Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 6: Krynica-Zdrój – Muszyna

Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 6: Krynica-Zdrój – Muszyna

DSC_0655_e

Jest dzień 6 naszej górskiej przygody. Znajdujemy się w Krynicy-Zdroju. Na zegarze 5:15, a za oknem szaro, deszczowo i pochmurnie. Wychodzimy na balkon, żeby dokładnie obejrzeć sytuację. W najbliższych godzinach raczej nic się nie zmieni. Jemy wczorajsze spaghetti, popijając sokiem i oglądając Miodowe Lata. Pozostali goście jeszcze śpią, a my jak zawsze gotowi do drogi skoro świt. Angelika lubi sobie dłużej pospać. Ja natomiast wolę wstać wcześniej o godzinie 5 czy 6, bo spanie dłużej to strata czasu. Zawsze go można jakoś wykorzystać. Idę umyć talerze i garnki, a Żelka w tym czasie pakuje plecaki. Coś koło 6 wychodzimy z kwatery. Dobrze, że dzień wcześniej odeszliśmy trochę od centrum. Teraz mniej drogi przed nami.

Idziemy najpierw czerwonym i zielonym szlakiem na Huzary. Wstępujemy zaraz do sklepu i kupujemy chleb, konserwy, serki i picie. Pytamy o płaszcze przeciwdeszczowe, których niestety nie ma, ale wyżej w kiosku będą na pewno. Faktycznie są. Bierzemy jeszcze plastry bo się skończyły, a buty obcierają mały palec.

Wędrujemy asfaltem w stronę Góry Parkowej, na którą jednak nie wychodzimy. Zaczyna lać więc zarzucamy płaszcze. Niby rozmiar uniwersalny, ale chyba dla dzieci :). No na mnie, prawie 2-metrowego chłopa jest o wiele za mały :D. Angelika prezentuje się w nim wybornie, przyciągając uwagę zaciekawionych kuracjuszy z pobliskiego sanatorium. W sumie większość ludności miasta to kuracjusze. W minionym dniu byli dosłownie wszędzie. Czytamy jeszcze raz ofertę wycieczkową PTTK z Krynicy. Okazuje się, że wyjazdy są w każdy dzień. I bliżej, i dalej w rozsądnych cenach.

Mijamy sklepy, mijamy hotele i pensjonaty, mijamy też odejście naszego szlaku. Później do niego jednak wracamy i widzimy, że jest zasłonięty przez autobus na kieleckich rejestracjach. Idziemy teraz lasem dość łagodnie i widzimy zakaz wejścia bo ścinka drzewa. Nie ma tam jednak nikogo. Są tylko powalone drzewa i ogromne błoto. Nie idzie przejść. Zrywka się skończy, a taka droga niestety pozostanie. Na szczęście mocno nie pada. Idzie się dość dobrze. Docieramy na Huzary – szczyt z Korony Beskidu Sądeckiego.

Huzary (864 m n.p.m.)

Nie widać niestety nic bo gęsty las. Nie czekamy, idziemy dalej. Schodzimy żółtym szlakiem do drogi asfaltowej i odbijamy w prawo. Chwilę tak idziemy, a potem docieramy do drogi kamienistej, ale z zakazem wjazdu. Lecimy z nią kawałek, aż do wiaty, Tam robimy sobie przerwę.

Wiata

Teraz będziemy szli niebieskim szlakiem w stronę Powroźnika. Mocniej pada więc chwilę zostajemy. Suszymy płaszcze i nastawiamy się mentalnie do dalszej drogi. Czeka nas około 8-kilometrowa trasa do najbliższej miejscowości. Po 20 minutach dochodzimy na szczyt Szalone. Dość strome podejście – do góry i na dół.

Szalone (832 m n.p.m.)

Gdzieś w okolicach Tylicza słychać jakby było jakieś polowanie, a może to petardy. Szczekanie psa rozpływa się we mgle. Szliśmy dalej zdobywając Bradowiec i Rakowskie, które są fajnie oznaczone tabliczkami.

Bradowiec (770 m n.p.m.)
Rakowskie (707 m n.p.m.)

Zbliżając się do Powroźnika ujrzeliśmy pobliskie góry. Gdzieś we mgle stała się być Jaworzyna Krynicka – dobrze rozpoznawalna dzięki przekaźnikowi. Mokra trawa moczyła nam buty coraz bardziej. Ścieżka delikatnie zaczęła schodzić w dół. Widzieliśmy już nasz kolejny cel.

Mgły 🙂

Przeszliśmy przez tory kolejowe i szliśmy drogą główną Krynica – Muszyna. Na lewo odeszła droga do Tylicza, a my zatrzymaliśmy się na przystanku mając przed oczami stadion piłkarski. Tam jedliśmy. Co chwilę przejeżdżał autobus w kierunku Nowego Sącza, kusząc, żeby do niego wsiąść.

Powroźnik

Dalej ruszyliśmy na Czarne Garby wychodząc nad miejscowość i oglądając domostwa w dole.

Powroźnik w dolinie

Wychodzimy na łąki i mamy do wyboru dwie drogi. Tutaj trzeba wybrać dolną. W oddali pod lasem zobaczymy domek letniskowy i w jego kierunku mamy się kierować. Po dojściu tam pokaże się nam szlak niebieski i schowana kapliczka. Idziemy po błocie do góry i nagle orientuje się, że nie mam koszulki, którą miałem zawieszoną na karku. Gdzie mogła zostać ?. Na pewno nie spadła bo bym czuł, a poza tym trzymał ją płaszcz. To musiało być albo we wiacie, albo tutaj na przystanku. Pewnie została gdzieś w lesie. Mam nadzieję, że jak ktoś go znajdzie to zawiesi na drzewie. Nie raz już widzieliśmy pozostawione bluzy, kapelusze, czapki, majtki, a nawet buty. Chwila, chwila… Majtki ?.

Droga była strasznie rozjeżdżona, a co kilka drzew wisiały kapliczki, które prowadziły nas do samego szczytu. Tam był tylko szlakowskaz i ścięte drzewa, na których siedliśmy.

Kapliczki na szlaku
Pod Czarnymi Garbami

Po krótkim postoju udaliśmy się dalej. Szliśmy już w stronę Muszyny. Minęliśmy chyba pierwszych ludzi na trasie, a były to osoby miejscowe zbierające drzewo. Wyszliśmy z lasu i usłyszeliśmy w oddali muzykę. Dobiegała ona z pobliskiego zajazdu. Po minięciu przekaźnika schodziliśmy ostro w dół kolorem żółtym.

Widoki z Malnika

Po przejściu obok cmentarza żydowskiego weszliśmy na kamienne płyty. Pogoda się znacznie poprawiła, ale zbierało się na burze. Duchota ogromna. Weszliśmy na muszyński rynek.

Cmentarz żydowski
W Muszynie

Podbiliśmy pieczątki w jakimś sklepie i poszliśmy na większe zakupy do Biedronki. Kupiliśmy soki, mineralną, parówki, chleb, chipsy, czekoladę, orzeszki i udaliśmy się w poszukiwaniu kwatery. Skręciliśmy z zielonym szlakiem na Szczawnik, bo wiedzieliśmy, że jest tam ich sporo. Może i było, jednak zajęte bo to sobota, albo drogo. Szukaliśmy czegoś w okolicach 30 złotych. Poszukiwania trwały około godziny. Wreszcie zadzwoniliśmy do jakiegoś domu i polecono nam Willę Merę / ul. Nowa 34. Podobno tanio i fajnie. Burza była tuż nad nami. Lekko pogrzmiewało. Zadzwoniliśmy i mieli miejsce. Za 10 minut byliśmy pod drzwiami. Właścicielka przywitała nas radośnie i zaprowadziła do pokoju. W nim było czysto i przytulnie. Powiedzieliśmy co nieco o naszej wyprawie. W pokoju była łazienka, TV, Internet, wyjście na balkon. Mieliśmy szczęście, ze tu trafiliśmy bo było naprawdę fajnie. Kuchnia była na samym dole w pełni wyposażona. Takie miejsce możemy polecić każdemu.

Trasa

Krynica-Zdrój Szlak czerwonySzlak zielony Huzary (864 m n.p.m.) szlak Palenica Szlak niebieski Powroźnik Szlak niebieski Czarne Garby (830 m n.p.m.) szlak Muszyna Szlak zielony Muszyna-Złockie

Punkty do książeczki GOT PTTK – 30 punktów

* Krynica-Zdrój – Huzary 5 punktów
* Huzary – Powroźnik 13 punktów
* Powroźnik – Czarne Garby 7 punktów
* Czarne Garby – Muszyna 5 punktów

Informacje

* Data wycieczki 09.05.2015
* Dystans 25 km
* Czas trwania 8g:09m:58s
* Łącznie w górę 1040 m
* Łącznie w dół 970 m

Do zobaczenia na szlaku !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress