Gorce: Zielonym szlakiem z Tylmanowej na Lubań, a dalej czerwonym do Krościenka nad Dunajcem

Gorce: Zielonym szlakiem z Tylmanowej na Lubań, a dalej czerwonym do Krościenka nad Dunajcem

Dziś zabierzemy Was na wycieczkę po wschodniej części Gorców. Zaczniemy w miejscowości Tylmanowa, oczywiście tradycyjnie zakupami. Sklepy rano otwarte, więc nie ma problemu. Następnie przejdziemy zielonym szlakiem przez Basztę 440 m n.p.m. i Makowicę 857 m n.p.m. na Lubań 1211 m n.p.m., a później zejdziemy czerwonym szlakiem do Krościenka nad Dunajcem.

Zaczynamy tuż za mostem koło kapliczki. Można od początku iść za znakiem „Kalwaria” jednak my udajemy się za zielonym szlakiem. Przyznamy się szczerze, że próbowaliśmy kiedyś idąc z Lubania 1211 m n.p.m. trafić w to miejsce, ale szlak nie był dobrze oznakowany i udało nam się zejść gdzieś w Tylmanowej, tak z dobry kilometr od początku szlaku. Tak błądziliśmy 3 razy, więc tym razem postanowiliśmy spokojnie wyjść od tej strony i poznać szlak.

Parking
Prosto do góry

Wiemy, że po naszym zgłoszeniu, PTTK z Krościenka odnowiło szlak. Dla większości turystów, którzy nie znali drogi, naprawdę to był spory problem. Tak więc ruszamy za zielonym i spokojnie drogą obchodzimy górę dookoła szybko osiągając wysokość. Dochodzimy do znaku, który jest przybity do drzewa i kieruje nas na Kalwarię, więc już tam idziemy.

Skręcamy w lewo

Trafiamy do drogi krzyżowej i skręcamy w prawo. Wraz ze stacjami docieramy do pięknej kapliczki i wysokiego krzyża. Widoki są tutaj bardzo okazałe. Pięknie prezentuje się Pasmo Radziejowej i nowa wieża widokowa znajdująca się na Koziarzu 943 m n.p.m.

Na końcu drogi krzyżowej
O tak 🙂
Krzyż
Przez brzozowy las

Następnie spacerujemy sobie alejką między brzozami. Oj jest tutaj pięknie. Niewiele nas dzieli od pierwszego szczytu – Baszty 440 m n.p.m. Obok niego zrobione jest miejsce na ognisko i wokół tego wygodne ławeczki. Zatrzymujemy się w tym miejscu i jemy pierwsze śniadanie. Wyciągamy nasz zestaw wycieczkowy, przygotowujemy sobie bułeczki i popijamy cieplutką herbatką. Po około 10 minutach mijają nas turyści. Robimy sobie zdjęcia na szczycie, jednak nie ma tutaj żadnej tabliczki.

Na Baszcie 943 m n.p.m.
Idziemy dalej

Ruszamy przed siebie, przechodzimy przez polanę i kierujemy się do widocznej rozjeżdżonej drogi. Gdy tam docieramy ukazują nam się przed oczami wspaniałe widoki na pobliski Beskid Sądecki, a także rzekę Dunajec, która płynie przez Tylmanową. Czym wyżej tym ładniej.

Widoki na Beskid Sądecki

Fantastycznie jest to miejsce, ale niestety musimy iść dalej. Przed nami dość spore podejście, ale samozaparcie na pewno pomoże. Od poprzedniego szczytu do kolejnego o nazwie Makowica 857 m n.p.m. jest przeszło czterysta metrów podejścia, a odcinek między nimi nie jest jakiś długi. Dajemy radę!

Jest jeszcze śnieg 🙂
Chyba nowy przebieg szlaku

Szlak zielony jest kapitalnie oznaczony. Ciężko się na nim zgubić. Zauważamy, że jego przebieg został nieco zmieniony. Mijamy turystów, o których wspomniałam przy śniadaniu. Odpoczywa 5 osób z grupy, a tylko jedna idzie przed siebie pewnym krokiem, ale od czasu do czasu czeka na pozostałych. My krok za krokiem maszerujemy dalej. Przechodzimy drogą niedaleko Czerteża 995 m n.p.m. i po wschodnim zboczu Pasterskiego Wierchu 1001 m n.p.m. Pogoda z idealnej na wędrówkę robi się coraz gorsza. Nawet zaczyna padać. Jak przed chwilą widoczna była jeszcze wieża na Lubaniu 1211 m n.p.m. tak teraz nic nie widać. W sumie samo mleko i deszcz. Dawno nie mieliśmy wycieczki z taką aurą.

Widoczna wieża na Lubaniu 1211 m n.p.m.
Takie widoki

Jeszcze jedno ostre podejście i szybciutko dochodzimy do czerwonego szlaku. O!!! Nawet na rozejściu szlaków dołożyli tabliczki. Do Lubania 1211 m n.p.m. tylko 10 minut. Później będziemy tutaj wracać i schodzić do Krościenka.

Tabliczki

Idziemy dalej, mijamy krzyż i dochodzimy do tablic z nazwą szczytu. Witają nas na górze :). Mijamy oznakowania i docieramy do ruin schroniska. Tak! Pierwszy raz przy nich jesteśmy, a byliśmy tutaj już kilka razy.

Już prawie 🙂
Ruiny schroniska

Dla zainteresowanych, schronisko to funkcjonowało w latach 1975-1978 i niestety uległo zniszczeniu w wyniku pożaru. Było to już drugie schronisko i nie zostało ostatecznie odbudowane. Pod koniec 2012 roku pojawiły się informacje, iż spółka Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty” z siedzibą w Nowym Sączu ma być inwestorem w budowie nowego schroniska, ale nic nie wiadomo w tej sprawie. Budowy jeszcze nie rozpoczęto.

Schronisko na Lubaniu / źródło: wikipedia.org

Podejmujemy decyzję, że tym razem nie wychodzimy na wieżę, a zostajemy tylko w szałasie bazy pod Lubaniem. Tam jemy drugie śniadanie. Pogoda w tym dniu raczej się już nie poprawi. Spędzamy tutaj dobre 30 minut. Docierają nasi towarzysze cali przemoknięci. Są tutaj pierwszy raz i mają taką pogodę. Udzielamy im kilku wskazówek, życzymy sobie wszystkiego dobrego i ruszamy dalej.

Baza na Lubaniu

Dalej? No tak! Droga powrotna, ale gdzie schodzimy w taką pogodę? Decydujemy się iść do Krościenka nad Dunajcem, chociaż jest praktycznie o połowę drogi dalej niż do Tylmanowej, z której zaczynaliśmy. Wracamy z powrotem na Średni Groń 1225 m n.p.m. i do tabliczek. Przed nami dość ostre zejście, trzeba uważać, bo właśnie w wyższych partiach jest jeszcze śnieg. Co prawda mokry, ale strasznie śliski, a pod jego powierzchnią spływa woda. Niby luty, ale każdy widzi jaki jest; wietrzny, mokry, czasem słoneczny. Luty to chyba jednak kobieta!

Taki szlak
Chlapa

Przechodzimy przez szczyt Jaworzyna 1050 m n.p.m.. Już nas bawią kolejne kropelki deszczu i potoki, które przepływają koło nas. Jest w miarę dobra droga bez błota. Idzie nam się super. Robimy sobie zdjęcia, chowamy aparat, idziemy kilka metrów, a to co? Nie no, co to? Bardzo fajne. Okazuje się, że pod szczytem Marszałek 828 m n.p.m. zbudowano altanę turystyczną. Poczytajcie o niej TUTAJ. Bardzo fajna, tylko szkoda, że nie mamy tych widoków, które przedstawione są na pulpitach widokowych.

Altana turystyczna
Pulpity z panoramami

Idziemy dalej i gadamy o napotkanej altanie i ogólnie o wieżach postawionych dzięki projektom zrealizowanym przez pobliską gminę Ochotnicę. Schodzimy coraz niżej i niżej i nawet pod chmury. Otwiera nam się widok na zbocza Pienin, miejscowość Krościenko nad Dunajcem, a także dostrzegamy kościół, chyba przez każdego rozpoznawalny.

Dopływ Dunajca 😛
🙂

Pod koniec obiektyw zachodzi mgłą i nie robimy już zdjęć. Jesteśmy cali przemoknięci. Dochodzimy do centrum miejscowości i patrzymy na rozkład. Dobrze, że to roboczy dzień i szkoły są otwarte to będziemy mieć pewnie zaraz jakiegoś busa do Tylmanowej. No tak też było, za jakieś 15 minut. No to nie wiele. Dzień ten choć deszczowy był super. Tego nawet chyba nam było trzeba. Wędrówka w takim deszczu nie była straszna, a wręcz przeciwnie, dość zabawna.

W Krościenku 🙂

Bardzo dziękujemy za wspólne wirtualne wędrowanie. Więcej zdjęć znajdziecie w poniższej wycieczkowej galerii. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, Twitterze i Google+ i do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Może akurat ktoś tym szlakiem się tutaj wybierze.

Trasa jaką wędrowaliśmy

Tylmanowa  Lubań 1211 m n.p.m. Szlak czerwony Krościenko nad Dunajcem

Informacje

* Data wycieczki 15.02.2016
* Dystans 17 km
* Czas trwania 6g:19m:39s
* Łącznie w górę 900 m
* Łącznie w dół 860 m
* Parking za mostem w Tylmanowej

Do zobaczenia na szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *