pamiątkę. Góry są jednak małe. To było przyjemne spotkanie :). Ogólnie Góry Bez Cenzury to bardzo pozytywna i wesoła grupa młodych ludzi z okolic Żywca, która tak jak my ma wielką górską pasję i często w miarę możliwość zdziera buty na górskich drogach. Możecie dowiedzieć się o nich więcej, oglądając ich stronę na Facebooku. Polecamy – > GBC.

Góry Bez Cenzury i mynaszlaku.pl :)
Góry Bez Cenzury i mynaszlaku.pl 🙂

Żegnamy się i idziemy dalej do górnej stacji kolejki na Szyndzielni. Jeeeeest!. Mamy wieżę. Idziemy w jej kierunku. Pfff. Okazuje się, że jeszcze trzeba płacić, żeby na nią wyjść. No to podziękujemy. Kupimy za to chleb na jutro :).

Górna stacja kolejki na Szyndzielni
I nowa wieża

Pokornie wracamy do momentu, w którym szlak żółty poszedł na dół. Przez piękny jesienny las dochodzimy na Przełęcz Kołowrót, a dalej zdobywamy szczyt o takiej samej nazwie. Lekko podchodzimy do góry. Ludzie dalej idą w stronę Szyndzielni i Klimczoka. Takiego pięknego dnia nie wolno zmarnować.

Przełęcz Kołowrót (775 m n.p.m.)
🙂
🙂

Dalej idąc szlakiem żółtym i dość ostro schodząc na dół, dochodzimy do Przełęczy Koziej, na której odbijamy w prawo na zwykłą drogę, już bez oznaczeń. Chcemy szybko zejść sobie do Bystrej. Idziemy przez kilkanaście minut przez las i wychodzimy koło domów, a za chwilę coraz ładniejsza droga wyprowadza nas na asfalt. Skręcamy w lewo i zmierzamy kilkanaście minut do samochodu.

Przełęcz Kozia (608 m n.p.m.)

Przebieramy się i jedziemy w stronę Wisły. Jedyną rzeczą, której nie odmówimy sobie będąc w tych rejonach to pizza z Wisły z pizzerii Coloratta. Takiej pizzy jak tam to nigdzie nie zjecie. Bierzemy na wynos, patrzymy co się zmieniło w okolicy i jedziemy w Beskid Żywiecki do małej miejscowości Ujsoły, w których mamy nocleg u naszej kochanej Pani Ewy, u której będziemy bodajże po raz czwarty albo piąty. Najlepszy nocleg w jakim kiedykolwiek byliśmy, a jak wiecie jest ich dużo. Będąc tam, czujemy się jak w domu, bo panuje świetna atmosfera. Polecamy jeszcze bardziej, niż pizzę. Właśnie! – jemy pizzę oczywiście :).

Trasa

Bystra Śląska (468 m n.p.m.) Szlak czerwony Schronisko PTTK Klimczok (1052 m n.p.m.) Szlak czarny Klimczok (1117 m n.p.m.) szlak Szyndzielnia (1002 m n.p.m.) szlak Przełęcz Kozia (608 m n.p.m.) – Bystra Śląska

Informacje

* Data wycieczki 05.11.2015
* Dystans 13 km
* Punkty GOT 21 punktów
* Czas trwania 5g:25m:12s
* Łącznie w górę 845 m
* Łącznie w dół 708 m

Do zobaczenia na szlaku !

One thought on “Do trzech razy sztuka, obejrzeć widoki z Klimczoka wreszcie się uda

  1. Hej! Dzięki Waszej relacji odbyłam podróż w czasie… podróż do przeszłości 😉
    Bo kiedyś… ech! Kiedyś szwędałam się tam kilka razy w roku, uczyłam się jazdy na nartach, zakochałam się i odkochałam 😉 TAKA PIĘKNA OKOLICA!!!
    Dziękuję 🙂 W pierwszy wolny weekend właśnie tam się wybiorę.
    Pozdrawiam
    Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress