Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 7: Muszyna – Piwniczna-Zdrój

Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 7: Muszyna – Piwniczna-Zdrój

Główny Szlak Beskidu Sądeckiego, etap 7: Muszyna ? Piwniczna-Zdrój

Kolejny dzień nie zapowiadał się na lepszy. Było deszczowo i mgliście. Tym razem musieliśmy już iść. Taka sama droga do kościoła, kilka kilometrów w górę i znaleźliśmy się tutaj, gdzie dzień wcześniej zakończyliśmy. Ruszyliśmy dalej od szlabanu zielonym szlakiem w stronę Jaworzyny Krynickiej. Deszcz na dobre przestał padać i zrobiło się cholernie zimno. Trasa prowadziła cały czas pod górę z może dwoma spadkami. Szliśmy cały czas przez las, więc widoków nie mieliśmy żadnych. Po dniu przerwy szło się bardzo dobrze.

Na częstych przełączkach mieliśmy czas, żeby odetchnąć, chociaż myśleliśmy, że podejście będzie bardziej strome.

Na szlaku zielonym

Wreszcie z tego ni z owego wyszliśmy na łąkę, która okazała się być szczytową. Ujrzeliśmy kolejkę i przekaźnik. Ucieszyliśmy się, że jesteśmy już na szczycie. Nawet szybko nam to poszło. Byliśmy tak o 8.45. Wszystko było pozamykane. Przy kolejce stali tylko ludzie z obsługi, czekając na godzinę 9:00 gdy miał ruszyć pierwszy kurs kolejki gondolowej. My czekaliśmy na możliwość przybicia pieczątek i dopiero w Kolibie nam Pani udostępniła.

Tylko 3 stopnie
Pusto 🙂

Podziękowaliśmy i ruszyliśmy na Wierchomlę. W międzyczasie założyliśmy kurtki, czapki i rękawiczki bo było tak zimno. Temperatura wynosiła około 3 stopni. Szliśmy teraz czerwonym szlakiem w stronę Runka z jakiś kilometr. W miejscu gdzie dotarła do nas ścieżka czarna to skręciliśmy na nią. Prowadziła nas ona do Szczawnika. Baliśmy się ale na szczęście była dobrze oznaczona. W ostatnim czasie mieliśmy tutaj zrywkę drzewa, która nawet nie poczyniła strasznych szkód. Przeszliśmy pod szczytami Bukowa i Wielka Bukowa i weszliśmy do Rezerwatu Żebracze. Tutaj biegła już ścieżka koloru czerwonego, dość fajnie oznaczona i atrakcyjna.

Tutaj skręcamy

Po dojściu do schroniska od razu zamówiliśmy jedzenie. Było bardzo dobre, ale trochę mało. Zamówiłem pomidorową, która jednak nie dorównuje tej z Leskowca.

Bacówka nad Wierchomlą

Angelikę zaczęła boleć głowa, dlatego też chcieliśmy dojść tylko do Wierchomli Wielkiej. Po godzinnej przerwie ruszyliśmy na Pustę Wielką przez Wyżnie Młaki. Pogoda nieznacznie się poprawiała. Widoki mieliśmy dość okazałe co bardzo nas cieszyło. Mijaliśmy po drodze krzewy borówek, na których znajdowały się zielone owoce. Niedługo jak dojrzeją to na pewno znajdą się amatorzy borówek i dość szybko znikną. Dotarliśmy wreszcie na szczyt, który jest dobrze oznaczony, nawet dwiema tabliczkami. To jest miejsce, które moja towarzyszka lubi najbardziej. W sumie nie wiadomo czemu.

Pusta Wielka (1061 m n.p.m.)

Nie byliśmy tam długo i od razu ruszyliśmy czarnym szlakiem wąską ścieżką w stronę Żegiestowa. Nie uszliśmy za wiele, a już trzeba było skręcać na czerwoną ścieżkę idącą do Wierchomli. Na początku idziemy obok Rezerwatu Wierchomla przez las. Później wychodzimy na łąki i lecimy nimi do miejscowości mając widoki w każdą stronę.

Tam gdzieś będziemy zaraz szli 🙂

Angelikę przestała boleć głowa, dlatego decydujemy się iść do Piwnicznej, a nie zatrzymywać się w Wierchomli Wielkiej. Mijamy kościół i od razu skręcamy w lewo przez most obok domu.

Kościół w Wierchomli

Idziemy teraz ostro pod górę, zdobywając wysokość bardzo szybko. Pozdrawiamy spotkanego gościa i przez zielony Beskid Sądecki zdobywamy Kiczorę, a później dochodzimy do szlaku żółtego, który idzie od Hali Łabowskiej.

Pasmo Jaworzyny i Wierchomla w dole
Rozdroże
Kapliczka

Siadamy na łące i dzwonimy do kwatery, żeby zarezerwować pokój. Udaje się, że jest wolny. Akurat zejdziemy na 19 wtedy gdy właściciel przyjedzie. Nocowaliśmy w pokojach gościnnych „u Uli” już kiedyś i bardzo nam się podobało, dlatego po raz kolejny się tam chcieliśmy zatrzymać. Teraz idziemy do Łomnicy-Zdroju, cały czas po betonowych płytach. Po dojściu do głównej drogi kierujemy się dalej prosto, ale już ścieżką zieloną. Znowu musimy wspinać się na kolejną górę. Był już 36 kilometr naszego marszu, a koniec był już bliski – i nasz i trasy :).

Teraz zielonym 🙂

Przy mocno grzejącym słońcu wyszliśmy pod Kicarz. Są tam ławki, krzyż i widoki na Beskid Sądecki.

Rozdroże pod Kicarzem

Po raz kolejny zmieniamy szlak, tym razem na niebieski i schodzimy wreszcie do Piwnicznej. Nogi na szczęście nie bolą. Mijamy naszą kwaterę i idziemy najpierw do sklepu. Kupujemy lody, kiełbasę, chleb, masło, ogórki i soki. Będą pyszne kanapki. Po tym wracamy na ulicę Leśną 3b, wchodzimy do pokoju i kończymy naszą dzisiejszą wędrówkę. Znajdujemy się w pokojach gościnnych „u Uli” gdzie jest bardzo przyjemnie i przytulnie. W pokoju jest TV i Internet. Łazienka jest na korytarzu. Jest również kuchnia z pełnym wyposażeniem. Koszt noclegu to 30 złotych za osobę.

Kolejny dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidu Sądeckiego dla Olivii Głębockiej zmierza ku końcowi. Cały czas można pomóc dziewczynce przez wpłatę dowolnej kwoty pieniędzy na jej konto 26 8805 0009 0018 7596 2000 0080 z dopiskiem „Olivia Głębocka”.

Trasa

Muszyna Szlak zielony Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.) Szlak czerwony Szlak czarny(ścieżka)Szlak czarny(rower) Bacówka PTTK nad Wierchomlą Szlak niebieski Pusta Wielka (1061 m n.p.m.) Szlak czarny Szlak czerwony(ścieżka) Wierchomla Wielka Szlak czerwony(ścieżka) Łomnica-Zdrój Szlak zielony(ścieżka) Szlak niebieski Piwniczna-Zdrój

Punkty do książeczki GOT PTTK – 46 punktów

* Muszyna – Jaworzyna Krynicka 18 punktów
* Jaworzyna Krynicka – Bacówka nad Wierchomlą 9 punktów
* Bacówka nad Wierchomlą – Pusta Wielka 4 punkty
* Pusta Wielka – Łomnica-Zdrój 11 punktów
* Łomnica-Zdrój – Piwniczna-Zdrój 4 punkty

Informacje

* Data wycieczki 11.05.2015
* Dystans 38 km
* Czas trwania 11g:49m:38s
* Łącznie w górę 1538 m
* Łącznie w dół 1367 m

Do zobaczenia na szlaku !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress