Góry Sowie: Wieża widokowa na Kalenicy, Słoneczna i Rymarz

Góry Sowie: Wieża widokowa na Kalenicy, Słoneczna i Rymarz

Jesteśmy drugi dzień w Górach Sowich. Kwaterę mieliśmy w miejscowości Sokolec z widokiem na góry. Od samego początku dnia zapowiadała się piękna pogoda, a to znaczyło, że kolejny raz będziemy mieć prawdziwą złotą, polską jesień. Trasa przez nas zaplanowana obejmowała start z Przełęczy Jugowskiej, na której byliśmy dzień wcześniej i przejście na Słoneczną, Kalenicę, Rymarz do Schroniska Zygmuntówka. 

Przełęcz Jugowska  Zimna Polanka  Słoneczna  Kalenica  Rymarz  Zygmuntówka  Przełęcz Jugowska

Długość: 7 kilometrów
Czas wycieczki: 4g:21m:19s
Suma podejść: 323 m
Suma zejść: 323 m

W kwaterze przed wyjściem jemy jeszcze śniadanie i robimy zapas owocowej herbaty do termosu. Przejeżdżamy na Przełęcz Jugowską (800 m n.p.m.) i startujemy z tego samego punktu co dzień wcześniej. Idziemy na Kalenicę (964 m n.p.m.) i do wyboru mamy trzy trasy: albo przez Zygmuntówkę szlakiem czerwonym, albo ścieżką przez Rymarz (913 m n.p.m.), albo niebieskim rowerowym. Wszystkie trzy opcje spotykają się na Zimnej Polance (897 m n.p.m.) i dalej już idą wspólnie.

Zaczynamy szlakiem rowerowym. Spotykamy tam parę młodą, która pogodę na sesję ślubną ma wyborną. Poranne słońce, kolorowy las to idealny klimat do zdjęć ślubnych. Idziemy łagodnie szlakiem rowerowym. Trawersujemy zbocza Rymarza (913 m n.p.m.) delikatnie podchodząc pod górę. Promienie słońca przebijają się przez gęsty las. Wędrujemy jakieś 30 minut i stajemy na Zimnej Polance. Tam jest kilka tabliczek, wiata i miejsce na ognisko. Nie siedzimy zbyt długo tylko od razu wspinamy się na Słoneczną (949 m n.p.m.). Przechodzimy ścieżką przez bukowy gęsty las. To najtrudniejsze podejście podczas tej wycieczki, jednak nie jest ono zbyt długie. Im wyżej jesteśmy tym słońce mocniej świeci i robi liście bardziej pomarańczowe. Przyzwyczailiśmy się już, że wzniesienia w Górach Sowich są bardzo fajnie oznaczone tabliczkami. Tak samo jest i na Słonecznej. Jest tam również informacja o lesie, ławki i kosze na śmieci.

Ruszamy dalej i przechodzimy tuż obok kilku formacji skalnych. Najważniejsze z nich to Słoneczne Skałki i Dzikie Skałki. Dawniej stanowiły one świetny punkt widokowy. Teraz są zarośnięte drzewami. Stajemy pod wieżą widokową. Jesteśmy na Kalenicy (964 m n.p.m.) – trzecim co do wysokości szczytem w Górach Sowich. Wieża widokowa została wykonana w Bielawie w 1932 roku, a na szczycie Kalenicy zmontowana w 1933 roku. Budowę sfinansowało Towarzystwo Sowiogórskie)i nazwało na cześć marszałka Hindenburga – Hindenburgturm. Kalenica po wybudowaniu na jej szczycie wieży nosiła przez pewien okres nazwę ‚Góra wieża’ – nazwę tę można spotkać na przedwojennych mapach i w opracowaniach. Wcześniej Kalenica nosiła nazwę ‚Krowia Góra’. Wychodzimy na wieżę widokową, która nie wygląda zbyt stabilnie. Wchodzimy na ostatnie piętro i podziwiamy widoki. Nie są może jakieś dalekie, bo słońce jest strasznie mocne. Widać tylko okoliczne wzniesienia.

Od wieży wracamy szlakiem do Zimnej Polanki. Z niej idziemy jeszcze na Rymarz. Szczyt niczym się nie wyróżnia. Prowadzi do niego znakowana ścieżka. Jest cały zalesiony, jednak oznaczony jest tabliczką. Poszliśmy na niego, żeby zdobyć go do kolekcji najwyższych szczytów w Górach Sowich. Lekkie podejście nie sprawia trudności. Można powiedzieć, że droga na Rymarz jest bardzo tajemnicza. 

Na zboczach Rymarza jest stok narciarski o takiej samej nazwie. Nasz szlak czerwony mija go z prawej strony. Od górnego wyciągu schodzi się ostro w dół do Schroniska Zygmuntówka. Widoki mamy tylko na Wielką Sowę i widoczną na niej wieżę widokową. 

Schodzimy na dół do szerokiej drogi rowerowej i skręcamy w lewo. Jeśli ktoś nie chce iść dalej do schroniska to może odbić w prawo i dojść od razu na Przełęcz Jugowską. My kierujemy się jeszcze do Zygmuntówki. Szlak po kilkunastu metrach prowadzi w prawo. Szutrowa droga idzie dalej na Bielawską Polankę i mierzy kilka kilometrów. Przechodzimy przez las i widzimy już drewniany budynek.

Schronisko Zygmuntówka powstało w 1926 roku dzięki Towarzystwu Sportów Zimowych z Bielawy. Wzniesiono początkowo dwa baraki mieszkalne. Patronem schroniska został Hermann Henkel z Bielawy – nauczyciel, sekretarz i przewodniczący Towarzystwa Sowiogórskiego, zasłużony dla rozwoju turystyki w Górach Sowich. Po wojnie zostało uruchomione dopiero w 1956 roku dzięki inicjatywie Zygmunta Scheffnera. Obiekt jest piętrowy, o konstrukcji murowano-drewnianej z dwuspadowym dachem w stylu tyrolskim. Hol wejściowy znajduje się w parterowej przymurówce, przylegającej do głównej części schroniska – znajduje się tam m.in. świetlica. Jest to jedno z nielicznych schronisk przedwojennych, które ocalało po dewastacji i nadal funkcjonuje – jako jedyne z trzech dawnych schronisk w okolicy Przełęczy Jugowskiej. 

Siedliśmy przed obiektem i od razu zabraliśmy się za pałaszowanie naszego jedzonka. Mieliśmy świeży chlebek, kabanosy, salami, a nawet owocową herbatę. Kilka osób siedziało na tarasie, a znakarz malował nowe znaki na drzewach w okolicy schroniska. Po drugim śniadaniu ruszyliśmy już z powrotem na Przełęcz Jugowską, podziwiając barwy jesiennych Gór Sowich.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress