Korona Gór Polski: Styczniowa Mogielica – najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego

Tydzień chodzenia po górach spowodował, że w dzisiejsze popołudnie wybrałem się na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego – Mogielicę należąca do Korony Gór Polski. Na zakończenie roku również tam byłem i miałem całkowicie inną pogodę. Jeszcze kilka dni temu 30 grudnia była piękna zima, wszystko się szkliło, a śnieg skrzypiał pod butami. Dzisiaj było pochmurnie, a ja maszerowałem zielonym szlakiem od strony Przełęczy Słopnickiej.

Korona Gór Polski: Jurków – Mogielica w cudownych warunkach

Wyjście od strony Przełęczy Słopnickiej, a dokładnie z parkingu znajdującego się przy polanie Wyrębiska jest krótkie, ale za to ostre. Po chwili wędrówki po płaskim mija się szlaban, krzyż, obelisk partyzancki, trasę narciarską i skręca się w lewo. Rozpoczynam podejście zielonym szlakiem przez Przehybę. Jest spore oblodzenie. Przydają się wzięte do plecaka raczki. Po drodze mijam kilka osób, które już schodzą ze szczytu. Czasami jest śnieg, czasami czuć jeszcze jesień, a nawet wiosnę. Szlak prowadzi cały czas gęstym lasem ze znikomymi prześwitami. Widoki będą dopiero na samej górze. Dość szybko pokonuję ostre podejścia. Idę tym szlakiem już czwarty raz i teraz maszeruje mi się najszybciej. Może to zasługa mojego łazikowania po kilka kilometrów od początku 2018 roku.

Pod Mogielicą spotykam parę z dzieckiem, którym mam przyjemność zrobić zdjęcie. Tatry spod krzyża wyglądają wybornie, a czeka mnie jeszcze wyjście na wieżę widokową. Pieczątka tak jak ostatnim razem nie jest w najlepszej formie. Można powiedzieć, że tylko tam jest. Wychodzę na ostatnie piętro i wiatr chce mnie porwać. Tak mocno wieje, że ledwo trzymam się na nogach. Szybko robię kilka zdjęć i schodzę na dół. Zbliża się pora zachodu słońca, jednak odtwórca głównej roli jest zasłonięty przez chmury i raczej nic z tego nie będzie.   

Wracam na dół tym samym szlakiem. Zejście jest jeszcze szybsze. Nie wiem jakby było gdybym nie miał na butach raczków. Szlaki są dobrze przetarte przez miłośników zjazdów na jabłuszkach. Dla mnie lepiej, bo jest dobrze ubite. Mogielica oficjalnie zdobyta po raz dziewiąty. 🙂

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *