Gorce: Kowaniec – żurek w schronisku – Turbacz – Kowaniec

Gorce: Kowaniec – żurek w schronisku – Turbacz – Kowaniec

Po kilku dniach w Tatrach na ostatni dzień przenieśliśmy się w Gorce i wreszcie mogliśmy powiedzieć, że to są nasze góry. Niskie, spokojne, dostojne, takie, które uwielbiamy. Z racji tego, że jechaliśmy od Zakopanego to trasę zdobycia Turbacza wyznaczyliśmy od Nowego Targu, z dzielnicy Kowaniec. Wyjście szlakiem żółtym, a zejście zielonym. 

Szlaki z Kowańca należą do najłatwiejszych przy zdobywaniu najwyższego szczytu Gorców, należącego do Korony Gór Polskich. Turbacz to miejsce bardzo popularne ze względu na schronisko i podawane w nim bardzo dobre jedzenie. Kilka razy się o tym przekonaliśmy i teraz zmierzaliśmy tam, żeby w zimowej aurze zjeść wybornie przyrządzony, gorący żurek. Jedziemy przez Nowy Targ i dojeżdżamy do dzielnicy Kowaniec i parkujemy przy Stacji Narciarskiej Długa Polana. Przyznajemy, że o tym miejscu nie wiedzieliśmy. Może gdybyśmy jeździli na nartach to szukalibyśmy co chwilę jakichś nowy miejsc, tak jak to jest ze szlakami turystycznymi. Warto dodać, że parking tutaj jest darmowy i bardzo obszerny. Nie zatrzymujemy się pod samymi wyciągami tylko jakieś 300 metrów wcześniej. Nasza trasa wygląda tak.

Kowaniec szlak Bukowina Miejska szlak Schronisko PTTK na Turbaczu Szlak czerwony Turbacz Szlak czerwony Schronisko PTTK na Turbaczu Szlak zielony Kowaniec

Długość: 18 kilometrów
Czas wycieczki: 5g:56m:14s
Suma podejść: 837 m
Suma zejść: 832 m
Trasa w GPS: kliknij

Na początek wracamy kilkanaście minut do kościoła w Kowańcu z zielonym szlakiem. Przy kościele skręcamy w prawo i stajemy na pętli autobusowej. Właśnie w tym miejscu rozpoczyna się szlak w kierunku Turbacza i ten w kolorze żółtym i ten w kolorze zielonym.

Rozpoczynamy z kolorem żółtym. Najpierw po asfalcie na rozgrzewkę. Między domami, dość ostro pod górę. Pierwsza kapliczka za nami, druga za nami i wchodzimy do lasu. Widoki praktycznie zerowe, dlatego, że wiszą nad nami gęste chmury. Od czasu do czasu przelotnie posypie.

Cały czas maszerujemy przez las. Ścieżka wydeptana wzorowo. Mijamy szałasy i docieramy pod Bukowinę Miejską. Jest to najwyższy szczyt w granicach Nowego Targu. Na Polanie Wszołowej znajduje się ufundowany przez członków Koła Łowieckiego ołtarz polowy. Odbywać się przy nim mają msze św. rozpoczynające i kończące sezon łowiecki. Dochodzi do nas szlak czarny z Bukowiny Obidowskiej.

Idąc dalej szlakiem koloru żółtego stajemy przy Kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej. Obok kaplicy znajdują się ławki, dzwonnica i polowy ołtarz. Od maja do października codziennie odbywają się tutaj msze, w których biorą udział turyści, grupy oazowe, harcerze, myśliwi, a także mieszkańcy okolicznych miejscowości.

Dołączają do nas kolory zielony, niebieski i czarny. Do schroniska mamy jeszcze 15 minut. Nad nami przejaśnia się i mamy nadzieję, że coś u góry będzie widać. Wszystkie szlaki na Turbacz są bardzo atrakcyjne. Najpiękniejszy wiadomo – czerwony z Rabki przez Maciejową i Stare Wierchy. To odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Wreszcie jest schronisko. Jedno z naszych ulubionych w całych Beskidach. Wchodzimy do środka, a tam kilka osób przygotowuje się do wyjścia. Angelika idzie do łazienki, a ja do góry. Dzień wcześniej obiecałem jej żurek w Dolinie Pięciu Stawów, a że bufet był zamknięty to teraz postanowiłem zamówić. Nie mówiąc jej nic poszedłem od razu do lady. Żurek był gotowy w ciągu 2 minut. Akurat nadeszła Angelika, więc usiedliśmy przy stole. W jadalni były jeszcze 3 osoby. Jedna osoba spała w schronisku, a dwie tyle co przyszły. Żurek na Turbaczu smakował jak zawsze wybornie. Najważniejsze, że był gorący, bo na polu kilka stopni mrozu. Po przerwie lecimy dalej.

Na szczyt 10 minut, więc szybko zdobywamy najwyższy szczyt Gorców. Mierzy 1310 m n.p.m. W ostatnim czasie zmieniono wygląd szczytu. Jest tam coraz mniej drzew, dlatego z najwyższego punktu otwierają się teraz szerokie widoki. Na Turbaczu turysta z Krakowa robi nam zdjęcie. Przejaśnia się, jest cudownie, przepięknie. Od razu myśl jest taka, że jakbyśmy zostali w Tatrach to byśmy byli ponad chmurami. Jednak w ten dzień skoki w Zakopanem i nie chcieliśmy ryzykować korków.

Potem wracamy tym samym szlakiem czerwonym do schroniska. Przy nim spotykamy miejscowego, który po minięciu nas woła, że czyta naszego bloga. Miło się nam robi jak ktoś nas poznaje na szlaku. Schodzimy zielonym szlakiem do Nowego Targu.

Szlak zielony wiedzie głównie przez las i dość często wychodzi na widokowe polany. My mamy takie widoki jak nigdy. Wszystko we mgle, że nawet szlaku nie widać. Dużo jest też wydeptanych ścieżek. Najtrudniej jest się rozeznać tutaj, gdzie jest ten szałas. Trzeba iść obok niego z prawej strony, tam gdzie znak.

Mijają nas narciarze i turyści zmierzający do schroniska na nocleg. Napotykamy figurkę na trasie. Stanęła ona w tym miejscu w 2016 roku. Z tyłu widnieją słowa z ważnym przesłaniem.

Jesteśmy już na dole i tylko kilka kroków dzieli nas od parkingu przy Długiej Polanie. Jeszcze tylko przejście przez potok Kowaniec, dalej między płotem i jesteśmy pod wyciągiem.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Serdecznie zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress