Korona Gór Polski: Przełęcz Krowiarki – Babia Góra w zimie

Zimowe wyjście na Babią Górę rządzi się swoimi prawami. Jeśli jest piękna pogoda, szlaki przetarte to dotarcie na szczyt nie stanowi problemu. Gorzej jest jak wybieramy się po opadach śniegu, gdy trasa jest zasypana i z dodatkiem mgły. Wtedy z dotarciem do celu może być gorzej. Przeżyliśmy obie te sytuacje i jednak wolimy wariant numer jeden z dalekimi widokami, spokojnym podejściem, a przede wszystkim bezpiecznym.

Zanim jeszcze przedstawię jak to wyglądało wczoraj od samego rana to zobacz na nasze dotychczasowe zdobywanie Babiej Góry. Są to tylko wybrane wpisy, bo na Diablaku byliśmy do tej pory 6 razy. Preferujemy zdobywanie szczytu w zimie, ponieważ dla nas jest tam wtedy najpiękniej. 

Zdobywamy Sokolicę i Kępę. Dalej nie idziemy…

Atak zimy na Babiej Górze – Sokolica i Kępa

Babia Góra – wschód słońca

Wschód słońca na Babiej Górze

Wschód słońca na Babiej Górze nie zawsze jest idealny…

Beskid Żywiecki: Do trzech razy Babia… A miało być tak pięknie, czyli Babia Góra i mroczny „wschód słońca”

Po tych małych wspomnieniach mogę wrócić do najbardziej aktualnej relacji z Beskidu Żywieckiego. Wybrałem się z myślą zobaczenia pięknego poranka w drodze na Babią Górę. Wschód słońca z najwyższego punktu nie był dla mnie tak bardzo ważny. Chciałem przekonać się jak wygląda z nieco niższej perspektywy, tak gdzieś między Sokolicą, a Kępą. Na parking przyjechałem na 6:30. Do wyboru są dwa miejsca postoju. Albo zaraz przy wejściu na szlak, gdzie jest budka z biletami i tam parking kosztuje 5 złotych za godzinę i 15 złotych za cały dzień. Można zatrzymać się 300 metrów niżej w stronę Zubrzycy i tam podobno w okresie zimowym nie pobierają opłat. Może tylko w weekendy. My parkowaliśmy zawsze tam niżej i tylko raz ktoś tam był. Aparat do samej Sokolicy siedział w plecaku, bo było jeszcze mało światła, a i tak ten odcinek prowadzi cały czas lasem. Słynie z tego, że jest bardzo wyślizgany. Warto mieć ze sobą raczki. Po 7 byłem już na pierwszym miejscu widokowym, gdzie spotkałem 3 osoby.

Jestem na Kępie, a tam wszystko zamarznięte. Po znaku oznaczającym szczyt widać, że mamy kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Chmury poniżej tworzą ocean i bardzo spektakularnie to wygląda, chociaż niektórzy powiedzą, że i tak nic nie widać. 🙂 Dalsza droga jest najatrakcyjniejszym elementem całej wycieczki. Nie jest męcząca, bo wznosi się lekko do góry. Widoki są przepiękne, a na Diablak coraz bliżej. Mijam się z wieloma osobami wracającymi ze wschodu słońca. 20 osób to takie minimum, które schodziło z góry. 

1:35 i dochodzę na Babią Górę. Idzie się bardzo przyjemnie. Wiatru brak co mnie bardzo cieszy, chociaż jeśli chodzi o urywanie głów to tylko raz faktycznie coś tam wiało i to delikatnie. Mamy szczęście, bo górę znamy od tej pozytywnej strony jeśli chodzi o wiatr. Diablak mierzy 1725 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem w Beskidach. Zaliczamy go do Korony Gór Polski i jest jednym z najatrakcyjniejszych szczytów pod względem widokowym. Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy ludowe. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych przed chałupą przez babę – olbrzymkę, według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. Według innych legend nazwa góry pochodzi od tego, że w jaskiniach pod tą górą zbójnicy ukrywali swoje branki. Z najwyższego punktu widać między innymi łańcuch Tatr, pasmo Małej Fatry, Pilsko czy Skrzyczne.

Na dół schodzę tym samym szlakiem. Przekonują mnie cudowne warunki. Można zrobić pętlę i iść przez Przełęcz Brona i Schronisko Markowe Szczawiny, a potem przez las, czyli mniej korzystna opcja. Przy schodzeniu nie trzeba mieć raków. Nie jest aż tak ślisko. Jestem przygotowany na różne warunki. Z Sokolicy na Przełęcz Krowiarki można zjechać na tyłku prawie na całej długości. Mijałem się z osobami niosącymi na plecach jabłuszka, więc potem czeka ich niemała atrakcja. Plusem wyślizganego zejścia jest to, że można ubrać raczki i bezpiecznie dotrzeć na dół. Trzeba je tylko mieć na butach, a nie mieć pretensje do tych co urządzają sobie ‚dupozjazdy’. 😉

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *