Główny Szlak Beskidu Sądeckiego: Dzień przerwy w Muszynie

DSC_0665

To był dzień, w którym nie byliśmy pewni czy udamy się w dalszą drogę. Nie wiedzieliśmy czy iść w stronę Jaworzyny Krynickiej czy poczekać do poniedziałku, a teraz sobie zrobić wolne i odpocząć. To wszystko za sprawą fatalnej pogody. Lało strasznie, ale jednak poszliśmy. Zostawiliśmy klucz i wyszliśmy o 6:30 z Willi Mera za zielonym szlakiem. Naszym celem na początek był kościół w Złockiem i Msza Święta o godzinie 7:00.

Podczas mszy zaczęło padać jeszcze mocniej, ale jeszcze zdecydowaliśmy, żeby iść dalej. Szliśmy tak przez kilka kilometrów oblewani strugami deszczu. Miałem w głowie, żeby wrócić do kwatery, przecież mamy czas, żeby przejść Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, a w jeden dzień możemy sobie zrobić wolne. Wędrówka przy takiej pogodzie nie miała sensu. Idziemy przed siebie i Angelika mówi mi, że w tym dniu to nie ma sensu. Nie protestowałem.

Ruszyliśmy z powrotem. Zadzwoniliśmy jeszcze do kwatery czy możemy zostać jeszcze jedną dobę. Z tym nie było problemu. Wracaliśmy zielonym szlakiem do centrum. Poszliśmy jeszcze do Groszka, żeby coś kupić na obiad, który mieliśmy zamiar zrobić pierwszy raz od dłuższego czasu. Tylko co na ten obiad ?. Żelka miała ochotę na barszcz z uszkami i na parówki z makaronem, cebulą, pieczarkami i ketchupem. Danie przepyszne, bo wszystko się łączy i podaje na ciepło. Pokazałem jej to danie w Bieszczadach i bardzo je polubiła. Barszcz z uszkami chodził za nami od piątku, ale w piątek mięsa nie jemy to musieliśmy poczekać. Wzięliśmy jeszcze w sklepie wodę, soki i lody. Wróciliśmy do pokoju na 10:00. Zdjęliśmy wszystko co mokre. Zjedliśmy od razu lody, chociaż było zimno.

Angelika przeglądała Internet, a ja uczyłem się do egzaminów na studia. Później gdy mieliśmy iść robić obiad to Żelka spała. Nie chciałem jej budzić, dlatego sam poszedłem go przygotować. Trochę mi to zajęło bo okoły godziny. Przez 14 przyszedłem i obudziłem śpiocha :). Zapach obiadku unosił się po całym pokoju. Oglądaliśmy Familiadę na dwójce i jedliśmy. Wieczorkiem poszliśmy już razem zrobić barszcz. Oglądaliśmy wiadomości, a tam cisza wyborcza, więc było trochę nudno. Czekaliśmy jeszcze na wyniki wyborów, sami jednak nie głosowaliśmy bo nie mieliśmy jak. Poszliśmy przed 22 spać, z nadzieją na lepszy kolejny dzień.

Do zobaczenia na szlaku !

Może Ci się spodobać:

Wymarzona środa na szlaku | Niemcowa, Wielki Rogacz, Przełęcz Żłobki i wspaniałe widoki na Tatry...
Wyświetleń 60
Po dzisiejszej wizycie w Beskidzie Sądeckim możemy powiedzieć, że to była wymarzona środa na szlaku. Trafiliśmy na najładniejszy dzień pod względem widokowym z całego tygodnia. W centrum uwagi i w kad...
48 kilometrów i 200 metrów, czyli nasz nowy rekord w długości marszu podczas jednego dnia
Wyświetleń 16
Ostatnio podczas wycieczki Szlakiem Warowni Jurajskich po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej pobiliśmy swój rekord marszu w ciągu jednego dnia. Do tej pory nasz rekord wynosił 47 kilometrów wychodzony ...
Mały Szlak Beskidzki, etap 1: Straconka – Kiczera
Wyświetleń 100
Mały Szlak Beskidzki - szlak turystyczny o długości 137 km znakowany kolorem czerwonym, biegnący od Straconki w Bielsku-Białej (Beskid Mały) po Luboń Wielki (Beskid Wyspowy). Jest czwartym pod wzg...
Wyjście na Eliaszówkę i dalej na Rogacze i Niemcową
Wyświetleń 80
Kilka dni temu - 15 listopada wybraliśmy się w Beskid Sądecki na szczyt, na którym jeszcze nigdy nie byliśmy - na Eliaszówkę. Jest ona zlokalizowana w pobliżu miejscowości Piwniczna-Zdrój, lub jak k...
Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 7: Muszyna – Piwniczna-Zdrój
Wyświetleń 29
Kolejny dzień nie zapowiadał się na lepszy. Było deszczowo i mgliście. Tym razem musieliśmy już iść. Taka sama droga do kościoła, kilka kilometrów w górę i znaleźliśmy się tutaj, gdzie dzień wcześ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *