Majówka w Beskidzie Śląskim. Kotarz, Grabowa i Stary Groń

KotarzMajówka w Beskidzie Śląskim w naszym wykonaniu powoli dobiegała końca. Na ostatni dzień, zaplanowaliśmy wyjście na mniej popularne wzniesienia w tym paśmie. Deszcz od samego chmurnego poranka, grał na rynnach naszej kwatery. Opuściliśmy Wisłę o godzinie 6:10 i wybraliśmy się na poranną Mszę Świętą do Ustronia. W Ustroniu jeszcze nigdy nie byliśmy, dlatego ciekawie było odwiedzić nowe miejsce. Dalej udaliśmy się do miejscowości Brenna, która tak jak i Wisła, czy Ustroń znajduje się w powiecie cieszyńskim, w pobliżu granicy z Czechami.

Dojechaliśmy przed 9 na parking obok kościoła. Zobaczyliśmy jeszcze dokładnie na mapę, by skonsultować szlak. Z Brennej szybko można dotrzeć na kilka szczytów. Najczęściej uczęszczanym jest szlak zielony do schroniska PTTK na Błatnej (917 m), ale w niczym  nie ustępuje mu trasa żółta na Przełęcz Karkoszczankę (729 m), do prywatnego schroniska „Chata Wuja Toma” i na Klimczok (1117 m). My wybraliśmy równie ciekawą trasę przez kilka wzniesień: Kotarz (985 m), Grabową (907 m), Stary Groń (792 m) i Horzelicę (797 m).

Ruszyliśmy szlakiem niebieskim na Kotarz (985 m), najpierw drogą główną, a następnie skręciliśmy w prawo do dzielnicy Hołcyna. Przez prawie pół szlaku idzie się po drodze asfaltowej. Wybudowanych jest tutaj bardzo wiele domów. Trasa na całej swojej długości  jest łagodnie osadzona. Nie ma żadnych męczących podejść i pewnie dlatego trwa około trzech godzin. Suma przewyższeń wynosi, aż 540 metrów. Po zejściu z betonowej drogi, trafiamy wprost  na leśną ścieżkę i idziemy z nią do Hali Jaworowej. Podobno rozciągają się z niej piękne widoki, jednak podczas naszej wędrówki nie widzieliśmy nic innego po za mgłą. Oddalając się od siebie na około 30 metrów, nie mogliśmy się dokładnie dostrzec.  Na hali znajduje się opuszczony szałas, chociaż na naszej mapie nie był zaznaczony. Po dość długiej wędrówce dotarliśmy na Kotarz (985 m).Szczyt, słynie przede wszystkim z wypasanych pod nim owiec. Nazwa „Kotarz” jest często spotykaną w polskich Beskidach pamiątką po dawnych tradycjach pasterskich tego rejonu: oznacza ona miejsce, w którym owce, wypędzane wiosną na górskie pastwiska, wydawały na świat młode, czyli „kociły się”. Obecnie znajduje się tam wiata turystyczna, bodajże jakiś przekaźnik, sezonowy bufet i jedyny w Europie „ołtarz europejski”. Został on wybudowany w 2008 z kamieni przywiezionych ze wszystkich państw Europy i wielu miast naszego kraju. Zostały też wmurowane symboliczne kamienie po jednym z każdego kontynentu. W przyszłości planuje się tutaj wybudować wyciąg krzesełkowy i nartostradę.Odpoczęliśmy trochę we wiacie i ruszyliśmy dalej na Grabową (907 m). Prowadziły nas przystanki, wiodące do wcześniej wspomnianego ołtarza.Spotkani na tym odcinku szlaku turyści, wybierali wyjście z Przełęczy Salmopolskiej na Klimczok (1117 m). Idąc czerwonym szlakiem o mało co nie minęliśmy Grabowej (907 m) i zawieszonej na słupie tabliczki. Z takim miejscem tabliczki się jeszcze chyba nie spotkaliśmy.Nazwa wzniesienia związana jest z grabami (gatunek drzewa liściastego). Łąka Grabowa wspominana była w dokumentach Księstwa Cieszyńskiego już w 1689 r. Pół kilometra dalej znajduje się odejście na szlak czarny, którym teraz chcieliśmy podążać.Lekko siąpiący deszczyk zamienił się w małą ulewę. Czasami pod drzewami można było znaleźć suche miejsce. Po około 700 metrach doszliśmy do Chaty Grabowej. Była zaznaczona na mapie to myśleliśmy, że jest to jakieś prywatne schronisko. Niestety wszystko było chyba pozamykane, a nieco niżej znajdował się plac budowy. Może jakaś osoba znająca te tereny powie coś więcej na ten temat. Chwilę potem można mieć kilka dylematów odnośnie dalszej trasy. Jest wiele dróg, które wydają się prawidłowe, ale musimy pamiętać, żeby iść cały czas prosto. Ten szlak jest przeznaczony także do konnych przejażdżek.

Cali zmoknięci doszliśmy na Stary Groń (792 m). Odchodzą tutaj 2 szlaki. Najpierw zielony, a chwilę później żółty do Brennej Leśnicy. Stary Groń jest najstarszym w Brennej ośrodkiem szałaśnictwa: pierwszy szałas założył tu w 1 połowie XVII w. niejaki Gawlas. Wypasy prowadzono na Starym Groniu jeszcze w latach 60. XX wieku, a jednym z ostatnich baców był tu 80-letni Józef Herzyk. Obecnie na polanach Starego Gronia (792 m) niewielkie stadka owiec pojawiają się tylko doraźnie i nie co roku, a wypas nie ma już nic wspólnego z dawnymi tradycjami pasterskimi. Ta sama sytuacja występuje na Horzelicy (797 m), najwyższym wzniesieniu całego grzbietu. Tereny w większości są odwiedzane tylko przez turystów.

Pod koniec minęliśmy jeszcze wyciąg narciarski, a potem gdy mgła trochę przeszła, to otworzyły nam się widoki na Brenną. Niestety aparat był już głęboko schowany przed deszczem, który padał chyba najmocniej tego dnia. Nie chcieliśmy go zamoczyć. Chcieliśmy być jak najszybciej w samochodzie i wskoczyć w suche ubrania. Przebranie się w nowe rzeczy trochę nam zajęło. O godzinie 14, byliśmy gotowi do drogi powrotnej do domu. Najkrótsza okazała się jazda przez Bielsko-Białą, a potem Żywiec, Suchą Beskidzką, Rabkę-Zdrój i Nowy Sącz. W ostatnim dniu na szlaku nie było zbyt wielu ludzi. Może przez pogodę, a może przez mało popularną trasę.

Do zobaczenia na szlaku !

Trasa

Bez tytułu

Brenna – Kotarz – Grabowa – Stary Groń – Horzelica – Brenna

Punkty do książeczki GOT PTTK – 24 punkty

Brenna Centrum – Kotarz 12 punktów
Kotarz – Grabowa 2 punkty
Grabowa – Stary Groń 6 punktów
Stary Groń – Brenna Centrum 4 punkty

Dodatkowe informacje

* Data wycieczki 03.05.2014

* Rozpoczęcie podróży – 9:00
* Przebyte kilometry – 15
– Suma podejść – 610 m
– Suma zejść – 735 m

Galeria

Może Ci się spodobać:

Beskid Śląski: Trzy Kopce Wiślańskie – Telesforówka – Stary Groń – Grabowa
Wyświetleń 1
Po prawie sześciu miesiącach przerwy wreszcie udało się wyskoczyć w góry na więcej niż 1 dzień. Samochód zostawiony u mechanika spowodował, że w Beskid Śląski i Beskid Żywiecki pojechaliśmy kilka ...
Beskid Śląski: Szczyrk – Skrzyczne – Malinowska Skała – Kotarz – Karkoszczon...
Wyświetleń 0
Kolejny wpis to kolejne przygody. Ten wyjazd to odwiedziny w Beskidzie Śląskim, którego ostatnio zaniedbujemy. Po prostu ciężko nam się tam wybrać, a nawet nie ma już tyle czasu co dawniej. Postanaw...

5 komentarzy

  1. Witam, też byłam w tym roku na Grabowej, dokładnie 14 sierpnia i zastałam to samo co Wy. Z tego co udało mi się wyszperać w internecie, starej Chaty na Grabowej już nie ma i nie będzie 🙁 Będzie podobno nowa (stąd zapewne ten plac budowy), ale to już nie to samo…. Stara Chata miała swój klimat (odwiedzałam ją kilka lat wcześniej). A co do oznaczeń na mapach to jakiś miesiąc temu zaopatrzyłam się w najnowsze wydanie (XI) mapy Beskidu Śląskiego wyd. Compass i na niej właśnie widnieje informacja, Ze Chata jest „w budowie”. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *