Jura Krakowsko-Częstochowska: Dolina Bolechowicka i Dolina Kobylańska

19 września mieliśmy przyjemność odwiedzić po raz kolejny w tym roku Jurę Krakowsko-Częstochowską. Tym razem były to dolinki podkrakowskie, a w nich przede wszystkim Dolina Bolechowicka i Dolina Kobylańska.

Od Krakowa obie dolinki to rzut beretem, zaledwie dwadzieścia kilometrów. Dojeżdżamy na miejsce i samochód zostawiamy na parkingu nieopodal kościoła i szkoły w Bolechowicach. Za ulicą Leśną i za szlakiem czarnym zmierzamy do wejścia do wspomnianej doliny. Idziemy wzdłuż potoku Bolechówka, przechodzimy przez mostek i mamy tabliczki w różnych kierunkach.

Wybieramy kolor żółty i idziemy do Bramy Bolechowickiej. To ona znajduje się u wylotu rezerwatu przyrody Wąwozu Bolechowickiego i za nią już jest teren podlegający ochronie. Na formacjach skalnych rozpoczynali swoją przygodę wspinacze, mieli już zamontowane linki i jeszcze wysłuchiwali wskazówek od instruktora. Po drugiej stronie pod Filarem Pokutników byli jacyś turyści, którzy dotarli wcześniej przed nami.

Po obejrzeniu dokładnie obu filarów kierowaliśmy się dalej. Dolina Bolechowicka pokazała nam las i potok. Co jakiś czas występowały małe wodospady. Nasz wzrok przykuł jeden piękny wodospad, który miał dwie mini kaskady.

Szlak żółty skręca w prawo i prowadzi do wsi Zelków. My decydujemy się na zmianę i wchodzimy na czerwoną ścieżkę rowerową i za nią idziemy dalej. Zdobywamy dość wysokie wzniesienie: Krzemionkę 447 m n.p.m. porośniętą lasem bukowym. Dalej zmierzamy na zachód i dochodzimy do drogi szutrowej. Jeśli już tam dotrzecie to musicie skierować się w lewo, w dół, następnie troszkę przejść i skręcić w prawo w miedzę miedzy polami. Stąd rozpościerają się piękne widoki na okolicę.

Jeśli przejdziecie już przez pole to dotrzecie do lasu. Z nim kawałek jeszcze szliśmy i skręciliśmy w prawo przy znaku z nazwą ulicy. Kierujcie się od tego miejsca przed siebie prosto w dół. My skręciliśmy niepotrzebnie w lewo i okazało się, że wyszliśmy w punkcie widokowym, chyba na skałę o nazwie Wronia Baszta. Musieliśmy oczywiście wrócić i tak jak wspomnieliśmy Wam wcześniej poszliśmy w dół. Zeszliśmy dość stromo aż do potoku.

Od tego miejsca szliśmy bardzo urokliwym terenem. Było jak w bajce. I tak dotarliśmy do Doliny Kobylańskiej, w której jest mnóstwo formacji skalnych ze swoimi nazwami. Szliśmy za żółtym szlakiem w towarzystwie niebieskiej i czerwonej ścieżki rowerowej. Po drodze powinniśmy mijać takie formacje skalne jak: Wronia Baszta, Skalny Mur, Pieninki, Okręt, Żabi Koń, Zjazdowa Turnia, Mnich i Kula.

I tutaj w tym okolicach pojawiła nam się wiata i ukazały jakieś podejrzane schody. Może nie podejrzane, ale zachęcające. A to wszystko dlatego że nie wiedzieliśmy dokąd nas zaprowadzą. Pierwszy za nimi wyskrobał się Mateusz i okazało się, że dotarł do kapliczki ukrytej za kratami w skale. Jest to kapliczka Matki Boskiej. Wmurowana po lewej stronie tablica głosi: „Rok pamiętny objawienia Matki Boskiej 1914. Tu jest moja wola stwierdzają wierni”. Zeszliśmy na dół do ławek na krótki odpoczynek. 

Ruszyliśmy dalej za szlakiem żółtym. Przeszliśmy przez mostek i już prawie koniec był naszej wyprawy. Szliśmy tak przed siebie, aż doszliśmy do utwardzonej drogi i mijaliśmy domy. Przeszliśmy przez Gaj Kobylański i Kaniowski z punktami widokowymi.

Do Doliny Bolechowickiej doszliśmy od drugiej strony. Weszliśmy przez pola obok szlakowskazów z początku trasy i udaliśmy się z powrotem do samochodu zostawionego w centrum wsi Bolechowice. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Może Ci się spodobać:

Pieniny: Z dziećmi na Trzy Korony z Krościenka nad Dunajcem
Wyświetleń 1286
Niedziela, 02.07.2017. Dzień wolny więc możemy ruszyć na szlak. Zabieramy w góry dzieciaki - Kamila i Sebastiana od siostry Angeliki i mamy nadzieję, że będzie chciało im się iść. Wybieramy Pieniny i ...
Beskid Wyspowy: Październikowa Białowodzka Góra
Wyświetleń 125
To był poranek jak każdy inny. Z tym, że w domu przez okno nie było widać nic, a już w górach mieliśmy piękną jesień. Jedno z naszych ulubionych miejsc, czyli Białowodzka Góra nie zawiodło. Mgły nad D...
Pieniny: Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka – Durbaszka – Jaworki
Wyświetleń 373
W górach zaczęła rządzić jesień. W Pieninach robi się już coraz bardziej kolorowo i przyjemniej. Zimne powietrze, mgły w dolinach i październikowe słońce daje energię i chęci do ruszenia na szlak. Dłu...
Jura Krakowsko-Częstochowska: Wzgórze Biakło i Sokole Góry
Wyświetleń 277
Urlop w Sudetach się zakończył, zważywszy na nie najlepszą prognozę pogody. Mając jeszcze do dyspozycji kilka dni, gdzie mogliśmy być aktywni na szlaku, postanowiliśmy odwiedzić Jurę Krakowsko-Częstoc...
Beskid Niski: Rachelowskie Góry | Rychelowa Góra i Czarna Kępica
Wyświetleń 245
Piąta wycieczka z Mają w wózku. Tym razem Beskid Niski 12 marca. Maszerując przez Rachelowskie Góry Maja zdobyła do tej pory swój najwyższy szczyt - Palenice mierzący 665 m n.p.m. Wspólnie odwiedziliś...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *