Kilka miejsc w jeden dzień – Wisztyniec, Jezioro Hańcza, Mosty w Stańczykach

12.03.2019 | Tego dnia nie spodziewaliśmy się w naszym życiu, ale możemy go spokojnie wpisać do życiorysu. W tym dniu wiele się działo. Było aktywnie, bo odwiedziliśmy kilka nowych miejsc, między innymi: Wisztyniec, Rowelską Górę czy Jezioro Hańcza.  

Rowelska Góra – najwyższy szczyt województwa podlaskiego

Z cudownego Narwiańskiego Parku Narodowego przejechaliśmy jakieś 180 kilometrów, aby zdobyć Rowelską Górę, która jest najwyższym punktem w województwie podlaskim. Od samego rana próbowaliśmy przejechać jak najwięcej kilometrów, bo wtedy jest najlepiej to zrobić ze względu na naszą córeczkę. Udaje nam się dotrzeć na miejsce, gdzie okazuje się, że jest przeraźliwie zimno. Biegun zimna daje nam się we znaki. Tutaj widzimy też śnieg, który w tym czasie w innej części Polski można szukać bezskutecznie. Tak w ogóle w Suwałkach w samym mieście było go całkiem sporo, gdzie już zaraz poza było go bardzo malutko. Ale o samym szczycie chcielibyśmy dodać kilka słów.

Podczas poszukiwań informacji na ten temat okazało się, że są rozbieżne. Określenie tego miejsca nie jest jednoznaczne, jednak wpadliśmy na pomysł, aby jak już tam się kierujemy to wpiszemy sobie Elektrownia Wiatrowa w nawigację w telefonie. Ona znajduje się w pobliżu miejscowości Wiżajny. Co się okazało? Udało nam się trafić dokładnie na miejsce. Samochód zaparkowaliśmy na mostku. Miejsce to jest blisko drogi numer 651, między dwoma miejscowościami, tj.: Rowele – Wiżajny. Wyszliśmy z samochodu i udajemy się przed siebie w celu zlokalizowania kamieni blisko wiatraka o współrzędnych 54.353665, 22.886207. Nie zajęło nam to nawet pięciu minut. Od mostku trzeba się kierować po ukosie do przodu lekko w prawo. Pocieszający jest fakt, że wiatraków jest kilka, także nie ma wiele do szukania. Trafiamy od razu na miejsce.

Wieża widokowa – Rowelska Góra

Jak jechaliśmy od miejscowości Rowele to widzieliśmy znak na wieżę widokową Rowelska Góra. Bardzo nas zaciekawił i zaraz po zdobyciu szczytu wróciliśmy się te kilkaset metrów, aby zobaczyć co z niej będzie widać. Samochód zostawiliśmy przy znaku i maszerowaliśmy do obiektu kilka minut. Wieża jest dwupiętrowa, czyli typowa jakie są budowane w tych rejonach. Mamy pochmurną pogodę, ale nie przeszkadza to w delektowaniu się cudownymi krajobrazami.

Wisztyniec – trójstyk granic Polski, Rosji i Litwy 

Jak już nasz znasz to wiesz, że docieramy do różnych miejsc. Tych znanych i tych mniej też. Ale punkt zbiegu trzech granic należy do tych bardziej rozpoznawalnych. My też tam chcieliśmy być i zobaczyć to na własne oczy. Od tego miejsca dzieli nas zaledwie 10 kilometrów, więc ruszamy w tamtym kierunku. Po około 10 minutach parkujemy na parkingu przy tablicach informujących o biegunie zimna. Są wiaty i miejsca na rowery. Nie ma co się dziwić skoro przystosowano miejsce pod przebiegający tutaj szlak Green Velo. Miejsce to znajduje się także przy drodze o numerze 651.

Przygotowujemy się do spacerku, aby dojść do Trójstyku granic Polski – Rosji – Litwy. Skręcamy w prawo i udajemy się za znakami ścieżki biało – niebieskiej. Musimy przejść około 400 metrów za drogą asfaltową. Jak dla mnie to było najgorsze 400 metrów w życiu. Cały czas się bałam przekroczenia granicy chociaż wiedziałam, że można tam iść na luzaka. 🙂 Mateusz się ze mnie tylko nabijał. Nasza wędrówka wyglądała tak, że on szedł 30 metrów przed nami z aparatem. 🙂  Nie było wesoło jak zobaczyłam znaki na prywatnej posesji, tj: słupek biało – czerwony i znak informacyjny, że zabronione jest przekraczanie granicy. Niepewnie, ale stawiałam krok za krokiem. Po dojściu do rozejścia się dróg w prawo i w lewo podjechała do nas z prawej strony Straż Graniczna. Hmm… bardziej do Mateusza, bo ja byłam 30 metrów za nim i poinformowała go, żeby pamiętał że porusza się po pasie przygranicznym. Od razu informacyjnie przypominają, że Rosja nie jest w strefie Schengen i przekraczanie granicy bez odpowiednich pozwoleń z tym państwem jest zabronione, a także karalne.

Każde przekroczenie granicy oraz fotografowanie w kierunku terytorium Rosji może skutkować otrzymaniem mandatu w wysokości 500 złotych. Uśmiechnęli się i wycofali swoim samochodem jakieś 20 metrów w stronę Litwy. Od razu przyszło nam na myśl, że albo mają taki dzień ćwiczeń, albo po prostu zawsze tu stają i informują turystów. Bez obaw szliśmy już razem do wyznaczonego miejsca. My jako Polacy mamy bardzo ładnie zrobione dojście do tego miejsca w porównaniu do naszych sąsiadów. Tereny ich są odgrodzone, a na rogach widnieją kamery. Sam słup jest obłożony jasną kostką brukową, granice są wyznaczone czerwoną. Spokojnie można je rozpoznać, a jeśli nie chcemy przekroczyć granicy to najlepiej nie wchodzić na najmniejszy powierzchniowo trójkącik po lewej stronie. To już jest nasz drugi taki punkt. Pierwszym było zdobycie Krzemieńca w Bieszczadach – granicy Polski, Ukrainy i Słowacji

Mosty w Stańczykach

Dalej naszym celem było zobaczenie Mostów w Stańczykach. Jak zobaczyliśmy zdjęcie z tego miejsca u kogoś z Was to tak zazdrościliśmy, że stało to się naszym marzeniem. Planów na to miejsce nigdy nie było. bo to jest daleko od nas z Małopolski i chyba nigdy tutaj nie dotrzemy. A tu proszę. Podczas objazdówki wschodnią granicą udało nam się być i tutaj. Od celu dzieli nas siedemnaście kilometrów, ale mamy tego dnia jeszcze sporo czasu, także zmierzamy i tam. Mosty w Stańczykach to dwa wiadukty kolejowe leżące równolegle obok siebie. Przypominają rzymskie akwedukty. Zaliczane są do najwyższych mostów kolejowych w Polsce, ale nie ma co się dziwić, przecież ich arkady sięgają na wysokość 36 metrów, a rozpiętość 30 metrów.

Z ogólnodostępnych informacji wynika, że jeden z bliźniaków był używany przez kolej przez 20 lat. a drugi wcale. Obecnie znajdują się pod okiem konserwatora zabytków w remoncie. Teren jest prywatny, ze względu na to, że podczas przetargu przejęła to prywatna osoba. Teren jest zagospodarowany i czeka na ciekawych turystów. Fajna atrakcja turystyczna znana nie tylko wśród swoich mieszkańców. Do tego miejsca dociera sporo osób.

Mosty w Kiepojciach

My przeszukując informacje w telefonie natknęliśmy się jeszcze na mosty troszkę mniej znane, te znajdujące się miejscowości Kiepojcie. Udało nam się to wyznaczyć na nawigacji, bo w ogóle nie orientowaliśmy się, gdzie to może być. Udało nam się tam dotrzeć i zobaczyć to kolejne cudo. Trójprzęsłowy wiadukt kolejowy w Kiepojciach niektórzy określają, że jest ładniejszy niż te w Stańczykach. Tutaj miejsce jest o tyle ciekawe, że jeden z mostów (północny) został ukończony już przed I wojną światową, a drugi (południowy) nigdy nie został dokończony. Niestety zabrakło czasu i nie zbudowano do niego nasypów, a po 1918 roku straciło swoje znaczenie strategiczne. Przez to teraz możemy je podziwiać w takim stanie. Różnią się od tych wcześniejszych wysokością, są nieco niższe. Mogliśmy spokojnie stwierdzić, że bardziej dzikie i pozostawione samym sobie. Nie mieliśmy wrażenia, aby w tym miejscu czekano na turystę. Tu życie płynie swoim torem.

Góra Leszczynowa i Jezioro Hańcza

Od atrakcji do atrakcji, a gdzie jakieś dłuższe spacery? Udało nam się jeszcze w tym dniu przespacerować na Górę Leszczynową, z której nie widzieliśmy żadnych widoków. Czemu? Wieża widokowa jednym słowem się sypie i jest nieczynna. Z tego co widzieliśmy to i tak akurat nie ma w tym miejscu ten obiekt sensu, bo drzewa są na tyle wysokie, że wyglądanie widoków zdałoby się na marne. Ale cóż zacznijmy od początku. Kierujemy się do miejscowości Przełomka i skręcamy w lewo. Dojeżdżamy na malutki parking i zatrzymujemy się przy tabliczce kierującej nas ku Górze Leszczynowej. Dzieli nas od niej zaledwie 600 metrów, ale zawsze to coś. Przygotowujemy się do spaceru i w tym czasie dostajemy pozdrowionka od kolegi z samochodu, który przejeżdżał białym jeepem obok nas. Jego samochód miał na dachu wiele kamer, wyglądał jak Ci z Google. On ze swoim kolegą był w pracy i robił pomiar terenu. Teraz też go pozdrawiamy z tego miejsca.

Ruszamy za drogą i po prawej stronie widzimy coraz lepiej Jezioro Hańcza, te znane nam tylko z lekcji przyrody. Nie ma co się dziwić, to miejsce chyba każdy zna. Przecież jest to najgłębsze jezioro w naszym kraju. Na polanie za krótkim laskiem jest tego dnia najlepszy widok jaki mamy. Ale nie mając świadomości o stanie wieży udajemy się w jej kierunku. Po około 15 minutach dreptania docieramy do niej, aby przeczytać tę kartkę. Stan jej jest opłakany. Tak się dzieje. Ale to nie jest jakaś przeszkoda, aby w tym miejscu kiedyś powstała wieża widokowa, nawet podobna do tych, które spotykamy na górskich szczytach. 

Ścieżka Dolina Czarnej Hańczy

W godzinach popołudniowych przejechaliśmy pod budynek Dyrekcji Suwalskiego Parku Krajobrazowego do Turtula. Tam chcieliśmy przejść się ścieżką Dolina Czarnej Hańczy, która prowadzi wzdłuż rzeki Czarna Hańcza. Wejście na trasę jest płatne, ale w budynku podczas, gdy kupowaliśmy mapę i magnes dowiedzieliśmy się, że poza sezonem wejście jest gratis. Ścieżką przeszliśmy tylko kawałek, trochę za Staw Turtulski. U góry jest bardzo fajny punkt widokowy i ławeczki. Początkowo widoki były fajne, ale z kolejnym metrem pogarszały się, dlatego postanowiliśmy zawrócić. Zanim jeszcze wróciliśmy do samochodu to przeszliśmy kawałek do źródliska rzeki Szeszupy. Jest to rzeka przepływająca przez Polskę, Litwę i Rosję, a swój początek bierze właśnie w Suwalskim Parku Krajobrazowym. 

Głazowisko Bachanowo

Ostatnim punktem, który odwiedziliśmy tego dnia było Głazowisko Bachanowo. Jest to rezerwat będący fragmentem łąki pokrytej wieloma głazami. Znalazły się one tutaj dzięki lodowcowi ze Skandynawii. Głazowisko to obraz wyjątkowego naturalnego krajobrazu polodowcowego. Występuje tam około 10000 głazów narzutowych. Miejsce znajduje się na uboczu, dlatego jest takie niezwykłe. Panuje nam ogromny spokój, a klimatu naszej wizyty dodała wieczorna godzina.  

2 komentarze

  1. Hańcze znam tylko w wersji przez CH jako Chańcze – takie jeziorko koło Staszowa. Niemniej nad tą prawdziwą z chęcią się wybiorę! Pozdrawiam i udanych podróży życze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *