Główny Szlak Świętokrzyski, etap 3: Tumlin – Kuźniaki i koniec

Główny Szlak Świętokrzyski, etap 3: Tumlin – Kuźniaki i koniec

Główny Szlak Świętokrzyski, etap 3: Tumlin - Kuźniaki i koniec

Skoro czytacie trzeci wpis to znaczy, że tę noc w namiocie jakoś przeżyliśmy. Żaden zwierzak nas nie zeżarł, nic i nikt do naszego namiotu nie podchodził. Może oprócz ślimaków i pewnie jakiegoś psychopaty z nożem. Ewentualnie mogli zapukać kolędnicy albo ksiądz po kolędzie. Nie było tak strasznie jak się wydawało wieczorem. Trzeci wpis, czyli ostatni dzień na Głównym Szlaku Świętokrzyskim.

Nasz obóz

Świt zaczął się od składania namiotu. Całkiem go nie rozbijaliśmy, więc szybko został złożony. Co się okazało rozbiliśmy się, gdzieś niedaleko drogi, która jest w przysiółku Jaworznia w Tumlinie – Węgle. W miejscowości przechodzimy przez tory i maszerujemy między zabudowaniami. Od samego rana ruch na drodze, bo dzieci do szkoły, a dorośli do pracy. My oczywiście spokojnie przed siebie. Wiemy, że tego dnia kończymy wędrówkę w Kuźniakach. Tak sobie idziemy, gadamy i nagle Mateusz mówi:

– „Spójrz, tam jest waga sklepowa, ale to raczej nie sklep, bo nie ma szyldu i coś ciemno.”

Ja, oczywiście oglądam się za siebie i mówię do niego:

– „Co Ty. To musi być sklep, bo jakieś towary widzę na półkach. Poczekaj sprawdzę, bo i tak mają furtkę otwartą.”

I wiecie, że jak otwarłam drzwi to zobaczyłam uśmiechniętą sprzedawczynie za ladą. Kupiłam co trzeba nam było i zadowolona wróciłam na drogę. Prawdę mówiąc to nam się udało, bo dalej już sklepu spożywczego nie było. Przechodzimy obok kościoła i dwóch kwiaciarni zlokalizowanych przy cmentarzu, a następnie koło szkoły na druga stronę. Znaki kierują nas gruntową drogą na Grodową 395 m n.p.m. Na stokach góry znajduje się czynny kamieniołom, gdzie wydobywa się tumliński piaskowiec, który służy do produkcji schodów, nagrobków czy wyrobu chodników. Tutaj na szczycie jest odpowiednie miejsce, żeby zjeść śniadanie. To jest prawdziwa uczta, a to dlatego, że jemy gorące zupki chińskie z kanapkami z serem i pomidorem. Wyborne! Mmm, pycha. Takie dobre, że ciężko było wstać i iść dalej. Gotujemy na naszej małej kucheneczce.

Kapliczka na Grodowej

Siedzimy na małej polance na schodzie murowanej kapliczki pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku. Wcześniej w tym miejscu stała drewniana kapliczka, która zbudowana została dla upamiętnienia bohaterskich obrońców z 1655 roku, odpierających wojska szwedzkie.

Jemy 🙂

Plecak na plecy i w drogę. Dreptamy chwilę po prostym, a następnie odbijamy w lewo i schodzimy do miejscowości Tumlin Podgrodzie. Wzniesienia są dość niskie, więc zejście nie trwa długo, zwłaszcza że stok po tej stronie jest dość mocno nachylony. Idziemy utwardzoną drogą, następnie przechodzimy przez główną w tej miejscowości. Potem idziemy prosto i po prawej mamy las, zaś po lewej łąki. Piękne i widokowe tereny.

Tumliński las

Wspinamy się dość ostro na kolejny szczyt Wykleń 401 m n.p.m. przechodzimy przez niego i schodzimy w dół. Następny to szczyt Kamień 399 m n.p.m., którego pokrywają wychodnie skał dewońskich. To jest coś niezwykłego, co możemy spotkać właśnie w paśmie Wzgórz Tumlińskich. Niestety nie zobaczymy stąd widoków, bo szczyt ten jak i poprzedni jest całkiem zalesiony. Pogoda dziś jest lepsza i nawet świeci słońce. Przebłyski między drzewami dodają uroku ścieżkom, którymi maszerujemy. Schodzimy do miejscowości Ciosowa i przechodzimy przez drogę krajową nr 74. Idziemy chwile z nią, a następnie skręcamy w boczną w lewo. Długo z nią nie idziemy, bo znaki kierują nas na kolejny szczyt w prawo. Mateusz, który idzie pierwszy krzyczy, żebym szybciej szła, bo bardzo piękną jaszczurkę widzi. Ja idąc normalnie podchodzę do niego, a to się okazuje, że to wąż. Oczywiście głośno piszcząc uciekłam spory kawałek. Czasem głupie żarty go cieszą, chociaż wie, że panicznie boje się węży.

Główny Szlak Świętokrzyski

Wchodząc na szczyt Ciosowej 365 m n.p.m. mamy widok na czerwonego piaskowca triasowego, niegdyś tutaj był kamieniołom, a teraz jest to chronione jako pomnik przyrody nieożywionej. Niektórzy wykorzystują odsłonięte skały piaskowca do wspinaczki skałkowej. Z tego szczytu mamy w końcu widoki.

Na Ciosowej
www.mynaszlaku.pl

Idziemy dalej i spacerowo schodzimy z góry do miejscowości Porzecze. Przy głównej drodze jest sklep, więc tam się zatrzymujemy. Sprawdzamy jeszcze Internet i próbujemy dzwonić do kobietki w Kuźniakach, aby ewentualnie zaklepać sobie nocleg. Dzwonimy i niestety nie odbiera. Wybieramy już chyba szóste połączenie i nic. No to może zły numer podany. Obdzwoniliśmy punkty informacyjne i każdy nas gdzieś kierował. W końcu po telefonie do gminy udało nam się zdobyć numer telefonu do sołtysa wsi. O to jak tak to super, on będzie wiedział co się na wsi dzieje. Dzwonimy też do niego ze dwa razy, na darmo. Nie odbiera. A mówię dobra może oddzwoni, bo może ma jakieś spotkanie. Dajemy spokój i kontynuujemy dalej wędrówkę. Skręcamy w lewo i tam drogą między polami udajemy się na Baranią Górę 427 m n.p.m. Mijamy gospodarstwa, pozdrawiamy jednych gospodarzy, którzy na nowo budują kapliczkę. Dość się śpieszą, bo ładna pogoda i chcą mieć ją gotową pewnie przed majem.

Patrzymy za siebie 🙂

Ucinamy z nimi, krótką pogawędkę. Okazuje się, że nawet troszkę znają sądeckie tereny. Tuptamy dalej, najpierw po utwardzonej drodze kontynuujemy wędrówkę, a następnie po leśnej ścieżce. Pniemy się lekko w górę, aż docieramy na szczyt Baraniej Góry 427 m n.p.m. Tabliczki i wieży nie ma – ha!. No tak i nawet las szybko tutaj się zrobił. Nie dziwcie się, sami byliśmy w szoku. Przecież nie tak dawno byliśmy i oglądaliśmy widoki, a tu taka sytuacja.

www.mynaszlaku.pl

Tutaj rozpoczyna się szlak czarny, który prowadzi do Oblęgorka. My jednak nie kusimy się, aby zejść do miejscowości i zobaczyć Pałacyk Henryka Sienkiewicza, który jest wpisany na listę zabytków nieruchomych. Jesteśmy coraz bliżej celu. Mamy jeszcze jakieś 10 kilometrów do Kuźniaków przy założeniu, że szlak ma jednak 105 km. Tuptamy sobie dalej i za kilkanaście minut przechodzimy przez wioskę Widoma. Na drogę główną skręcamy w prawo, a za moment w lewo i kierujemy się na Siniewską Górę 449 m n.p.m., następnie na szczycie obracamy się o 90 stopni w lewo i schodzimy do długo wyczekiwanego miejsca.

Coraz bliżej 🙂

Tuż pod stokiem Siniewskiej Góry 449 m n.p.m. została postawiona ciekawa platforma, z której widoki są wręcz wyborne. Ach te krajobrazy. Sami zobaczcie. Dla ciekawskich i daleko obserwujących mamy super wiadomość. Można stąd ustrzelić Tatry przy bardzo dobrej widoczności. Odległość ich od nas to okolice 200 km, a Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim jakieś niecałe 170 km.

Platforma widokowa
Takie widoki

Odpoczywamy trochę i ruszamy dalej przez las. Docieramy do drogi i już buźki nam się cieszą. Do Kuźniaków coraz bliżej. Ruszamy z kopyta na Perzową Górę 396 m n.p.m. początkowo przez łąkę, później jakoś stromiej na szczyt. Na nim znajduje się rezerwat przyrody Perzowa Góra, na którego terenie spotkamy bloki skalne piaskowca triasowego. Na samym szczycie utworzył się mur skalny osiągający nawet wysokość 6 metrów. W najwyższej jego części została sztucznie powiększona jaskinia, w której aktualnie znajduje się kapliczka Św. Rozalii.

Widok na miejscowość Hucisko
Na Perzowej Górze
Perzowa Góra zdobyta 🙂

Przechodzimy po skalnych kamieniach między skałami na najwyższy punkt i zaczynamy zejście. No nieprzyjemna sprawa. Stok jest dość mocno nachylony i z obciążeniem na plecach bardzo niewygodnie się schodzi. Pomalutku i się udaje. Idziemy dość szeroką trawiastą drogą. Wchodzimy na ostatni szczyt na Głównym Szlaku Świętokrzyskim na Kuźniacką Górę 366 m n.p.m (wg innych źródeł 345 m n.p.m). Na stokach tej góry znajduje się blok skalny, którego powierzchnia skalna stanowi lustro tektoniczne. W Górach Świętokrzyskich nie jest to częste zjawisko, w sumie najliczniejsza liczba luster znajduje się w Tatrach. Tak blisko już mamy do końca, bo zaledwie kilometr.

Kuźniaki!!!

Najpierw łagodnie schodzimy lasem, a następnie przez łąkę i utwardzoną drogę dochodzimy do Kuźniaków. Pogoda jest piękna, słońce zbliża się ku horyzontowi. My robimy sobie zdjęcia przy tablicy kończącej długodystansowy szlak.

To już jest koniec 🙂
Ufff

Idziemy do sklepu, kupujemy jakieś jedzonko i… Aha zapomniałam Wam napisać. Co do telefonu do noclegu. Oczywiście wykonaliśmy jeszcze kilka i do samej właścicielki, a także do zapracowanego sołtysa i nic. W sklepie pytamy, kasjerka jest przyjezdna i ona nic na temat noclegów nie wie. No to co nam pozostaje. Podejść do właścicielki, skoro prowadzi cały rok swoją agroturystykę to może akurat będzie miała dwa łóżka. W Internecie na jednych stronach jest informacja, że obiekt całoroczny na innych, że sezonowy. Jest godzina 18. Zaczyna się robić ciemno. Idziemy do kwatery Pani Aliny Kurdek / Kuźniaki 47. Dzwonimy do drzwi, otwiera młoda kobietka i mówi, że noclegi są, ale tylko w sezonie. Pytamy czy może mają akurat wolny pokój, a ta, że nie. No to pięknie. Ciekawe co teraz zrobimy. Mówimy, że ciemno już się robi, a ta patrzy na nas jak gdyby nigdy nic. Przecież widzi jaka sytuacja. Pytamy o coś w pobliżu i okazuje się, że w Strawczynie – 8 kilometrów dalej jest PTSM… OOO jesteśmy uratowani. Bus tam jedzie za 20 minut. Lecimy na przystanek. Dzwonimy ale nikt nie odbiera, okazuje się, że też jest sezonowe… No to nas babka wyprawiła. Ważne, że z jej podwórka się oddaliliśmy. Szybkie zebranie myśli i jedziemy do Kielc. W autobusie będziemy szukać w telefonach numerów do jakichś noclegów… Szkoda, że właściciele kwater najpierw podają na różnych stronach, że obiekt całoroczny, a jak przyjdzie co do czego do jest tylko sezonowy, a telefon nawet nie odpowiada…

Tym sposobem zakończyliśmy Główny Szlak Świętokrzyski. Zmęczeni jechaliśmy do Kielc, a w kolejnym dniu mieliśmy wejść już na Szlak Orlich Gniazd.

Tutaj jeszcze piec hutniczy w Kuźniakach

Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu. Poniżej znajduje się galeria z całego szlaku, więc można już zobaczyć kolejne zdjęcia z następnych dni.

W tej wyprawie wspierał nas sklep górski MOKO, Związek Gmin Jurajskich, a także nasi czytelnicy. Dziękujemy bardzo wszystkim za wsparcie. Tym, którzy nam dobrze życzyli i trzymali kciuki należy się wielkie serducho od nas.

Trasa jaką wędrowaliśmy

Sosnowica Szlak czerwony Tumlin – Węgle Szlak czerwony Grodowa Szlak czerwony Ciosowa Szlak czerwony Barania Góra Szlak czerwony Perzowa Góra Szlak czerwony Kuźniaki

Informacje

* Data wycieczki 13.04.2016
* Dystans 30 km
* Czas trwania 11g:16m:14s
* Łącznie w górę 854 m
* Łącznie w dół 916 m

Do zobaczenia na szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress