Nocna wędrówka ciemnym lasem bez szlaku i rekompensujące widoki na wstające słońce z wieży widokowej na Lubaniu

Nocna wędrówka ciemnym lasem bez szlaku i rekompensujące widoki na wstające słońce z wieży widokowej na Lubaniu

Nocna wędrówka ciemnym lasem bez szlaku i rekompensujące widoki na wstające słońce z wieży widokowej na Lubaniu

To, że byliśmy na wschodzie słońca na Lubaniu, to pewnie Wam się gdzieś rzuciło w oczy na naszym Facebookowym profilu. Nie wiecie jednak do końca, co się nam podczas nocnego wyjścia przydarzyło. Tak więc, już Wam opowiadam. Dwa dni wcześniej ogłosiliśmy, że planujemy nocne wyjście na Lubań niebieskim szlakiem z Ochotnicy Dolnej. Od razu dostaliśmy kilka wiadomości i zgłosili się chętni. Niestety, mieliśmy ograniczoną ilość miejsc. Dysponujemy przeważnie trzema miejscami w samochodzie.

Spakowani, cali pełni emocji, nie możemy spać. Jeszcze sprawdzenie skrzynki pocztowej. Nowa koleżanka nie może jechać, bo wypadły jej nagle jakieś zajęcia. Kurde jaka szkoda. No nic, jeszcze ostatni post, że jak ktoś chce jechać to dzwonić. Po tym poszliśmy spać. Chwilę udało nam się zasnąć, ale cóż – pobudka zaraz po 1:00, przygotowanie termosu z gorącą herbatą i przed 2:00 wyjeżdżamy. Pierwszą z centrum Nowego Sącza zabieramy Mariolę, która czekała na nas na ulicy Rejtana przy Europie. W miłej pogawędce przejeżdżamy około 30 minut i do samochodu zabieramy naszego starego znajomego. Kamil wsiada w Łącku na rynku. Czekał na nas 10 minut dłużej, niż się umawialiśmy, więc pewnie już zwątpił. Jeszcze chwila nas dzieliła od parkingu w Ochotnicy Dolnej. Wszyscy nie mogli się doczekać. W ostateczności zmieniliśmy plany i stwierdziliśmy, że pójdziemy sobie szlakiem zielonym, na luzie. Wyjedziemy spokojnie prawie do pół góry. Ach te górskie doświadczenie ;). Nie musimy się gonić do góry, tylko spokojnie sobie zdążymy, bo przecież mamy czas. Właśnie wraz ze zmianą szlaku przybyło nam czasu w zanadrzu. Zabraliśmy ze sobą plecaki, latarki. Chłopaki oczywiście nie mogli iść pomału, ich od razu nosiło. Ja mówiłam, nie trzeba się śpieszyć, bo po co jak mamy dużo czasu. I tak szliśmy sobie w pogawędce. Raz szybciej, raz wolniej. I tak w pewnym momencie idziemy sobie spokojnie i nagle są dwie drogi. No to w lewo. Ok! – idziemy ale kontrolujemy szlak. No nie, to chyba nie tu. Sprawdźcie jeszcze dalej, ale jak nie będzie to wracamy do rozwidlenia. Ok nie ma. Wracamy…

Po powrocie  na rozwidleniu zauważyliśmy szlak na prawo. Idziemy i idziemy. Przez chwilę jeszcze z nami szedł, aż tu nagle okazało się, że nie ma, żadnego ani jednego, ani małego, malutkiego szlaczku. Co teraz?!. To jesteśmy w czarnej/ym lesie. Jesteśmy na drodze to chodźmy nią do góry. Jak pójdziemy na wprost to doprowadzi nas do czerwonego pewnie. Poszliśmy nią, dopóki nie wyszliśmy nie wiadomo gdzie, do jakichś powalonych drzew, przez które trudno było się przedrzeć. Dobra!. Nie jest ich dużo – jedziemy do góry. Pewnie!. No jasna cholerka – w dodatku jakaś woda tu leci nie wiadomo skąd. Chlup, chlup, aaaażżż – tu przecież jakiś potok jest, moje buty. Jakoś nam się udało pokonać przeszkodę, patrzymy przed siebie, a tu ściana prawie pionowa. Haha! – ciekawe, bardzo ciekawe. Wracamy?. Nie no jak już tu jesteśmy. Pewnie szlak jest niedaleko. Chodźmy w górę. Wyszliśmy, a tu żeby nie było za łatwo jakaś droga. Ale ona chyba nas poprowadzi w dół. Pójdźmy w kierunku szlaku, czyli tak jak szliśmy. Przedrzemy się do góry przez te krzaki i będziemy na pewno u góry. Kamil sprawdza jakiegoś GPSA na telefonie, ale ciężko to widać. Faktycznie jak pójdziemy tak jak szliśmy to na pewno trafimy. I tak się stało. Człowiek się trochę zgrzał pod górę, ale dotarł do czerwonego. Jeśli macie mapę przed sobą to wyszliśmy gdzieś w okolicy polany Jaworzyny Ochotnickie. I tak z czasu, którego mieliśmy sporo w zanadrzu, za wiele nam nie zostało. W końcu dotarliśmy do szlaku niebieskiego, który pięknie sobie przyszedł z lewej strony. Po około kolejnych dwudziestu minutach stanęliśmy u stóp nowiuteńkiej wieży widokowej. Jest szałowa. Ciekawe jakie widoki. Szaleństwo!. Mgły w dole!

Radziejowa!

Mogielica!

Babia Góra!

Turbacz!

Gorc!

Tatry! . Faktycznie dobrze je widać :).

Przed wschodem
Beskid Sądecki i pasmo Radziejowej
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
Widok na Turbacz
Babia Góra
Taterki 🙂
Baza namiotowa
Z wieży
🙂
🙂

Po dwóch godzinach zaczęliśmy schodzić na dół. Jeszcze pamiątkowa fotka obok krzyża. Potem kolejne widoki, tym razem w gorczańskim lesie. Złota polska jesień w blasku porannego słońca.

Wieża na Lubaniu
Widoki spod wieży
Kamil, Angelika i Mariola
🙂
Szlakowskaz
🙂
www.mynaszlaku.pl

Oczywiście kierowaliśmy się szlakiem zielonym z powrotem. I co się okazało. Wszystko ze szlakiem było OK. Tylko jakoś w nocy się przegapiło i przeszło się dalej. Ale za to poznaliśmy nową osobę, która też ma bzika na punkcie fotografii i gór. No może gór trochę mniej niż my mamy i dodatkowo udało się spotkać z Kamilem, który ma bzika na punkcie biegania. I gdyby nie my, pewnie ze trzy razy by obleciał na górę w czasie naszego powolnego wychodzenia w nocy :). Przy okazji tego artykułu nie przestraszcie się i nie bójcie się z nami jeszcze kiedyś wybrać na szlak. Taki zwariowany początek dnia nie zdarza się zawsze. 🙂

Trasa

Ochotnica Dolna (506 m n.p.m.) – Jaworzyny Ochotnickie (1065 m n.p.m.) Szlak czerwony Lubań (1225 m n.p.m.) Szlak czerwony Jaworzyny Ochotnickie (1065 m n.p.m.) Szlak zielony Ochotnica Dolna (506 m n.p.m.)

Informacje

* Data wycieczki 30.10.2015
* Dystans 12 km
* Punkty GOT 19 punktów
* Czas trwania 4g:31m:42s
* Łącznie w górę 777 m
* Łącznie w dół 777 m

Do zobaczenia na szlaku !

2 thoughts on “Nocna wędrówka ciemnym lasem bez szlaku i rekompensujące widoki na wstające słońce z wieży widokowej na Lubaniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress