Jak ubrać się w góry, jakie mieć wyposażenie i co wziąć do jedzenia

Jak ubrać się w góry, jakie mieć wyposażenie i co wziąć do jedzenia

Dostajemy od Was mnóstwo wiadomości, żeby napisać jak ubieramy się w góry, co bierzemy do plecaka, czego warto nie brać i co jemy na górskim szlaku. Zmotywowani tymi zapytaniami zdecydowaliśmy się napisać co nieco o wycieczkowym ekwipunku. 

Przychodzi czas górskiego wyjazdu i każdy zastanawia się co na siebie założyć, zabrać ze sobą do plecaka i co kupić w sklepie, żeby przetrwać te kilka godzin na łonie natury. Przedstawimy Wam to wszystko w trzech sytuacjach. Wycieczki w ciepłe dni, chłodne dni i wycieczki zimowe. Wiadomo, że często to co zabieramy to zależy od preferencji każdego z nas, jednak zobaczcie jak to wygląda u nas.

Zacznijmy może od tego co mamy zawsze, niezależnie od warunków i sposobu wędrowania. Ubiór jest dość prosty: koniecznie wysokie buty trekkingowe i to niezależnie czy wędrujemy po większych czy mniejszych górkach. Przeważnie są to mniej znane firmy od sprzętu turystycznego. Do tego jakieś skarpety trekkingowe kupione w sklepie sportowym do 10 złotych. Cena nie większa od zwykłych skarpetek, a robi różnicę. Długie spodnie jak jest chłodno, Angelika lubi chodzić w jeansach albo dresach. Jak przychodzi upał to ubieramy zwykłe spodenki, a jak jest zima i śnieg to spodnie ocieplane, ewentualnie jakieś getry pod spód. Dokładamy do tego zwykły t-shirt, koszulkę czy bluzkę. Nie korzystamy z typowego sprzętu turystycznego w tym przypadku. Na to bluza albo polar. Jak jest chłodno to cienka kurtka, a jak zima to kurtka ocieplana, czapka czy rękawiczki. Czasem używamy opaski zamiast czapki.

Teraz tak w skrócie:

Wycieczka jednodniowa w ciepłe dni: koszulka, spodenki, skarpety, buty.

Wycieczka jednodniowa w chłodne dni: koszulka, bluza (polar, kurtka cienka do wyboru), opaska, spodnie, skarpety, buty.

Wycieczka jednodniowa w zimie: koszulka, bluza lub polar, spodnie ocieplane,  kurtka ocieplana, czapka, rękawiczki, skarpety, buty.

Teraz chcemy Wam powiedzieć jakie mamy dodatkowe wyposażenie, czy to na sobie, w kieszeniach czy plecaku. Tutaj przychodzi zasada „co kto lubi”. Niektórzy preferują noszenie w plecaku na przykład tableta, żeby w wolnej chwili sobie pograć. Jednak chyba nie o to chodzi w górskich wycieczkach. Przy sobie na pewno zawsze mamy mapę terenu i 3 telefony. Czemu akurat 3? Jeden mój, jeden Angeliki i trzeci zapasowy najczęściej typowy stary poczciwy telefon z dobrą baterią. Dokumenty – dowód osobisty i prawo jazdy, portfel z pieniędzmi. Aparat fotograficzny i zapasowe baterie. W plecaku najczęściej mamy jeszcze mały statyw, latarkę, zapałki, nóż, kubek, apteczkę i kijki trekkingowe. Jeśli przyjdzie zima to dodatkowo bierzemy kominiarki i raczki.

I ostatnia kwestia – co jemy? To jest dobre pytanie. Czasem mało, czasem dużo ale zawsze coś. Trzeba jeść na szlaku, żeby nie opaść z sił. Zawsze w plecaku mamy chleb, wodę mineralną, czekoladę i herbatę w termosie w chłodne dni. Do tego do wyboru: pasztet, serek topiony, serek biały, szynka, pomidor, ogórek kiszony. Czasem zdarzy się, że zrobimy sobie gorący kubek w schronisku, ognisko w wyznaczonym miejscu czy po prostu kupimy sobie coś w schroniskowym bufecie.

To są chyba najważniejsze informacje, które chcieliście wiedzieć w związku z naszymi wędrówkami. Jak czegoś zapomnieliśmy, a sobie przypomnimy to dopiszemy. A jak to wygląda u Was? Podzielcie się z nami swoimi opiniami.

Do zobaczenia na szlaku!

22 komentarze

  1. Świetny blog, aż dziwne że dopiero tutaj trafiłam 😉 Oboje z mężem i z przyjaciółmi mieszkamy na Pomorzu Zachodnim, jednak tej zimy wybieramy się w Tatry. Sportowych ciuchów trochę mamy, plecaki i buty zakupione (Zamberlan i TNF) – teraz pozostaje kwestia odzieży spodniej – czy ciuszki sportowe, takie np. siłowniane, dadzą radę? Chodzi mi np. o coś takiego, bo kilka koszulek i spodenek już mamy z tej firmy – http://www.symbowear.com. Oceńcie proszę co sądzicie 🙂

  2. A ja mam pytanie o konkret – co zabieracie do jedzenia zimą? Nie wiosną, latem, jesienią, ale zimą. Kiedy temperatura spada sporo poniżej zera. Termos to dla mnie oczywista oczywistość, o czekoladzie i chałwie też słyszałam. A co z pozostałym prowiantem?

  3. Co do wyposażenia, polecam latarkę czołówkę. Jest po prostu bardziej praktyczna, a w rękę też można wziąć. Ostatnio skusiłem się na stuptuty. Nie są nieodzowne, ale jeśli się chodzi bez względu na pogodę, to się przydają. W zimie koniecznie raczki. W grudniu na nizinach było pięknie, ale w górach szlaki były bardzo oblodzone. Przekonałem się o tym boleśnie przy schronisku na Jaworzynie.
    Pozdrawiam

  4. Wygodne buty to połowa sukcesu podczas łazikowania. Powinny charaktryzować się odpowiednim protektorem który zabezpieczy nas przed poślizgiem, cholewka powinna być na tyle mocna aby nie ulegla uszkodzeniu przy naprężeniu podczas schodzenia po stromych zboczoch. Najważniejsza sprawa to aby but był na tyl wysoki by usztywniał kostkę. Następna sprawa to nieprzemakalność obuwia. W latach 1970-1980 przewendrowałem główny Szlak Beskidzki siedmiokrotnie i z doświadczenia radzę aby zawsze, bez względu na to czy jest to lato czy inna ciepła pora roku wychodząc w góry zabrać do plecaka ciepła partię ubrania.
    P.S.
    Podziwiam pasję P.Mateusza i P. Angeliki i ich zaangażowanie , zapał w tym co robią. Przypominam sobie swoje hobby. Lecz nauka i praca nie pozwalała na taką ilość dni spędzonych w górach obcując z przyrodą. Zazdroszcze………….
    Pozdrawiam.
    Do zobaczenia na szlaku. Turysta z Muszyny.

  5. A teraz takie moje pytanie co do butów. Sama po górach chodzę często ale ciągle słyszę „w góry to tylko buty trekingowe” Naprawdę ? Czy ktoś idąc na Śnieżkę drogą kamienną (tą główną ) albo jakimś płaskim szlakiem w Bieszczadach naprawdę potrzebuje specjalnych butów ? Czy nie wystarczą dobre buty sportowe ? Logiczne jak ktoś jedzie w góry na dłużej nawet jak ma w planach spacer od rana do wieczora na różnych szlakach to ok ale jeżlei ktoś jedzie tylko na „niedzielny spacer” który ma trwać 3 godziny to chyba sportowe buty wystracza? Tak się tylko pytam z ciekawości i o wasze zdanie. Wiem, że w Polskich górach można zobaczyć takich co na trudnych szlakach biegają w sandałach, klapkach itp ale tu nie mowa o tym. Bo sama spotkałam się jak ludzie mówili „ooo adidasy na szlaku” ta.. na szlaku z Samotnii do Strzechy xD

    1. Jakoś nie mamy uprzedzeń do tego czy ktoś chodzi w adidasach czy w trampkach :). Jak komuś jest wygodniej to proszę bardzo :). Mi akurat lepiej się chodzi w butach trekkingowych z racji mojej wagi. Mają twardą podeszwę i nie czuję kamieni pod nogami. Sami kiedyś chodziliśmy w trampkach i jakoś nam to nie przeszkadzało. Jak się dużo chodzi to co innego :).

  6. Ludzie mają różne preferencje żywieniowe, ja akurat lubię coś co na trasie „łatwo wchodzi” więc nie czekoladę, bo jej nie lubię, a zamiast niej jakieś wafelki typu prince-polo i suszone lub kandyzowane owoce, a z rzeczy konkretniejszych kabanosy. Z reguły jem rano porządne śniadanie i bardzo dużo piję (co najmniej około 1 litr herbaty i kawy łącznie) i potem na trasie już tak bardzo nie chce mi się pić i nie jestem głodna. Na takim porządnym śniadaniu i przekąskach na trasie mogę wytrzymać do około 18 kiedy to już się dociera do schroniska lub innego miejsca noclegu. I tam albo coś się gotuje albo zjada schroniskowe. Jestem zwolenniczką kupowania żywienia w schronisku bo na tym dzierżawcy schronisk zarabiają, a z czegoś muszą żyć. Dajmy im więc zarobić.
    Poza tym zawsze noszę ze sobą „zestaw przetrwania” w skład którego wchodzą dwie małe latarki, mała świeczka (taki znicz do podgrzewania jedzenia), zapalniczka i zapałki, zapasowe baterie, zimą dodatkowo dwa małe ogrzewacze chemiczne. Wszystko to mam zapakowane w dwa foliowe worki.
    To tak na wypadek gdyby coś się stało.
    A latarki dwie dlatego, że kiedyś musiałam nocą sprowadzać z Pięciu Stawów osobę, która nie miała własnego światła, więc noszę drugą malutką na taki wypadek.

  7. Ja noszę ze sobą jeszcze powerbank- telefon z mocną baterią nie lubi się z internetem, a ten z internetem ma słabą baterie, a czasem autobusy czy okoliczne muzea sprawdzić trzeba. Poza tym zawsze jakieś pisadło i zeszyt z piosenkami. Nieustannie liczę na to, że natknę się na kogoś, kto umie je zagrać i będzie można sobie pośpiewać.
    I czekolada do jedzenia. Mój znajomy zawsze zastanawiał się po co brać gorzką. To proste. Mniej się rozpuszcza i z większym prawdopodobieństwem jest „czekoladą” a nie „wyrobem czekoladopodobnym”. No dobra, czasem biorę też nadziewaną truskawkami, jest zbyt dobra żeby z niej rezygnować 😉
    Zimą mam jeszcze malutkie raczki (takie silikonowe nakładki na buty z kolcami). Na szlaku zazwyczaj potrzebne nie są, ale na przymrożonym asfalcie się przydają.
    No i apteczka to mus! A jak idę z kimś jeszcze to obowiązkowo odprawa: gdzie jest apteczka i 601 100 300.

  8. No cóż……my wybierając się w góry mamy najczęściej ze sobą jeszcze peleryny /chyba, że prognozy nie przewidują opadów/, dupniaczki….czyli kawałki karimaty pod pupę, żeby móc usiąść byle gdzie, zapałki i podpałka zabezpieczone w woreczku przed wilgocią i latarka, bo nieraz zdarza się wracać dość późno………reszta podobna………..

      1. Z nami jest tak, że jak już gdzieś wyruszamy to na cały dzień, więc często się zdarza, że pogoda się zmienia, a nie zawsze jest gdzie się schronić, stąd te peleryny……takie zwykłe, foliowe, żeby nie było ciężko nosić. A tak z ciekawości…..zdjęcia to które z Was robi? Pytam, bo są ciekawe, a ja tak amatorsko pstrykam. Czasem coś fajnego wyjdzie, ale raczej przypadkowo……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *