Jura Krakowsko-Częstochowska: Strażnica Przewodziszowice

Strażnica w dawnej wsi Przewodziszowice jest kolejnym punktem na naszej mapie w ostatni dzień na pobytu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Teraz jeśli mamy uściślić jej położenie to znajduje się na przedmieściach miasta Żarki. Strażnica została też wzniesiona w XIV wieku lub na przełomie wieków XIV i XV. na polecenie króla polskiego Kazimierza Wielkiego albo księcia śląskiego Władysława Opolczyka. Wcześniej szukaliśmy i zdobyliśmy Strażnicę w Suliszowicach oraz odwiedziliśmy po raz kolejny Zamek Ostrężnik.

Strażnica Suliszowice

Jura Krakowsko-Częstochowska: Zamek Ostrężnik i Strażnica w Suliszowicach

Strażnica Przewodziszowice 

Do Strażnicy Przewodziszowice jest od tej wcześniejszej rzut beretem. Przejechaliśmy drogą numer 793 na południe do miejscowości Żarki, a następnie kierowaliśmy się na ulicę Leśniowską. Zaparkowaliśmy przed zakazem wjazdu przy zabudowaniach i ruszyliśmy za niebieskim szlakiem. Takim lekkim spacerkiem dreptaliśmy za asfaltową drogą. Wędrówka nie trwa zbyt długo, bo zaledwie 20 minut. Przecież to miejsce jest oddalone od parkingu o kilometr drogi.

Najpierw wędrujemy lasem, a jak dochodzimy w pobliże strażnicy to ukazuje nam się jej piękno już za ostatnimi drzewami, a po kilku krokach przyciąga swoim urokiem i wielkością. Ruiny tej strażnicy wyglądają zjawiskowo. Ogromna skała, która znajduje się na polanie ma na sobie fragment kamiennej ściany. Są to elementy pozostałości warowni, która istniała w postaci wieży mieszkalno-obronnej. Na chwilę obecną zachował się fragment murów wieży i pozostałości fosy. Przez to, że mur jest na skale to wydaje się, jakby to była cała potężna strażnica. W swojej świetności składała się z części murowanej i dolnej z budynkami, które były drewniane. Zaś wejściem do murowanej części odbywało się przy pomocy drabiny. Jura Krakowsko-Częstochowska to obszar pełen tajemnic.

Rekonstrukcja

Legendy mówią iż wielkie skarby zostały ukryte w szczelinie skalnej nieopodal zamku, inni twierdzą że ukryto je w studni zamkowej, która istnieje podobno do dziś, nieco oddalona od skały zamkowej. Zasypana jest jednak kamieniami. W mgliste poranki pojawią się nad nią cień postaci z kapturem na głowie. Jest to ponoć pokutujący Kornicz – rozbójnik pilnujący swoich łupów. Z drogi bardzo szybko pomknęliśmy, aby zobaczyć ją z bliska. Przy niej zrobione jest miejsce do odpoczynku, czyli ławeczka. Jest też tablica z informacjami na temat tego cudeńka. My chcący ją poznać całkowicie to zdecydowaliśmy się obejść ją dookoła. I to był świetny pomysł. Obiekt robi wrażenie. Tego dnia mieliśmy napięty grafik, więc zaczęliśmy wędrówkę powrotną na parking. No nie zajęło nam to wiele, bo powrotna droga nie była dłuższa, tylko 1 kilometr tym samym wariantem co wyjście. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *