Mogielica z Przełęczy Rydza-Śmigłego zielonym szlakiem

Przez ostatnie tygodnie mieszkał u nas nasz kuzyn Krzysiek z USA, z którym zaplanowaliśmy wyjścia w góry. Tak samo było 3 lata temu. Wtedy udało się odwiedzić kilka ważniejszych miejsc. Między innymi Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami, Wysoką czy Jaworz. Teraz zdecydowaliśmy się na początek na Mogielicę. Czemu? Po pierwsze to bardzo atrakcyjne miejsce, gdzie widoki z wieży widokowej są przepiękne, po drugie dojazd z domu na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego zajmuje nam jakieś 40 minut i po trzecie szybko można dotrzeć na szczyt, a przy takim upale jaki teraz panuje to najlepiej wcześniej zaczynać wycieczkę i kończyć przed godziną 10 rano. 

Na miejsce startu wybraliśmy Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego. Jest to miejsce, z którego można wyruszyć albo na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego Mogielicę, albo na równie atrakcyjny szczyt jakim jest Łopień. Przez przełęcz przebiega szlak koloru zielonego, który łączy ze sobą oba wzniesienia. Przyjeżdżamy na miejsce około godziny 6:00. Parking jeszcze pusty, dlatego możemy wybrać dowolne miejsce. Stajemy pod pomnikiem. Nieco dalej jest kilka samochodów, ale nie wiadomo, czy te osoby wybrały się już w góry, czy może na grzyby. Słońce leniwie wstaje i zalewa promieniami limanowskie doliny. W międzyczasie podjeżdża autobus, który zabiera kilka osób z przystanku.

Ruszamy zielonym szlakiem. Przechodzimy przez drogę, a następnie chwilę idziemy łąką. Wchodzimy do lasu, który wiedzie nas przez dobrych kilka minut. Po opuszczeniu go naszym oczom ukazuje się małe osiedle z kilkunastoma domami. Przechodzimy asfaltem między nimi i rozpoczynamy właściwe podejście na Mogielicę. Widoki z polany, przez którą idziemy napawają optymizmem przed tym co możemy zobaczyć z wieży, chociaż słońce już będzie wyżej, zrobi się gorąco, wszystko zacznie parować i może okazać się, że nie ujrzymy zbyt wiele. 

Po przejściu łąki zaczyna się ostre podejście pod górę. Jest to chyba najtrudniejszy odcinek na naszym szlaku. Przynajmniej można się spocić przy podejściu. Trwa on kilkanaście minut, ale ten trud wynagradza kolejna polana widokowa, która jest bramą do Rezerwatu Mogielica. Tam widoki są o wiele lepsze niż wcześniej na dole. Widać między innymi Gorce i Beskid Żywiecki z Babią Górą. Wieża widokowa na górze jest już dobrze widoczna, a to znak, że królowa Beskidu Wyspowego coraz bliżej.  

Jesteśmy już na terenie rezerwatu. Pniemy się pod górę. Mijamy zbójnicki stół i po chwili meldujemy się na szczycie. Tradycyjnie podczas naszych wizyt tutaj są 1 czy 2 osoby, a w większości nie ma nikogo. Tak właśnie było i tym razem. Cała wieża dla nas. Angelika z Krzyśkiem polecieli do góry. Ja z Mają zostałem na dole. To już jej drugie zdobycie Mogielicy w tym roku i drugie w swoim 6-miesięcznym życiu. Niedawno wychodziliśmy tutaj od strony Wyrębisk zielonym kolorem – najłatwiejszym szlakiem dojściowym. Widoki z ostatniego piętra zwalają z nóg, tylko trochę niebezpieczne staje się wychodzenie na wieże. Niedługo może podzielić los koleżanki z Radziejowej. 

Wracamy tym samym szlakiem do samochodu, a po drodze spotykamy kilka osób. Głównie to rodziny z dziećmi. Jest także samotnie wędrujący nasz znajomy z gór Rafał, którego poznaliśmy podczas wspólnej wycieczki na Kudłoń i Gorc Troszacki w  2016 roku. Pozdrawiamy. 🙂 Na parking przychodzimy przed godziną 10. Na dole już kilka samochodów, a niektórzy dopiero rozpoczynają swoją wycieczkę. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl, a także wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *