Hotel Polanica Resort & SPA w Polanicy-Zdroju

Jest trzeci dzień września 2018 roku. Przyjeżdżamy do Polanicy-Zdroju po godzinie 16. Idealny czas by zdążyć na obiad serwowany w restauracji Hotelu Polanica Resort & SPA, w którym mamy przyjemność gościć przez najbliższe dni. Podróż mamy bez większych przygód. Prawie 400 kilometrów w niecałe 5 godzin z przerwami na karmienie i przebieranie Mai oraz mały odpoczynek, zwłaszcza dla małej. Polanica-Zdrój, w której byliśmy tylko raz w życiu i to przejazdem wita nas niezbyt radośnie. Pochmurne niebo i słabo widoczne góry nie rokują dobrze na następne dni. Na razie się tym nie martwimy. Zatrzymujemy się na dużym parkingu, witamy się z miłą Panią w recepcji, bierzemy klucz i jedziemy windą na piąte piętro.

W hotelu panuje cisza. Idziemy na koniec korytarza do pokoju numer 507. Przykładamy kartę i otwieramy drzwi. Wchodzimy do środka i siadamy po długiej podróży. W sumie przez kilka godzin siedzieliśmy, ale to nie to samo. 🙂 W pokoju mamy takie udogodnienia jak: telewizor, telefon, mini-lodówka, czajnik, sejf, WIFI, oraz zestaw powitalny (kawa, herbata oraz woda mineralna). W łazienkach znajduje się m.in. prysznic, suszarka do włosów oraz ręczniki. Oprócz tego dla Mai poprosiliśmy o osobne łóżeczko, chociaż ona i tak najczęściej śpi z nami. Można dodatkowo poprosić o zabezpieczenie kontaktów i szafek w pokoju, udostępnienie nawilżacza powietrza, podgrzewacza do butelek, elektronicznego termometru, maty antypoślizgowej, wanienki, podestu łazienkowego oraz nocnika. Nie można zapomnieć o widokach z okna na Masyw Śnieżnika oraz o porannym budzeniu przez pierwsze promienie słońca.

Doba hotelowa rozpoczyna się o godzinie 15:00, a kończy o 11:00, a na obiadokolację można zejść od 15:30 do 18:30, dlatego po odświeżeniu się idziemy do hotelowej restauracji. Jedzenie jest różnorakie. Codziennie do wyboru są 2 zupy i kilka pomysłów na drugie danie według własnej kompozycji. W niedzielę oczywiście rosołek, a na drugie do wyboru frytki, ziemniaki, 3 rodzaje mięsa, ryba i do tego kilka surówek. Tak samo jest w inne dni. Ziemniaki, frytki, mięso wieprzowe, drobiowe, ryba, spagheti bolognese czy lasagne. Wybór jest spory i nawet ja, który jem bardzo mało mięsa, bo nie przepadam za nim to sobie coś wymyślam. Do tego jest woda z cytryną lub kawa czy herbata. Każdy dzień rozpoczynamy od śniadania. To wydawane jest od 7:30 do 10:30. Tam również jest spory wybór. Chleb, bułki, płatki z mlekiem, parówki, kiełbaski pieczone, jajecznica, naleśniki, wędlina, twarożki, pomidory, ogórki, a na deser ciasto i owoce. Jedzenie to ogromny plus hotelu, a także obsługa kelnerska. Pozdrawiamy Pana kelnera z brodą. 🙂 Tuż obok restauracji jest sala zabaw dla dzieci, więc rodzice mogą sobie spokojnie zjeść, zostawiając pociechy wśród zabawek. 

Po śniadaniu ruszamy na zwiedzanie miasteczka, w którym się znajdujemy. Odwiedzamy między innymi park zdrojowy, pijalnię, deptak czy kramy z pamiątkami. Do centrum można albo podjechać samochodem, albo wybrać się na spacer spod hotelu. Polanicę-Zdrój i jej atrakcję możesz zobaczyć klikając tutaj. Po zwiedzaniu nadszedł czas na przygotowanie się do prelekcji, którą mieliśmy zaplanowaną na godzinę 17:00. Tematem przewodnim były podróże z dzieckiem. Po spotkaniu przyszedł także czas na skorzystanie z hotelowej siłowni. My byliśmy nastawieni głównie na bieżnie, bo musimy zrobić określoną ilość kilometrów dziennie. Niestety musieliśmy zrezygnować z Parku Wodnego, bo Angelikę dopadło przeziębienie. 

Basen mogliśmy sobie darować. Nie bylibyśmy sobą jakbyśmy nie zagrali w koszykówkę na hali sportowej. U siebie dość często chodzimy do szkoły oddalonej o 800 metrów od domu i rzucamy do kosza. Nie wzięliśmy sobie piłki, ale na szczęście w recepcji mieli do pożyczenia. Miała trochę mało powietrza, ale zaradziliśmy temu używając pompki wożonej w samochodzie. Maja akurat spała więc mieliśmy chwilę czasu dla siebie. Dla aktywnych jest jeszcze możliwość wypożyczenia roweru i zagrania w kręgle. Dzieci mogą pobawić się na placu zabaw na świeżym powietrzu. Na halę wybraliśmy się w trzeci dzień po zdobyciu Kamiennej Góry w Górach Bystrzyckich. O tym przeczytasz tutaj

W czwarty dzień byliśmy w Górach Stołowych. Zdobyliśmy szczyty położone najbliżej Polanicy. Startowaliśmy spod hotelu i wyszliśmy na Piekielną Górę oraz Garncarza. To wyjście zobaczysz tutaj. Drugą część dnia spędziłem głównie na pracy przy komputerze. Niestety nie mam tak, że pracę mogę sobie zostawić w domu. Jeśli jest chwila w podróży to wykorzystuję ją żeby realizować zlecenia ślubne. 

Bardzo szybko minęły te dni w Polanicy-Zdroju i gościnnych progach Hotelu Polanica Resort & SPA. Byliśmy tam od niedzieli do czwartku. Odwiedziliśmy kilka nowych i ciekawych miejsc. Zwiedziliśmy miasteczko uzdrowiskowe, które mimo wielu turystów nie wydawało się przepełnione. W hotelu też nie było widać pełnego stanu, dlatego było cicho i na korytarzach i na siłowni i w restauracji. Pogoda okazała się wyśmienita mimo złych prognoz. Poznaliśmy też wielu pracowników hotelu, których serdecznie pozdrawiamy. Na ostatni dzień zaplanowaliśmy zdobycie Szczelińca Wielkiego, najwyższego szczytu w Górach Stołowych, także wychodzimy z pokoju, oddajemy klucz w recepcji i ruszamy do Karłowa. 

Wpis powstał przy współpracy z Hotelem Polanica Resort & SPA w Polanicy-Zdroju. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl oraz wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *