Krzyżtopór w Ujeździe – informacje praktyczne

05.03.2019 | Trzeci dzień w podróży spędzamy na wizycie w Zamku Krzyżtopór w Ujeździe. Dla turystów udostępniono aż pięć tras do zwiedzania i dzięki temu można dobrze w całości poznać obiekt. Można powiedzieć, że numery tras to stopnie trudności. Czym wyższy numer tym jest trudniej i bardziej aktywniej, a zarazem ciekawiej. Oczywiście nie musisz wybierać wszystkich tras, ale warto odwiedzić każdy zakątek. My przeszliśmy każdą trasę, począwszy od pierwszej aż do piątej. 

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

O Zamku wiedzieliśmy raczej ogólne informacje, ale zaczęliśmy się interesować coraz bardziej intensywniej. Na planie pięcioboku powstał piękny zamek z bastionowym systemem fortyfikacji. Zbudowany został z tutejszego kamienia w latach trzydziestych XVII wieku. Robi ogromne wrażenie, a przed naszymi oczami pojawił się bardzo nagle, jakby wyrósł spod ziemi. Jak głosi legenda, obiekt ten był wybudowany w przepychu. W tym momencie sobie to tylko wyobrażamy, ale jak możemy dowiedzieć się z informacji dostępnych w Internecie to cztery wieże oznaczają pory roku, ilość sal oznacza miesiące w ciągu roku, a pięćdziesiąt dwie komnaty wskazują tygodnie. Spoglądając na okna można według legendy doszukać się ich tylu ile jest dni w roku, czyli 365. Naszym zdaniem jest ich mnóstwo. 

Zamek Krzyżtopór – lokalizacja i parking

Tak jak wspomniałam już wyżej zamek wyrósł nam przed oczami jak jechaliśmy drogą DW758 od Kujaw. Budowla była ogromna i nic większego nigdy nie widzieliśmy, oprócz Zamku w Malborku czy Ogrodzieńcu. Ten powalał z nóg przy pierwszym spojrzeniu na niego, a znowu po przejściu tras stał się bliższy naszemu sercu. Zawsze jak się atrakcję pozna od środka to staje się taka bliska. W pośpiechu podjeżdżamy na parking, który posiada około trzydziestu miejsc parkingowych. Robimy krótką przerwę dla Mai, w której przygotowujemy ją na minimum trzygodzinny spacer. Szybko wskakuje do nosidełka, na szczęście polubiła tę wersję noszenia. Dla nas jest tak samo łatwiej niż z chustą, ale także szybciej. Super rozwiązanie dla rodziców z małymi dziećmi od siedzącego samodzielnie dziecka do minimum drugiego roku życia. Zabieramy dodatkowo plecak, aparat i ruszamy w drogę.

Zamek Krzyżtopór – godziny otwarcia i bilety

Od razu kierujemy się do kasy. Pani za okienkiem informuje nas, że w tym dniu nie jest przyjemnie na zamku, bo są dość duże przeciągi. Chyba taką uwagę rzuciła, bo zobaczyła naszego kangurka. Jej to wcale nie przeszkadzało, ze względu na to, że dbam w każdej minucie o nią, aby jej było dość ciepło. Szybko wszystko zapłacone i furtka na spacer otwarta. Godziny otwarcia kształtują się w zależności od sezonu.

– w sezonie turystycznym od 1 kwietnia do 31 sierpnia od 8.00 do 20.00
– w sezonie turystycznym od 1 września do 31 października od 8.00 do 18.00
– poza sezonem turystycznym od 1 listopada do 28 lutego w godzinach od 8.00 do 16.00
– poza sezonem turystycznym od 1 marca do 31 marca w godzinach od 8.00 do 18.00

Za wstęp poza sezonem turystycznym zapłaciliśmy po 9 złotych za bilet normalny. W sezonie jest on o 2 złote droższy. Bilety ulgowe kosztują po 8 i 6 złotych. Są przewidziane także wejściówki dla grup zorganizowanych. 

Zamek Krzyżtopór – zwiedzanie

Idziemy czym prędzej i wchodzimy od razu do środka. Napotykamy tablicę z rozrysowanymi ścieżkami i  odszukujemy je w terenie. Numer jeden, dwa i cztery rozpoczynają się po wejściu na dziedziniec po lewej stronie, trójka jest przed nami, a numer pięć – trasa tylko dla odważnych – znajduje się na pewnym odcinku pomiędzy trasą czwartą. Troszkę się jej boimy, że nie damy rady, ale jest bardzo zachęcająca. Pozostawiamy tę kwestię do przemyślenia na później.

Póki co z ciekawości idziemy szybko na trasę numer jeden. Jest bardzo łatwa, oznaczona kolorem zielonym i poprowadzona po bastionach wokół obiektu. Skręcamy w lewo i udajemy się schodami na zewnątrz. Wędrujemy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i jesteśmy w miejscach pięciu bastionów, które kiedyś były przeznaczone dla obrońców, a także do ustawiania dział. Dzięki posiadaniu charakterystycznego kształtu oraz dużego rozmiaru były duże możliwości skutecznego odstrzału we wszystkich kierunkach. Bastiony nosiły różne nazwy: „Szary mnich”, „Korona”, „Wielki rondel”, „Oto dla Ciebie”, a także ostatni „Smok”. Warto zwrócić uwagę na drugi bastion, bo z niego możemy zobaczyć jak do dziś zachowały się ruiny altany ogrodowej, murki oraz dwie sadzawki. Kończąc tę trasę schodzimy schodami w dół i znajdujemy się przy wejściu do holu,w którym znajduje się makieta zamku. Miejsce to połączone jest z ogólnodostępnymi toaletami.

Druga trasa o kolorze granatowym i niebieskim została poprowadzona, aby zwiedzić oficynę i pałac. Startujemy znowu z dziedzińca głównego, bo to jest nasz punkt wyjścia na każdą z tras. Następnie kierujemy się na lewo i udajemy się tymi samymi schodami co trasa numer jeden na piętro. Skręcamy w prawo, znowu będziemy szli w kierunku zegara, ale tym razem wewnątrz pomieszczeń. Dzięki temu w budynkach bocznych mogliśmy się przespacerować po pomieszczeniach gospodarczych, gdzie w czasach świetności zamku mieściły się pokoje gościnne dla posługujących tam ludzi. Dalej zmierzając ku wieży o ośmiu bokach należy pamiętać o gabinetach Ossolińskich i jak głoszą legendy, kiedyś stało tutaj potężne akwarium wraz z egzotycznymi rybami. Ale to nie koniec. Ciut dalej za ścianą mogliśmy sobie wyobrazić jak to były niegdyś urządzone w tym miejscu jadalnia i sala balowa.

Przed nami ciekawa atrakcja na trasie mianowicie, zrobiono tutaj kładkę z kręconymi schodami i nimi się też posłużyliśmy. Zeszliśmy w dół. Będąc piętro niżej wybraliśmy się przez kuchnię, w której trzymano wszystkie przedmioty jakie się wykorzystywało podczas przebywania na zamku i przeszliśmy także przez dziedziniec kuchenny. Prawie kończąc trasę dochodzimy do miejsca, gdzie sienią mijamy dziedziniec eliptyczny, który wyróżniał się bogatą dekoracją i znajdował się w środkowej części zamku. Dalej przechodzimy przez pomieszczenia gospodarcze. W tym miejscu warto się chwilę zatrzymać nad kładką i obejrzeć ceglaną posadzkę, która w tym miejscu się zachowała. 

Trasa numer trzy o kolorze błękitnym była dla nas dość kłopotliwa. Zaczęliśmy od dziedzińca eliptycznego i schodkami zeszliśmy w dół, ale mieliśmy trafić do ogrodów. Jednak przejście tutaj zostało wcześniej zakratowane i dla turystów nie jest w tym momencie dostępne. Musieliśmy zrezygnować i długo nie myśląc weszliśmy na trasę numer cztery o kolorze żółtym.

Idąc nią poznajemy tutaj zakamarki piwnic. Skręcamy w lewo od wejścia głównego i schodami udajemy się w dół. Od razu trafiamy w miejsce, gdzie dawniej były stajnie. One były dość pojemne, mieściły spokojnie nawet sto koni. Dalej jest ciekawa sytuacja, otóż mamy wybór albo kontynuujemy wędrówkę kolorem żółtym i wraz z numerem cztery albo zmieniamy na kolor czerwony i z numerem pięć próbujemy swoich sił po ciemku. Jest to krótki odcinek, który musimy przejść przy pomocy latarek, a kolejnym utrudnieniem dla nas jest niski strop. My pokonujemy tę część idąc na czworaka.

Łączymy się dalej z  trasą o numerze cztery. Zwiedzamy pomieszczenia, które mogły być kiedyś używane jako magazyny. Dalej pokonując kolejne metry przechodzimy piwnicami pod galeriami wokół dziedzińca, a następnie kierujemy się do piwnic wieży o ośmiu bokach. Po kilku chwilach zmierzaliśmy już schodkami do dziedzińca eliptycznego, a później do opuszczenia tego fantastycznego miejsca.

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *