Jura Krakowsko-Częstochowska: Zamek Ostrężnik i Strażnica w Suliszowicach

Drugi dzień na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej spędzamy w kilku miejscach. Pierwszy punkt to krótka trasa spod ruin Zamku Ostrężnik do Strażnicy w Suliszowicach po piękny jurajski, jesienny las pośród wielu skał nazwanych jak i tych bezimiennych.

Po minionym dniu spędzonym w okolicach Olsztyna zostaliśmy w tym małym miasteczku na noc, a od samego rana w kolejnym dniu zaczęliśmy buszować po Jurze i przy okazji udało się zdobyć kolejne perełki na naszą listę odwiedzonych miejsc, które chcielibyśmy Wam przedstawić. Trzeba przyznać, że Olsztyn nocą jest naprawdę atrakcyjny. Spaliśmy zaraz przy rynku, więc można było dostrzec w ciemności zarysy warowni jurajskiej. Pierwszym celem była strażnica w Suliszowicach, którą niedawno podczas przejścia Szlaku Warowni Jurajskich opuściliśmy. Poniżej do obejrzenia poprzedni dzień.

Jura Krakowsko-Częstochowska: Wzgórze Biakło i Sokole Góry

Zatrzymujemy się na parkingu nieopodal Zamku Ostrężnik przy drodze numer 793 łączącej Złoty Potok i Zawadę. Bierzemy plecak, włączamy aplikację zapisującą trasę naszego przejścia i ruszamy przed siebie czarnym szlakiem. Chwilę wcześniej podchodzimy jeszcze do ruin Ostrężnika.

Szlak Warowni Jurajskich, etap 2: Siedlec – Zawiercie

Dołącza do nas kolor żółty i tak suma summarum nim chcemy dotrzeć prawie do samej strażnicy. Spacerujemy lasem – jesień w pełni i co jakiś czas mamy promyki słońca, które rozświetlają drogę blaskiem jesiennych kolorów. Po około dwóch kilometrach docieramy do szlaku zielonego i wtedy skręcamy w lewo. Nie cieszymy się zbyt długo z wędrówki nim, bo zaraz odłączamy się i idziemy tylko żółtym. Jeślibyście tędy wędrowali to uważajcie na rozejścia szlaków, aby nie pójść źle. Pamiętajcie, że las, po którym chodzicie naszpikowany jest bardzo dużą ilością skał i skałek. Co niektóre można by było zobaczyć podczas wędrówki, ale żeby podziwiać inne trzeba zejść ze szlaku. Te większe mają swoje nazwy, np. przy szlaku żółtym są Molenda i Skorkowa.

Dochodzi do naszej wędrówki szlak niebieski i idąc za nim będziemy chcieli zobaczyć strażnicę z XIV wieku. Musimy tylko chwilę podreptać. Miejscem, w którym musimy wzmożyć czujność jest ogrodzenie. Strażnica w Suliszowicach jest ogrodzona, bo znajduje się na prywatnym terenie i aby ją zobaczyć trzeba na pewno mieć sokoli wzrok. Nie podejdziemy do niej zbyt blisko, dlatego możemy ją oglądać z odległości. Szkoda, że taki obiekt nie jest udostępniony turystom i w ogóle nie ma żadnej tablicy o niej informującej.

Aby wrócić można wybrać szlak niebieski. Na początku prowadzi on przez łąkę. Tutaj też jeśli zaczniemy się rozglądać być może wpadnie nam przed oczy jakaś piękna skałka, mniejsza lub większa, ale w końcu to teren na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Na tym obszarze znajdują się następujące formacje skalne: Samcowizna, Torkowa, Markowa, Dziurawa, Płaska, ale jest też ich wiele bezimiennych. Dochodząc do zielonego szlaku zmieniamy kierunek i podążamy za nim. Oczywiście do końca trasy już wędrujemy lasem, ale za to pięknym i jesiennym. Tutaj wpadł nam szatański pomysł. W miejscu, gdzie zielony z żółtym szlakiem się rozchodzą to my idziemy na wprost, tak aby złapać żółtą ścieżkę idącą od Bramy Twardowskiego. Miało być wspaniale, a oczywiście jakoś nie trafiliśmy na nią i musieliśmy się zdać na intuicję i swoje doświadczenie w terenie. Na przełaj udaliśmy się w stronę parkingu i po kilkunastu minutach trafiliśmy na miejsce startu. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, Instagramie, Twitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *