Odkrywamy Polskę: Wędrówka i zwiedzanie Zamku Chojnik w Karkonoszach

Przejechaliśmy do Zachełmia. Patrząc na mapę, to samochód mogliśmy zostawić przy szlaku niebieskim, lecz nie było tam dobrego miejsca, dlatego że jest dość ciasno, a w dodatku jest to droga jednokierunkowa,więc zdecydujemy się wjechać w kolejną drogę i podjechać pod sam Hotel Chojnik. Stamtąd ruszymy do Zamku Chojnik. 

Zaparkowaliśmy na poboczu, dodatkowo jakby ktoś chciał to zmieściłoby się kilka samochodów. Stanęliśmy właśnie za jednym z nich. W pobliżu znajduje się tylko hotel, więc nikt nie robi problemu z zaparkowanych aut.

Parking pod Hotelem Chojnik

Spakowani ruszyliśmy przed siebie. Najpierw chwilkę asfaltem do Przełęczy Ludomira Różyckiego. Naszą drogę przeciął szlak niebieski idący z Jagniątkowa do Podgórzyna Dolnego. Następnie zwykłą, leśną drogą zeszliśmy do Żelaznego Mostu. Dalej przez 15 minut podchodziliśmy trzema szlakami na Przełęcz Żarską.

Najpierw chwilę asfaltem
Potem lasem
Od Żelaznego Mostu idziemy już w kierunku zamku

Spacerowaliśmy lasem, dookoła ładnie i zielono. Świecące słońce przebijało się przez liście drzew. Było pięknie. Po kilkunastu minutach dochodzimy do węzła szlaków i tabliczek. Szukamy tej, która wskazuje nam kierunek do Zamku Chojnik. Do tego miejsca możecie śmiało dotrzeć też szlakiem czarnym ze środkowej części Zachełmia, lub jak kto woli, może spacerować dłużej i zacząć już z miejscowości Podgórzyn. Dotrzecie też szlakiem koloru żółtego, tym razem z dolnej części Zachełmia z Podzamcza. Idąc z trzema kolorami po drodze mijaliśmy osoby już schodzące z zamku. Ponoć tutaj w sezonie są tłumy ludzi. Dziś było już luźniej, pewnie dlatego że to już połowa września. Tak krok za krokiem i całkiem niespodziewanie dochodzimy do kolejnych tabliczek na przełęczy. Od tego momentu szlak zaczyna się robić bardzo ciekawy.

Do Zamku Chojnik

Gdzieś wyczytałam informację, że turyści mogą poczuć się jak w filmie „Władca Pierścieni”, zwłaszcza kiedy temu miejscu towarzyszy mgła. Przechodzimy przez skalne głazowisko Piekielnej Doliny. Do zamku udajemy się po granitowych schodach. Są jeszcze w dobrym stanie, dlatego że większość turystów, którzy planują zdobyć zamek udaje się całkiem od innej strony wzniesienia, za szlakiem czerwonym i czarnym ze Sobieszowa.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Mijamy bardzo stare, ciężkie głazy i po chwili stajemy przed skalną ścianą, przypominającą warownię. Świetności całemu miejscu dodają buki, które tutaj rosną. Przechodzimy przez ścianę i udajemy się do wejścia na zamek. Szukamy kasy biletowej. Znajduje się ona w „Baszcie Bramnej”. Bardzo roześmianych dwóch gości sprzedaje nam dwa bilety, w sumie koszt zwiedzania dla nas to 9 złotych.

Wejście na Zamek Chojnik
Brama główna
Zamek Chojnik

Wyciągamy aparat i ruszamy przed siebie. Przechodzimy przez bramę główną przez most zwodzony i później przez „Dziedziniec Gospodarczy”. Weszliśmy na „Dziedziniec Zamku Średniego”. Rośnie tutaj ogromne drzewo, a na środku znajduje się ponad dwumetrowy okrągły słup.

Zamek Chojnik
Zamek Chojnik

Stwierdziliśmy, że zwiedzać będziemy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, więc pierwsze weszliśmy do „Sali Sądowej”, następnie po schodkach można było zejść do ciemnych piwnic. Ja się jednak bałam, więc wolałam zostać tylko na tych schodkach. Szybko przeszliśmy do „Mieszkania Załogi”. Mogliśmy je obejrzeć przez mur i drewniane drzwiczki, bo niestety nie można było tam wchodzić.

🙂
Zamek Chojnik
Zamek Chojnik
Zamek Chojnik

Przeszliśmy jeszcze obok „Kuchni” i poszliśmy na schody, które zaprowadziły nas przed „Furtę z Kaplicą”, a dalej przechodzimy na „Dziedziniec Zamku”. Idziemy w prawo i jesteśmy w „Domu Książęcym”. Tutaj możemy wyjść na „Basztę” lub wrócić z powrotem. No my oczywiście wybieramy pierwszy wariant, dlatego aby zobaczyć jakie są widoki. Przy tej pogodzie na pewno będą super.

Zamek Chojnik
Zamek Chojnik
Po schodach do góry
Widoki 🙂
Zamek Chojnik
Zamek Chojnik

Przechodzimy po mostkach, które są zrobione i docieramy do okrągłej wieży. Jeszcze od kapitalnych widoków dzielą nas schody wewnątrz. Nie było ich za dużo, więc szybciutko krok za krokiem. Widzimy grupkę, która macha obok siebie i wrzeszczy. Dziwnie to wyglądało. Jakby co najmniej ich coś opętało. Mówią, że nie radzą nam tam wychodzić i że ostatni raz tam poszli, bo jest tam nie przyjemnie i mają obrzydzenie. Coś jest nie tak. Nie no przecież normalna wieża, nie wiadomo o co im chodzi. Sami chcemy sprawdzić.

Widoki z zamku
www.mynaszlaku.pl
🙂

Wychodzimy robimy zdjęcia, a tu zaraz na nas atak. Tysiące małych muszek nas atakują. Latają obok, wpadają do uszu, nosa, obijają się o odkryte ciało, aż zrobiło nam się nieprzyjemnie. Niestety to ja miałam aparat to porobiłam kilkanaście zdjęć i ledwo tam wytrzymując, nagrałam filmik dla Was. Zadanie nie było łatwe. Musiałam zacisnąć zęby i jakoś wytrzymać. Mateusz dużo wcześniej uciekł i nie miał okazji przyjrzeć się tak pięknym i rozległym widokom. Schodząc po schodach Baszty zachowywaliśmy się tak jak poprzedni ludzie, odganialiśmy od siebie te małe stworzonka, bo gryzły i drażniły człowieka. Było słuchać wcześniej dobrych rad ;). Nie no, aż tak źle nie było :).

Mój nowy kolega 🙂

Zeszliśmy po schodach i spacerkiem przeszliśmy do wyjścia. Obok wejścia głównego, już za murami ruin tego zamku przeszliśmy po Bastionie Zewnętrznym i odwiedziliśmy Schronisko PTTK znajdujące się obok „Wielkiej Bastei”. Tam było dość głośno i ciasno, bo było sporo ludzi. My bardzo zadowoleni zjedliśmy jedzonko i zabraliśmy się do zejścia na parking. Oczywiście co dobre szybko się kończy, tak więc i my szybko przeszliśmy trasę powrotną, niestety musieliśmy wracać tą samą drogą. Po zejściu do samochodu, przepakowaliśmy swoje rzeczy. Jeszcze tego dnia chcieliśmy zdobyć kolejną perełkę do Korony Sudetów Polskich – Grodną.

Do zobaczenia na szlaku !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *