Góry Złote: Lądek-Zdrój – Jawornik Wielki – Przełęcz Różaniec – Borówkowa – Lądek-Zdrój

Góry Złote: Lądek-Zdrój – Jawornik Wielki – Przełęcz Różaniec – Borówkowa – Lądek-Zdrój

Dzień trzeci w Sudetach. Po przejechaniu do Stronia Śląskiego wyruszamy z naszej kwatery do sąsiedniego Lądka-Zdroju skąd mamy zaczynać. Na początku musimy zjeść pożywne śniadanie. Na polu przepiękna pogoda. Jest ciepło i słonecznie, pogoda typowo wiosenna. Szlak, którym planujemy przejść, wieść będzie przez Jawornik Wielki i Borówkową, czyli dwa szczyty, na których znajdują się wieże widokowe, a my przyjechaliśmy na Ziemię Kłodzką aby zdobyć kolejne miejsca do odznaki turystycznej „wieże widokowe Ziemi Kłodzkiej”.

Wjeżdżamy do miasteczka i szukamy jakiegoś darmowego parkingu. Tradycyjnie jedziemy pod kościół, bo tam coś powinno być. Miłym zaskoczeniem jest to, że większość parkingów, a nawet nie wiemy czy nie wszystkie są darmowe. Zatrzymujemy się zatem na parkingu przy cmentarzu. Jest to obszerny plac przy drodze głównej. Lądek-Zdrój zlokalizowany jest na obszarze Gór Złotych w dolinie rzeki Białej Lądeckiej. Mieszka tam ponad 5700 mieszkańców. W sezonie miasteczko tętni życiem za sprawą wielu atrakcji. A są to między innymi: uzdrowisko Wojciech, skałki lądeckie, most świętego Jana, lądeckie arboretum i 2 główne imprezy – Lądeckie Lato Baletowe czy Przegląd Filmów Górskich. Rynek miasta ma wymiary 95 x 56 m Otaczają go zabytkowe kamieniczki, na środku mamy wielki ratusz, z którego o 12:00 grany jest lądecki hejnał. Obok ratusza możemy obejrzeć figurę Trójcy Świętej.

Nasza trasa:

Lądek-Zdrój Szlak czerwony Orłowiec Szlak czerwony Przełęcz Jaworowa Szlak czerwony Jawornik Wielki szlak(ścieżka) Przełęcz Jaworowa szlak Przełęcz Różaniec szlak Borówkowa Szlak czerwony(ścieżka) Lądek-Zdrój

Długość: 25 kilometrów
Czas wycieczki: 7g:56m:31s
Suma podejść: 1274 m
Suma zejść: 1160 m
Trasa GPS: Link

Zaczynamy od przejścia do rynku bez szlaku. Tam mamy tabliczki ze szlakami w różnych kierunkach. Niebieski szlak do Jaskini Radochowskiej i na Rozdroże Zamkowe, żółty szlak na Przełęcz Lądecką, a czerwony na Przełęcz pod Chłopkiem i do Złotego Stoku. Ten ostatni to odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego, drugiego co do długości szlaku turystycznego w Polsce. Dzień wcześniej szliśmy z Domu Ślaskiego do Odrodzenia, czyli też GSS, a teraz idziemy przez Orłowiec i Jawornik Wielki. Pod nim nasz szlak czerwony się skończy i pójdzie do Złotego Stoku, a my w innym kierunku.

Ruszamy najpierw drogą asfaltową przez kilkanaście minut. Poza miastem natrafiamy na ciekawy znak, z którym spotykamy się po raz pierwszy. Wiemy i teraz Wy też wiecie, że w Lądku trzeba uważać na koty.

Czerwony szlak jest bardzo dobrze oznaczony. Od samego początku do samego końca. Wychodzimy nim na obrzeża miasta po drodze polnej. Za nami wyłania się Masyw Śnieżnika. Pierwszy raz od dłuższego czasu można iść bez kurtki, bo jest bardzo ciepło. Po drodze zaraz po wejściu do bukowego lasu mijamy przydrożny krzyż. Słońce przebija się przez drzewa i tworzy ciekawe efekty. W całym lesie trwa wycinka drzewa. Znowu się zastanawiamy czemu drzewa nie można obciąć tuż nad znakiem tylko trzeba szlak likwidować. Już któryś raz spotykamy się z taką sytuacją. Zawsze do wycięcia zaznaczone są te drzewa, na którym są znaki.

Po minięciu Przełęczy pod Konikiem schodzimy w kierunku Wojtówki. Wzniesienie Konik znajduje się z naszej lewej strony, a pod nim ukryte w lesie skały. W miejscowości wkraczamy na asfalt i przechodzimy przez mostek nad Borówkowym Potokiem. Podchodzimy dość ostro pod górę trawersując zbocza Rasztowca i mijając kilka pensjonatów. Żałujemy, że nie mamy okazji wędrować Głównym Szlakiem Sudeckim jeszcze przy takiej pogodzie.

Orłowiec jak i większość miejscowości okolicznych nastawiona jest na turystów o czym mogą świadczyć liczne pensjonaty i domy wypoczynkowe. Dochodzimy do miejscowego kościoła, pod którym się rozbijamy. Mamy teraz chwilę czasu na śniadanie. Gdzieś tu w okolicy powinien być sklep, jednak przy czerwonym szlaku go nie ma. Podziwiamy krajobrazy i wiemy, że teraz przed nami ostra wyrypa na szczyt.

Od kościoła dalej drogą asfaltową dochodzimy do ostatniego ogromnego pensjonatu. Obchodzimy go z prawej strony i zaczynamy podchodzić pod górę. Lekkie podejście już się skończyło, teraz trochę się musimy przypocić. Trawersujemy zbocze góry lewą stroną. Jesteśmy na skraju lasu, więc niedalekie górki majaczą zakryte lekką mgłą. Wychodzimy na prostą i spotykamy gościa, który zwozi drzewo, niszcząc przy tym całą drogę. I niech nikt nam nie mówi, że drogi są rozjeżdżone przez jakieś tam quady i motory. Zbliżamy się do następnych tabliczek. Towarzyszy im wiata do odpoczynku, a kawałek poniżej droga główna z Lądka-Zdroju do Złotego Stoku. Szlaki rozchodzą się w różnych kierunkach.

Wspinamy się pod Jawornik Wielki. W zacienionych strefach lasu widoczny jest jeszcze śnieg. Od razu czuć chłodniejsze powietrze. Idąc można zauważyć wieżę widokową na Borówkowej. Idziemy na śladami, całkiem świeżymi. Na drzewie jest zawieszona tabliczka, przy której odbijamy na Jawornik Wielki w lewo.

Jeszcze tylko 5 minut i będziemy na szczycie. Tak się właśnie dzieje. Chłodne powietrze utrzymujące się dzięki leżącemu śniegowi doprowadza nas pod wieżę widokową. Wieża jest bardzo ciekawie skonstruowana. Jest bezpieczna i dobra do spania podczas marszu Głównym Szlakiem Sudeckim. Warto wiedzieć, że czerwony szlak nie idzie bezpośrednio na Jawornik tylko mija go koło tej tabliczki powyżej. Czasem można się zapędzić, a potem szukaj wiatru w polu. Widoki z wieży oszałamiające nie są. Tylko widoczna jest północna część gór. Pozostałe strony ukazują piękno lasu.

Szlak tutaj wiedzie granicą z Czechami i dowiemy się o tym czytając tablice obok wieży. Opuszczamy to atrakcyjne miejsce i idziemy z powrotem nie zapominając o zdjęciu pod wieżą do odznaki wież widokowych Ziemi Kłodzkiej. Wracamy do skrzyżowania i szukamy żółtej ścieżki, którą zejdziemy do Przełęczy Jawornickiej, a dalej na Przełęcz Różaniec. Początek ścieżki znaleźć trudno, a gdy już znajdziemy to musimy przedrzeć się przez mokre krzaki. Ścieżka na odcinku 100 metrów jest źle zadbana. Potem jest już nieco lepiej, aż do pierwszej z przełęczy. Gdy pojawia się zielony szlak turystyczny to już idzie się dobrze. Na uboczu z prawej strony znajduje się wychodnia skalna. Dalej szlak ostro skręca w prawo i sprowadza nas po głazach do Przełęczy Różaniec.

Tracimy przy tym ponad 200 metrów wysokości. Przełęcz dawniej była główną trasą między Lądkiem i Białą Wodą w Czechach. Można teraz zejść drogą do Orłowca lub iść dalej na Borówkową. My tak robimy i kolejny raz musimy się trochę pomęczyć. 200 metrów sprzed chwili trzeba odrobić i wyjść na szczyt, który jest większy od poprzedniego o kilkadziesiąt metrów. Szlak zielony polski i czerwony czeski oznaczone są wzorowo. Przez 30 minut nic w naszej trasie się nie zmienia. Cały czas pod górę przez las.

Tym sposobem jesteśmy pod Borówkową. Nie możemy nie wspomnieć o ogromnej formacji skalnej przypominającej psa.

Borówkowa, do której dotarliśmy słynie z wieży widokowej, z której widoki potrafią zrobić wrażenie. Ziemia Kłodzka jest na wyciągnięcie ręki. A nawet i Tatry z 250 kilometrów odległe. Borówkowa. Po 1945 r., a przed ustaleniem obecnej polskiej nazwy, szczyt nazywany był również Wrzesiec, Wrzosiec lub Wrzosówka. Nazwa ta pozostała ostatecznie jednak przy wsi Wrzosówka leżącej na jej stoku. Na szczycie spotykamy kilku miejscowych. Oni dobrze znają to miejsce i trochę nam o nim opowiadają.

Na zegarku jest już po godzinie 15. Zbieramy się do zejścia. Z nowymi informacjami kierujemy się czerwoną ścieżką do Lądka-Zdroju. Powinniśmy za 2 godziny być na dole. Już na początku natrafiają na 2 źródła. Jedno z nich to źródło Łucja ładnie zagospodarowane. Po pierwszym opuszczeniu lasu naszym oczom ukazuje się dach kościółek św. Karola Boromeusza, a dalej piękne pasmo gór.

Na tabliczce w oddali jest informacja odnośnie czasu przejścia. Cały czas schodzimy na dół tracąc wysokość z każdym metrem. Pogoda idealna do wędrówek ma się już tego dnia skończyć. Czeka nas mgła i deszcz. Cały czas idziemy wydeptaną ścieżką na dół. Mamy zniszczone szlakowskazy, niżej domy i powoli obniżające się do ziemi słońce. Jedyne newralgiczne miejsce mamy prawie pod koniec. Szlak wyprowadza nas na polanę i nagle znika. To czas aby skręcić prostopadle w lewo i nad brzózkami kontynuować szlak. Dojdziemy nim do Pieczary Zbójników – dawnej sztolni, a obecnie miejsca spotkań wielu młodych. Słychać już samochody u stóp góry. Łączymy się ze szlakiem, którym szliśmy rano. Chwila, moment i mamy asfalt i znak o tych kotach. Rynek w miasteczku jest senny jak o poranku. Cisza to główna zaleta lądeckiego rynku. Zmierzamy w kierunku samochodu i kończymy kolejny dzień w górach. Zanim jeszcze udamy się do kwatery to zajrzymy do sklepu i pizzerii u prezesowej w Stroniu Śląskim. Przyznaję, tak dobrej pizzy jeszcze w życiu nie jadłem…

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress