Na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Niskiego: Z Tylicza na Huzary, Dzielec i Łan

Na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Niskiego: Z Tylicza na Huzary, Dzielec i Łan

W piękny majowy dzień wybieramy się do Tylicza, aby pochodzić po okolicznych górkach. To miejsce to dla nas nowość, bo jeszcze nigdy tam nie byliśmy. Już podczas samego dojazdu można zachwycić się krajobrazami. Bardzo mało domów i same okazałe, zielone polany.

Pierwsze co robimy po wjeździe do wioski słynącej z uprawiania na jej terenie sportów zimowych, to szukamy kościoła parafialnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Odnajdujemy go w górze miejscowości. Blisko niego jest także kilka sklepów i można w nich uzupełnić plecak, zwłaszcza, że jest godzina dość wczesna, a po drodze sklepy były jeszcze zamknięte. Będąc tutaj, warto wybrać się na krótką wędrówkę po Golgocie znajdującej się nad kościołem. Na stronie www.parafiatylicz.pl można ją zwiedzić wirtualnie.

Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Pełni humoru i optymizmu po zakupach ruszamy za znakami koloru czarnego. Najpierw za asfaltem, jak to zwykle na początku, a następnie pomiędzy polanami. Po prawej stronie znajdują się 2 wyciągi narciarskie. Idziemy dalej przez otwarty teren. Spotykamy turystę schodzącego z gór. O tej godzinie to przywędrował pewnie z Krynicy-Zdroju i maszeruje dalej, albo zmierza na autobus. Piękne tereny mamy wokoło. Naprzeciw mocno opadające stoki wybornie się prezentują. Oczywiście czym wyżej tym coraz bardziej zostawiamy zabudowany i rozległy Tylicz.

Czarnym szlakiem wybieramy się na Huzary
Szlak czarny
Tylicz
Pod Szwarcową 790 m n.p.m.

Jesteśmy obecnie na terenie Beskidu Sądeckiego. Granica z sąsiednim Beskidem Niskim wiedzie przez Przełęcz Tylicką i Mochnaczkę wraz z jej źródłami. Z polan wchodzimy w zacieniony las. Zostawiamy sobie trochę słońca i maszerujemy ostro w górę. Po naszej prawej stronie mijamy Szwarcową 790 m n.p.m., a następnie Jaworzynkę 828 m n.p.m. Niewiele nas dzieli od pierwszego szczytu, którego mamy na celowniku od czasu wędrówki Głównym Szlakiem Beskidu Sądeckiego. W dobrym towarzystwie czas i droga mija zbyt szybko 🙂 Schodząc lekko w dół, dochodzimy do zielonego szlaku. Z nim maszerujemy pod górę. Docieramy do najwyższego szczytu, z których mamy do zdobycia, na szczyt Huzary 864 m n.p.m. Mierzy niewiele, ale jest to najwyższy szczyt pomiędzy dwiema miejscowościami: Krynicą, a Tyliczem i leży jeszcze w Beskidzie Sądeckim w paśmie Jaworzyny Krynickiej. Należy do Korony Ziemi Sądeckiej / Korony Beskidu Sądeckiego. My osobiście polecamy odwiedzić każdy szczyt i miejsce z projektu, lepiej poznać Beskid Sądecki, zobaczyć urok jednego z najpiękniejszych Beskidów, a przy okazji przejść wieloma szlakami, a przy tym świetnie się bawić.

Wędrówka lasem
Na Huzarach 864 m n.p.m.

Huzary dawniej miały nazwę Czerteż. Obecna nazwa pochodzi od tego, że dawniej na ich stokach podobno odbyli potyczkę konfederaci barscy. Przed II wojną światową znaleziono tutaj granat armatni z XVIII w. i szablę, na której wyryty był łaciński napis i data 1747.

Najwyższy punkt

Szlaki tutaj to przede wszystkim droga w kierunku Krynicy-Zdroju, ale także do Mochnaczki Niżnej. Najbliżej tutaj do Góry Parkowej. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i wracamy do rozwidlenia szlaków. Maszerujemy tym razem cały czas za kolorem zielonym, tylko i wyłącznie przez las, ale za to za drogą i praktycznie bez jakichś większych wzniesień. Spacerkiem dochodzimy do szczytu bez nazwy, który mierzy 720 m n.p.m. i od niego zaczyna się wędrówka w dół. Podczas słonecznego dnia, który jest teraz mamy sucho, więc jest bezpiecznie, ale po jakimś deszczu trzeba ubrać buty z dobrą podeszwą. Zejście w dół jest całkiem strome. I tak schodząc docieramy na polankę, na której pasą się dwa byczki 😮 Mieliśmy coś tu zjeść, ale w takim towarzystwie bardzo szybko podziękowaliśmy.

O nie!

Idziemy prędko dalej, aż tu nagle niespodzianka. Jest rzeka, nie ma mostu! Cóż zrobić? Z tyłu byki na nas spoglądają, w sumie nie ma na co czekać. No, więc buty na plecy i przed siebie. Nie myślcie, że było to takie łatwe, bo woda nie była zbyt ciepła. W tej chwili bardzo dobrze poznaliśmy granicę Beskidu Sądeckiego i Beskidu Niskiego.

Przez rzekę

Po przejściu szybko wycieramy stópki i zakładamy skarpety i buty 🙂 niezła przygoda. I tak lepiej przechodzić rzekę w maju niż w zimie. Drogą szutrową docieramy do asfaltowej krajówki numer 75. Po drodze jest kilka gospodarstw i kolejne beskidzkie polanki. Mijamy gdzieś kolejny punkt bez nazwy 683 m n.p.m. i jemy śniadanie. Tu już jest bezpieczniej i o wiele piękniej. Śniadanko z bułeczką, szynką i pomidorem w kompozycji z ciepłą herbatką z termosu smakuje wybornie.

Widoki z polanki pod Dzielcem
Widoki z polanki pod Dzielcem

Siedząc tutaj jesteśmy już prawie pod szczytem Dzielec 792 m n.p.m. Kolejny z naszych głównych celów podczas podróży i kolejny szczyt, który pewnie będzie zalesiony. Dreptając dalej zamieniamy widokowe polany na leśną drogę i nią docieramy właśnie na szczyt. Należy on do Beskidu Niskiego i leży niedaleko granicy naszego kraju ze Słowacją, zaledwie 200 metrów. Z łatwością odnajdujemy szczyt, który jednak nie jest w żaden sposób oznaczony.

Obok siatki
Szczytu należy poszukiwać z mapą
www.mynaszlaku.pl

Długo tutaj nie jesteśmy. Idziemy dalej i decydujemy się na zejście za szlakiem konnym. Tak z początku idziemy, ale po dotarciu na widokową polanę obfitą w żółciutkie majówki, podejmujemy decyzję o zmianie planów i udaniu się do najwyższego punktu, który leży niedaleko i znajduje się stosunkowo blisko. Nie patrząc na mapę wiemy, że leży gdzieś nad Tyliczem, więc jako tako kierujemy się dobrze. Cóż to było za przejście. Po pierwsze, po pięknej i wesołej łące, a po drugie z widokiem na najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, oczywiście Lackową i Busov.

Droga na Łan
Widok na Lackową i Busov
Widok na Tylicz
🙂

Docieramy do Łanu 742 m n.p.m. Ho, ho, ho!!! Jakie piękne widoki 🙂 Okazuje się, że jest to górka zaraz nad Tyliczem. I świetnie! Dodatkowo widać z niej wschodnią część Tatr.

Tylicz

Nie mając żadnego szlaku z tego szczytu udajemy się po prostu do miejscowości. Domy niedaleko, więc w drogę. Szybciutko docieramy do Tylicza. Za droga dochodzimy na rynek i na parking blisko kościoła. Tam się pakujemy i wracamy do domu 🙂 Dziękujemy za przeczytanie kolejnego wpisu. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Trasa jaką wędrowaliśmy

Tylicz Szlak czarny Huzary Szlak zielony Dzielec szlak(szlak konny) Tylicz

Informacje

* Data wycieczki 07.05.2016
* Dystans 15 km
* Czas trwania 5g:11m:04s
* Łącznie w górę 600 m
* Łącznie w dół 566 m

Do zobaczenia na szlaku!

One thought on “Na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Niskiego: Z Tylicza na Huzary, Dzielec i Łan

  1. Rany.Co wy tak z tym chodzeniem po kościołach.To wycieczka czy klękanie po tych starych ruinach? Tak jestem ateistą.Pozdrawiam i nawróćcie się od tego zgubnego nałogu jakim jest wiara.To taki sam nałóg jak narkomania i alkoholizm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress