Masyw Śnieżnika: Wieże Widokowe Ziemi Kłodzkiej, a wśród nich Trójmorski Wierch pod Śnieżnikiem

Masyw Śnieżnika: Wieże Widokowe Ziemi Kłodzkiej, a wśród nich Trójmorski Wierch pod Śnieżnikiem

Wstajemy o poranku z nowymi siłami. W planach Trójmorski Wierch z wieżą widokową i Przełęcz Puchacza. Niedaleko też na Śnieżnik ponieważ znajdujemy się w Masywie Śnieżnika. Odsuwamy zasłony, a na polu ciemne chmury spowiły miasteczko zatrzymując ludzi w swoich domach. Kto nie musi to nie wychyla główny spod kołdry, zwłaszcza, że na zegarze mamy 5:30. Jemy na śniadanie pizzę z poprzedniego dnia i powoli zbieramy się do wyjścia. Przy takiej pogodzie to tylko krótki marszyk, żeby się nie rozchorować, bo Angelika już nie czuje się najlepiej.

Pakujemy się do samochodu i jedziemy ponad 40 kilometrów do wioski Jodłów, w której mieszka zaledwie 70 osób. Tam jest najkrótsza droga na Trójmorski Wierch i można też zrobić przyjemną pętlę na kilka kilometrów. Aby dojechać do Jodłowa to trzeba przejechać przez Międzylesie, a jak wiecie, nad miasteczkiem góruje majestatyczne wzgórze Sikornik należące do Korony Sudetów Polskich. Znacie je z naszego bloga, bo kiedyś je zdobywaliśmy po wielkich męczarniach. Parking na początku szlaku jest dobrze przygotowany. Co najważniejsze – ogrodzony i darmowy. Tak powinno być przy wszystkich szlakach. Oprócz tego jest również drewniana wiata.

Nasza trasa:

Jodłów Szlak czerwony Przełęcz pod Jasieniem Szlak czerwony Trójmorski Wierch Szlak czerwony Przełęcz Puchacza szlakSzlak niebieski Jodłów

Długość: 12 kilometrów
Czas wycieczki: 3g:48m:10s
Suma podejść: 476 m
Suma zejść: 466 m
Trasa GPS: Link

Rozpoczynamy czerwonym szlakiem po krwistej drodze. Mgła połączona z ciemnym lasem i zabarwioną na kolor drogą wygląda jak z horroru. W każdej chwili coś może wypełznąć zza krzaka. Szlak wiedzie po ubitej drodze, która przystosowana jest do przewozu drzewa przez ciężkie sprzęty. Kilka z nich mijamy z przeciwka.

Z prawej strony przychodzi po pewnym czasie szlak koloru żółtego również z Jodłowa. To miał być nasz szlak jakby była ładniejsza pogoda. Idziemy razem i dochodzimy na Przełęcz pod Jasieniem. Tam dołączają do nas 2 szlaki, zielony z Niemojowa i czerwony ze strony czeskiej.

Skręcamy z lewo i maszerując pod górę zdobywamy wysokość. Na Trójmorski Wierch niecała godzina drogi. Szlak żółty, zielony i czerwony prowadzi cały czas przez las. Mgła nam wcale nie przeszkadza. Ważne, że nie pada. Mijamy się z turystą, który z zachmurzoną miną schodzi na dół. Wiemy jedno! U góry też nic nie będzie widać. W pewnym momencie okazuje się, że zgubiliśmy mapę, a właściwie to co z niej zostało, bo papierowe mapy nie starczają nam na długo. Stajemy pod wieżą widokową, na której nawet nie wychodzimy. Postawiono ją całkiem niedawno, bo w 2009 roku, a oddana do użytku rok później. Nazwę Trójmorski Wierch wprowadził w 1946 dr Mieczysław Orłowicz. Oddaje ona w pełni charakter szczytu, który jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie zbiegają się zlewiska trzech mórz: na zachodnich zboczach mają swoje źródła dopływy Nysy Kłodzkiej w zlewisku Morza Bałtyckiego, z południowo-wschodniego zbocza spływa Lipkovský potok, dopływ Cichej Orlicy (czes. Tichá Orlice) w zlewisku Morza Północnego, a u stóp wschodniego zbocza znajduje się dolina Morawy w zlewisku Morza Czarnego.

Jedynym pocieszeniem było jajko niespodzianka. Angelika otwierała je z nadzieją, że będzie tam jakiś smerf… I był ale nie taki jaki oczekiwaliśmy.

Nagle od dołu nadeszli Czesi. W jednej z kieszonek swojego plecaka mieli naszą mapę!!! Wyszli na wieżę, zeszli i zapytali czy czasem nie straciliśmy mapy po drodze. Oddali nam całą i zdrową i dodatkowo zrobili nam zdjęcie. 🙂 Dalej ruszyliśmy na Przełęcz Puchacza, a właściwie pobiegliśmy i w ekspresowym tempie tam się znaleźliśmy. Bardzo dobrze biegnie się po śniegu zwłaszcza z kijkami. Upadek na pewno byłby miękki.

Przełęcz nosi nazwę od wzniesienia Puchacz górującego nad przełęczą o 84 m po jej południowej stronie. Na niej mamy tablicę informacyjną i drewnianą wiatę. Z Przełęczy Puchacza idzie się dalej zielonym szlakiem do schroniska pod Śnieżnikiem przez Mały Śnieżnik, czerwonym szlakiem bezpośrednio na Śnieżnik lub schodzi żółtym kolorem do Międzygórza. My wybieramy wariant trzeci z tym, że po 10 minutach marszu kolorem żółtym odbijamy w lewo na niebieski.

Szlak niebieski to droga pożarowa tworząca pętlę pod wzniesieniem Wysoczka. Szybkim krokiem schodzimy na dół szerokim traktem. Nad nami się przejaśnia i aż kusi, żeby iść w kierunku Śnieżnika. Mokre buty jednak nas zniechęcają. Po drodze trafiamy na ciekawy widok okolicznych wzniesień. Jesteśmy już na dole przed parkingiem. Patrzymy na samochód, który zdążył wyschnąć. Nadaje się tylko i wyłącznie do umycia i tradycyjnie do zatankowania… Wracamy do domu w pełnym słońcu. Pogoda diametralnie się zmieniła. Tak nam posmakowała pizza u prezesowej, że po raz drugi do niej się kierujemy co dziwi właścicieli, że aż tyle w sobie możemy pomieścić. 🙂

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress