Korona Gór Polski: Radziejowa | pieczątka i zamknięta wieża widokowa

To dopiero nasza trzecia wycieczka w kwietniu, a już mamy 13-sty dzień miesiąca. Wiosna coraz śmielej wchodzi na górski szlak co bardzo nas cieszy. Wybieramy się po roku przerwy na Radziejową – najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, który należy do Korony Gór Polski. 

Na Radziejową wychodzimy najłatwiejszym i najkrótszym szlakiem z Obidzy i Przełęczy Gromadzkiej. Parking znajduje się 500 metrów nad Bacówką na Obidzy. Spokojnie dojechać tam można samochodem po niedawno wylanym betonie. Do tej pory były tam położone płyty. Dojeżdżamy na miejsce po godzinie 7. Po południu ma być zmiana pogody więc na spokojnie sobie wyjdziemy i zejdziemy. 

Idziemy za kolorem niebieskim mijając rozejście szlaków. Tutaj możemy skręcić w lewo i dotrzeć szlakiem granicznym na Wysoką – najwyższy szczyt Pienin. Jest to piękna, ciekawa, ale też długa trasa jeśli chcemy zejść aż do Szczawnicy. Bardzo ją polecamy. Po kilku minutach wychodzimy na pierwsze widokowe miejsce, czyli na Polanę Litawcową, z której zawsze widzimy Tatry. Nad Podhalem zaczynają się już zbierać niewielkie chmury. 

Przechodzimy przez polanę i na drzewie widzimy kolejne tabliczki. Skręcamy w prawo i zaczynamy piąć się w górę. Mamy przed sobą obraz ściętych drzew co korzystnie wpływa na walory widokowe, bo swoje oczy możemy skierować na słowackie góry. Chwilowa droga przez las wyprowadza nas pod Małego Rogacza, gdzie teraz na odcinku krótkiego podejścia możemy oglądać pobliskie pasma górskie, a zwłaszcza Pieniny. 

Miejscami, głównie w odcinkach leśnych zalega jeszcze mała warstwa rozmoczonego śniegu, przy którym musimy bardziej uważać. Po Małym Rogaczu przychodzi czas na Wielkiego. Jest on zalesiony, a pod nim kolejny szlakowskaz. W tym właśnie miejscu spotykamy się z czerwonym szlakiem czyli Głównym Szlakiem Beskidzkim. Przyszedł on z Rytra i prowadzi przez Radziejową na Przehybę i dalej do Ustronia w Beskidzie Śląskim. 

Przed nami krótkie zejście na Przełęcz Żłobki, a następnie ostre podejście już na samą Radziejową. Jeśli ktoś chciałby iść od razu na Przehybę to na najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego wychodzić nie trzeba. Można obejść górę z lewej strony szlakiem narciarskim. Wychodzimy po kamieniach i przez las na szczyt. Jesteśmy tutaj bodajże już po raz dziewiąty. Pierwszy raz nie wychodzimy na wieżę, ponieważ z powodu złego stanu technicznego jest zamknięta. Nie ma schodów na pierwsze piętro. Dobrą wiadomością jest to, że w przyszłości znowu będziemy mogli oglądać z wieży piękne widoki. Wszystkie informacje o naszej podróży z Mają, o chustowaniu, karmieniu i przebieraniu na szlaku możesz znaleźć klikając tutaj. Pieczątki na szczycie nie ma, natomiast można ją uzyskać w Bacówce na Obidzy, oddziale Pienińskiego PTTK w Szczawnicy, Schronisko PTTK na Przehybie, chatce na Niemcowej, lub w zajeździe PTTK pod Roztoką. Tutaj pełna lista miejsc do podbicia pieczątki. 

Na Radziejowej spędzamy mniej więcej 40 minut. Nikogo jeszcze nie spotykamy, czyli standard w tygodniu w Beskidzie Sądeckim. Schodzimy w dół tym samym szlakiem przez Rogacze i dopiero przy zejściu spotykamy kilka osób, które idą do Schroniska na Przehybie. Pogoda nad nami się zmienia, dlatego przyspieszamy kroku. Dochodzimy na parking na 10 minut przed nadejściem deszczu. Ciemne chmury spowijają niebo nad nami, ale my już jesteśmy w samochodzie i ruszamy do domu.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *