Miejsca, które warto zobaczyć w Lublinie. Plan na 2 dni

Uwielbiamy być w nowych miejscach i czekać na to jaki będzie rozwój sytuacji, co zobaczymy. Tak też było z Lublinem. Przyjechaliśmy do niego i wybraliśmy jeden z questów, z kilku dostępnych w tym mieście. Rozpoczęliśmy zwiedzanie na ulicy Krakowskiej. Na początku kierowaliśmy się do wieży z kogucikiem na szczycie.

Kamień Nieszczęścia 

08.03.2019 | Przeszliśmy uliczkami i napotkaliśmy Kamień Nieszczęścia. Leży przy przecięciu dwóch ulic, mianowicie Jezuickiej i Teodora Gruella. I z dostępnych informacji radzimy go w ogóle nie dotykać. Oczywiście spotkaliśmy go przez przypadek i z tego co sobie przypominam raczej go nie dotykaliśmy. Całe szczęście. Pewnie jesteście ciekawi dlaczego. Z tego co się dowiedziałam, to przynosi pecha niezależnie od tego gdzie jest. Zaczęło się w XV wieku, kiedy to kat ściął głowę niewinnej osobie tak, że topór uderzył w ten kamień i rozpołowił go, a także zostawił po sobie ślad. Później, jak głoszą legendy, każdy kto go posiadał miał pecha. Kobieta niosąca obiad potknęła się o niego i wylała zupę, a psy zapachem obiadu zostały zwabione i polizały go. Padły od razu martwe.

Kolejnym przypadkiem było to, że piekarz zabrał go sobie do budowania pieca, ale biedak za kilka dni się spalił żywcem. Został w nim zamknięty przez żonę i jej adoratora. Następnie wzięto go użyto przy budowie kościoła, wmurowano do ołtarza. Okazało się, że budowla nie zostanie ukończona, brak na nią środków. Ostatecznie odkupił Pan Paweczkowski i usunął nieszczęsny kamień, jednocześnie dokończył budowę przerabiając ją w pałac. Wiele takich przypadków uświadamiało mieszkańców o mocy tego kamienia. Każdy się od niego odsuwa od wielu lat i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Co ciekawe podczas wojny, kiedy niemieckie wojska bombardowały miasto i zrzucały bomby w różnych miejscach najwięcej ofiar było w okolicy tegoż kamienia. Moim zdaniem coś musi być na rzeczy. W legendy choć troszkę trzeba wierzyć. 

Rynek w Lublinie 

Zmierzamy dalej do Rynku, gdzie na samym środku stoi wielki budynek. Znajduje się tam Trybunał Koronny i Podziemna Trasa Turystyczna. W tym miejscu byliśmy 8 marca, także prezenty i kwiaty dla kobiet były wszędzie wystawione. Ludzie szaleli. Okazało się, że telewizja tuż przy schodach nagrywała reportaż z udziałem policji i służb medycznych. Ostatecznie nie weszliśmy na Podziemną Trasę Turystyczną, bo w tym dniu dla turystów indywidualnych była zamknięta. Jednym słowem jakoś nie mogliśmy się tutaj odnaleźć. Troszkę było to spowodowane wiejącym silnym wiatrem, dzięki któremu zarobiliśmy pizzą po głowie.

Dostawca pizzy nie myśląc i nie trzymając pudełek od góry wyszedł z najbliższej pizzerii w biegu. Automatycznie wiatr zmienił położenie pudełek i nasze ubrania, a także my byliśmy w sosie czosnkowym i ketchupie. Masakra jakaś. Cały nasz sprzęt był klejący, śmierdzący i nie było to wcale zabawne. Żadnego przepraszam tylko lament, że pizza do wyrzucenia.

Na tym placu warto jeszcze obejrzeć kolorowe kamienice, które robią wrażenie. Większe niż metraż tego Rynku. Jak dla nas jest to najmniejszy jaki w ogóle widzieliśmy. Dalej kierując się za questem zmierzamy, aby przejść się najwęższą ulicą w mieście – Ku Farze. Przeszliśmy też na na ulicę Rybną i na dawny rynek rybny, który ponoć tu kiedyś był. Udało się odebrać skarb questowy. Troszkę trzeba było pracownikom przypomnieć, bo nie jest to częsta dla nich sytuacja, ale pamiątka w zeszycie jest.

Zamek Królewski 

Nie mogliśmy sobie odpuścić jeszcze kilku atrakcji w tym mieście. Odwiedziliśmy Zamek, ale w nim trwa remont i bardzo ograniczony jest ruch dla turystów. My weszliśmy sobie na dziedziniec i zaczęliśmy odpoczywać na dostępnych ławkach. Przez ten wiatr, nie posiedzieliśmy zbyt długo. Podeszliśmy jeszcze do studni, która dla bezpieczeństwa została okratowana. Sama budowla sięga XII wieku, kiedy to została wybudowana kasztelania lubelska. Jednak do dziś jedynie zachowały się baszta i kaplica zamkowa. Aby zobaczyć jeszcze pozostałości po baszcie należy udać się w lewą stronę od głównego wyjścia do ścieżki ulicy Zamkowej.

Podczas tych lat sam zamek zmieniał delikatnie swój wygląd. Dokładnie w 1530 roku włoski artysta Bartłomiej Berecci przebudował budowlę w stylu renesansowym. Dzisiaj po odrestaurowaniu cieszy się dużą popularnością. Zwłaszcza, że od Rynku idzie się pięknym Traktem Królewskim. 

Wieża Trynitarska – piękny widok na Lublin

Udało nam się też dostać na punkt widokowy, który znajdował się na najwyższej wysokości w mieście. Mianowicie była to Wieża Trynitarska. Za wejście zapłaciliśmy po 7 złotych za osobę. Maja miała jeszcze gratis. Byliśmy jej pierwszymi turystami, nawet chwilkę czekaliśmy na pracownicę obiektu. Miejsce to jest o tyle ciekawe, że w środku znajduje się Muzeum Archidiecezjalne. Udając się na punkt widokowy możemy przy okazji przeglądnąć różne przedmioty religijne: ikony, rzeźby, obrazy, sarkofagi itp. Wyjcie jest dość ciasne od samego początku, ale czym wyżej tym lepiej. Idąc tak pod górę nie można doczekać się końca, zwłaszcza gdy jest ładna pogoda. Pomału sobie wyobrażaliśmy widoki z góry. Oczywiście nic się nie pomyliliśmy. Z platformy widokowej znajdującej się na czterdziestym metrze od ziemi rozciąga się przepiękny widok na całą okolicę.

Plac Litewski 

W Lublinie jest wiele ciekawych miejsc i my też tak chodziliśmy sobie, gdzie nas nogi poniosą. Przeszliśmy jeszcze na Plac Litewski, żeby zobaczyć trzy pomniki, znajdujące się blisko siebie. Pierwszy to Pomnik Józefa Piłsudskiego znajdujący się tutaj od 18 lat. Oczywiście marszałek Piłsudski umieszczony jest na koniu na prostopadłościennym cokole. 

Kolejny to Pomnik Nieznanego Żołnierza, przed którym odbywają się uroczystości państwowe. Pomnik został zmieniony. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku pierwszy pomnik składał się z kilku masywnych płyt, teraz możemy go rozpoznać po jednej, dużej płycie wraz z napisem i orłem. Autorem pomnika jest rzeźbiarz Jerzy Jarnuszkiewicz.

Następnie podeszliśmy do Pomnika Konstytucji 3 Maja specjalną prowadzącą do niego alejką. Ponoć został poddany renowacji, ostatecznie do jego wyglądu została dodana figura orła białego i został podwyższony. 

Państwowe Muzeum na Majdanku

09.03.2019 | W drugim dniu odwiedziliśmy znany nam z historii Majdanek, czyli Państwowe Muzeum na Majdanku – niemiecki obóz koncentracyjny i jeniecki. Jest on wart uwagi i każdemu odwiedzającemu Lublin polecamy go odwiedzić. Można zaplanować tutaj wizytę, ale jeśli chcesz przejść w spokoju i chcesz dowiedzieć się co nieco z tablic informacyjnych, to zarezerwuj sobie minimum trzy godziny. Teren jaki obejmuje muzeum jest bardzo duże. Jedną z pierwszych informacji dostaliśmy, że między kasą, a ostatnim punktem jest odległość blisko 5 kilometrów. My mając Majeczkę w chuście nie przestraszyliśmy się. Dla tych, którzy nie mogą tyle spacerować, znajduje się parking przy Mauzoleum. Wejście tutaj okazało się, że jest bezpłatne. Za to kupiliśmy sobie przewodnik po tym terenie w cenie kilku złotych. Obsługa przy kasach uświadomiła nam trasę jaką pokonują turyści, co można zobaczyć i na co zwracać uwagę.

Pierwsze co to przechodzimy obok Pomnika Walki i Męczeństwa i jednocześnie Pomnika Brama. Dalej zobaczymy: Sektor SS, Stosy Spaleniskowe, Obóz Więźniarski, Komory Gazowe i Plac Selekcyjny. Odwiedzamy udostępnione dla turystów baraki, tj.: o numerze 43, 44, 45, 47, 52. Barak 62 zawiera wystawę „Więźniowie Majdanka”. Dalej kierowaliśmy się do Zameczku, który wybudowali więźniowie. W tym miejscu ponoć została zamurowana butelka z listem, w którym zostały zapisane m.in. nazwiska budowniczych. Całe terytorium jest podzielone na długie pasy, na których znajdowały się przydzielone osoby. Można tutaj wyróżnić: Pole I, II, III, IV, V, a także Międzypole I i II.

Kierując się cały czas za ścieżką na Polu III możemy zobaczyć obraz baraków ułożonych obok siebie. Tutaj możesz zwiedzić barak 14 i 15, gdzie zobaczysz warunki bytowe więźniów. Dalej masz dwa wyjścia. Możesz przejść przez ten pas i dojść do Kolumny Trzech Orłów, który był pierwszym pomnikiem ku czci ofiar tego miejsca. Co ciekawe powstał on w czasie trwania Majdanka, ale jako ozdoba i pocieszenie dla oka więźniów. Jednak sami więźniowie ukryli tam prochy spalonych więźniów. My jednak do tego miejsca podeszliśmy w późniejszym czasie. Wycofaliśmy się na prawą alejkę i obeszliśmy puste Pole IV i V. Po drodze w każdym ważnym miejscu ustawione są tablice informacyjne.

Następnie dochodzimy do budynku Krematorium, w którym można zobaczyć m.in. stół sekcyjny i piece. Praktycznie ostatnim punktem jest Mauzoleum, czyli Pomnik Walki i Męczeństwa. Budowla jest przerażająco dużych rozmiarów. Znajdują się tam prochy więźniów Majdanka, a na fryzie widnieje napis „Los nasz dla was przestrogą”. Sam obiekt ma wygląd prasłowiańskiej urny. Odwiedziny w tym miejscu nie należą do bardzo przyjemnych, ale naszym zdaniem każdy Polak powinien tu być. Osobiście nie lubię takich miejsc, jest mi bardzo przykro, smutno i ciężko na sercu. Z drugiej strony chcę poznać historię takich miejsc i chcę to zobaczyć na własne oczy. Miejsce to bardzo polecamy.

Muzeum Wsi Lubelskiej

W godzinach południowych zdecydowaliśmy się jeszcze podjechać do Muzeum Wsi Lubelskiej. Jest to skansen, gdzie na jego terenie znajdują się budynki architektury drewnianej, murowanej i zbiory etnograficzne. Istnieje już 40 lat w tym miejscu i zajmuje bardzo ogromny obszar. Jeszcze w tak rozległym nie byliśmy, ale co ciekawe dość, że jest dużo zabudowań oraz narzędzi z tamtych lat to dodatkowo są zwierzęta! Prawdziwe, żyjące, chodzące. Dla nas to był szok, ale także frajda. Chociaż dla nas zwierzęta domowe nie są obce, mieszkamy na wsi i do pewnego czasu mieliśmy styczność z tymi zwierzakami, to jest to świetny pomysł.

Teren skansenu podzielony jest na siedem sektorów, które obejmują obiekty pochodzące z Wyżyny Lubelskiej, Roztocza, Powiśla, Podlasia, Nadbuża oraz sektor dworski i miasteczkowy. W czasie naszych odwiedzin okazało się, że sporo budynków było udostępniono dla turystów. Można spokojnie powspominać czasy u babci i dziadka oglądając te obiekty. Byliśmy poza sezonem, więc mieliśmy spokój ten, który jest na wsi. Miejsce jest klimatyczne i wyjątkowe. Ekspozycje są bardzo bogate i rozbudowane. Jeśli chcesz przespacerować się po całości oraz zobaczyć wszystkie obiekty z  bliska polecamy Ci zaplanować około dwóch – trzech godzin albo i więcej. Za bilet zapłaciliśmy po 12 złotych i dostaliśmy od pracownicy mapkę, aby się nie pogubić. 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *