Góry Sowie: Przełęcz Jugowska – Kozie Siodło – Wielka Sowa

Góry Sowie: Przełęcz Jugowska – Kozie Siodło – Wielka Sowa

Przyjechaliśmy w Sudety po raz drugi w tym roku, a dopiero pierwszy raz w porze jesiennej, która potrafi zrobić wrażenie zwłaszcza w górach. Drzewa są kolorowe, szlaki pełne pomarańczowych liści, a wszystko szeleści wokoło. Pierwszy dzień zaplanowaliśmy w Górach Sowich i na Wzgórzach Włodzickich. Jako, że zdobywamy wieże widokowe zlokalizowane na Ziemi Kłodzkiej i w jej najbliższych okolicach to rozpoczęliśmy od przyjazdu pod Wielką Sowę – najwyższy szczyt Gór Sowich, na której już kiedyś byliśmy podczas zdobywania Korony Gór Polskich.

Przełęcz Jugowska  Przełęcz Kozie Siodło  Rozdroże pod Wielką Sową  Wielka Sowa  Schronisko Sowa  Przełęcz Kozie Siodło  Pod Kozią Równią  Przełęcz Jugowska

Długość: 11 kilometrów
Czas wycieczki: 5g:11m:29s
Suma podejść: 318 m
Suma zejść: 318 m

Po około pięciu godzinach jazdy przyjechaliśmy szczęśliwi na Przełęcz Jugowską. Znajduje się ona na wysokości 805 m n.p.m. Do niej blisko jest na Wielką Sowę, Rymarz, Kalenicę, a najbliżej do Schroniska PTTK Zygmuntówka, bo tylko 15 minut. Na przełęczy znajduje się sporo miejsc parkingowych, mapy i szlakowskazy. W sąsiedztwie na zboczach wzniesień zlokalizowane są wyciągi narciarskie. Przez Przełęcz Jugowską przebiega Główny Szlak Sudecki – drugi najdłuższy szlak pieszy w polskich górach, zaraz po Głównym Szlaku Beskidzkim.

Na Przełęczy meldujemy się po godzinie 9:00. Wita nas piękna pogoda i jesień w pełni. Już podczas dojazdu od strony Pieszyc można zasmakować tego co czeka nas w kolejnych godzinach i dniach. Przepakowujemy się do plecaka i już jesteśmy gotowi do wyjścia na szlak. A ten jest koloru czerwonego i prowadzi przez Kozie Siodło na Wielką Sowę. Ruszamy najpierw dość łagodnie. Słońce od samego początku mamy nad sobą. Przechodzimy kawałek i mijamy najpierw jedną wiatę, w której urzęduje jakaś grupka grzybiarzy. Przed nami pierwsza widokowa polana, z której panoramy są jednak bardzo ubogie, bo tylko w stronę południową. Idąc dalej mamy wyciąg narciarski, a następnie będziemy wędrować cały czas przez las. Z lewej strony przepływa Jugowski Potok.

Dochodzimy do Niedźwiedziej Skały będącą formacją skalną, w której została wmurowana tablica upamiętniająca Hermanna Henkela. Był on niemieckim nauczycielem, propagatorem i działaczem turystycznym z rejonu Gór Sowich. W 1938 roku nowo otwarte schronisko pod przełęczą Jugowską nazwano Henkelbaude (obecnie jest to schronisko Zygmuntówka). Tablica na Niedźwiedziej Skale zaginęła po 1945, ale w 2004 roku odsłonięto w tym miejscu drugą, dwujęzyczną. Napis w języku polskim i niemieckim, ze słowami samego Henkla, brzmi:

„W górach jestem znowu prawdziwym
człowiekiem; tam stajemy się braćmi
i wszystko co brzydkie i błahe opuszcza nas.”

„Auf den Bergen werde ich wieder ein
reiner Mensch; dort werden wir Brüder und
alles Hässliche und Kleine fällt von uns ab.”

Idziemy dalej i przechodzimy przez Kozią Równię (930 m n.p.m.) – mało wybitny szczyt porośnięty lasem. Wszystkie ważniejsze miejsca mamy oznaczone tabliczkami, widać, że tutaj gminy Gór Sowich się ładnie tym zajmują. Znajdujemy się w Parku Krajobrazowym Gór Sowich, który został utworzony na obszarze 6 897 ha w 1991 roku. Rozciąga się na długości około 18 km, zgodnie z grzbietem głównym, od Przełęczy Woliborskiej na południowym wschodzie, aż po okolice Jedliny-Zdroju.

Dochodzimy na przełęcz Kozie Siodło (887 m n.p.m.). Jest tam wiata, ławki i miejsce na ognisko, z którego korzysta już jedna para. W tym miejscu mamy węzeł szlaków. Krzyżuje się tutaj kilka kolorów i każda wybrana trasa jest bardzo atrakcyjna. Żółty szlak schodzi z powrotem do Przełęczy Jugowskiej, ale o tym więcej potem, bo będziemy tędy szli. Tak samo szlak w stronę schroniska Sowa. Szlak rowerowy żółty biegnie do Sokolca, rowerowy czerwony do Kamionki, pieszy zielony do Rościszowa i nasz czerwony, którym idziemy na Wielką Sowę. Trudność szlaku dalej się nie zmienia. Podchodzimy lekko pod górę, bez żadnej wspinaczki i wysiłku. Las w pewnych miejscach robi się rzadszy, chociaż widoki na okolicę nie poprawiają się. Szlak doprowadza nas do koloru żółtego. Ten także przychodzi z Kamionki. Ten szlak jest już dłuższy i bardziej wymagający.

Ostatnie kilometry idziemy już po prostej i mijamy kilka osób. Z daleka widać już wieżę widokową, na którą na pewno wyjdziemy. Podchodzimy pod obiekt i siadamy na chwilę. Jest tutaj wycieczka młodzieży. Musi to być jakaś wymiana, bo mamy i Polaków i Anglików. W drugiej połowie XIX wieku zainicjowano budowę pierwszej drewnianej wieży widokowej na wierzchołku góry. Jej uroczyste oddanie do użytku odbyło się w lipcu 1886 roku. Konstrukcja ta znajdowała się około 30 metrów na południe od miejsca, gdzie obecnie stoi żelbetowa wieża. Drewniana konstrukcja przetrwała jednak tylko do 1904 roku. Jeszcze w tym samym roku powstał plan wzniesienia nowej, drewnianej konstrukcji. Ostatecznie stało się inaczej.

Wychodzimy na wieżę i płacimy 6 złotych za osobę za wejście. Trochę drogo, a zamiast bileciku dostajemy paragon… Mogliby już się wysilić i zrobić jakieś fajne pamiątkowe bilety. Widoki z góry jak zawsze wyborne. Największe wrażenie robi Śnieżka – najwyższy szczyt w Sudetach.

Po 10 minutach spędzonych na szczycie schodzimy na dół. Na Wielką Sowę można dotrzeć z każdej strony. Na spokojny spacer z dziećmi, w ciąży polecamy właśnie wyjście z Przełęczy Jugowskiej. Podobnie będziemy mieć idąc od Przełęczy Walimskiej. Schodzimy szlakiem koloru zielonego i czerwonego do schroniska Sowa. Czytaliśmy opinię o tym obiekcie. Do 2015 roku można było znaleźć same pozytywne opinie. Teraz jest tylko gorzej. Obsługa zła jak ktoś przyjdzie, własnego jedzenia wyciągnąć nie można. Jakie są nasze wrażenia? Żadne. Schronisko było zamknięte na cztery spusty. Ten obiekt nie ma nic wspólnego ze znaczeniem słowa ‚schronisko’. Mimo sporej konkurencji obiekt nie walczy o dobre imię wśród turystów. Sami byliśmy tutaj w 2015 roku i było normalnie jak w większości takich obiektów. Nie mieliśmy nic nie zarzucenia.

Pod budynkiem skręciliśmy w lewo i powędrowaliśmy dalej szlakiem żółtym. On miał prowadzić nas do samej Przełęczy Jugowskiej. Szlak wiedzie na Kozie Siodło prawie cały czas po prostym. Tylko pod koniec mamy kilka metrów podejścia. Przechodzimy przez przełęcz i idziemy dalej. Na starszych mapach zamiast szlaku żółtego może być tylko niebieski narciarski.

Schodzimy do platformy widokowej. Z przełęczy do niej jest tylko 15 minut i wiemy o tym z tablicy informacyjnej. Widok obejmuje Kotlinę Dzierżoniowską z górą Ślężą w tle. Platforma widokowa jest drewniana, niezbyt wysoka i trudno powiedzieć czy widać z niej coś więcej niż jakbyśmy stali kilka metrów obok niej. Są tam także zrobione stanowiska dla rowerów i kilka informacji.

Rozsiadamy się tam na chwilę i dzwonimy do kilku kwater w poszukiwaniu noclegu na 1 noc. Okazuje się, że na 1 noc wszyscy mają zajęte, a na kilka nocy już mają wolne. Po 10 telefonach i odmowach dodzwoniliśmy się do Sowiego Gościńca i tam znaleźliśmy swoje miejsce do kolejnego dnia. Po przerwie i irytacji spowodowanej poszukiwaniem kwatery schodziliśmy na Przełęcz Jugowską. Tam czekało już na nas nasze auto. Wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy w dalszą drogę. Pod wieczór Sowi Gościniec przyjął nas bardzo ciepło. Gospodyni okazała się bardzo miła. Pokoje były duże, ciepłe z nowoczesną łazienką. Wszędzie było czysto i ładnie. Kuchnia w pełni wyposażona z darmową kawą i herbatą. Taką kwaterę możemy polecić każdemu. / www.sowi-gosciniec.pl

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

2 thoughts on “Góry Sowie: Przełęcz Jugowska – Kozie Siodło – Wielka Sowa

  1. Jak zawsze przystępny opis z najważniejszymi informacjami i bardzo ładne zdjęcia, ale niczego innego już się po Was nie spodziewamy 🙂 Sami planujemy powrót na Wielką Sowę i Przełęcz Jugowska to jeden z wariantów rozpoczęcia trasy, więc miło podejrzeć jak wygląda szlak. A podliczyliście sobie może, ile punktów GOT zrobiliście już na Głównym Szlaku Sudeckim? Widzimy, że gdzieniegdzie po kawałku idziecie za czerwonymi znakami i może warto sprawdzić, czy czasem nie zebrało się Wam ich już 150 na brązową odznakę 🙂

    1. Dzięki 🙂
      Nie liczymy już punktów GOT. Pewnie coś by się uzbierało, ale jakoś nie chce nam się. 😛 Pewnie kiedyś go przejdziemy w całości. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress