Oszczędzanie w podróży. Ile wydajemy pieniędzy na wyjazdy?

Ograniczona ilość środków pieniężnych to jeden z głównych powodów, dla których ludzie rezygnują z podróżowania. O tym jak tanio podróżować, w Internecie możesz przeczytać setki artykułów na różnych blogach i portalach tematycznych. Są tam różne porady i wskazówki co zrobić, żeby maksymalnie zminimalizować koszty wyjazdu. Nie zawsze jednak tanie podróżowanie oznacza spanie w namiocie i jedzenie codziennie zupek chińskich. 

Na początku warto określić ile chcemy wydać minimalnie i maksymalnie na wyjazdy miesięcznie. W różnych przypadkach będą to inne wyliczenia. Zależy to głównie od tego czy jedziemy rodzinnie, z partnerem czy samemu. Czy będziemy nocować w namiocie, agroturystykach, pensjonatach czy może chcemy znaleźć pokój w 3-gwiazdkowym hotelu. Każdy z nas jest inny i każdy lubi inne wygody. Dla kogoś ważne jest, żeby w kwaterze była kuchnia, w której po całodniowej wycieczce będzie można przyrządzić sobie jedzenie. Inni muszą mieć koniecznie w pokoju telewizor, balkon czy piękne widoki, dlatego nie będę tutaj mówił – „chcesz tanio podróżować to śpij w pokoju 2 na 2 i jedz zupki chińskie”. Nie o to chodzi, chociaż jest to jakieś wyjście. W tym tekście chcę Ci pokazać ile my wydajemy pieniędzy na wyjazdy po Polsce, za co płacimy najwięcej, na czym oszczędzamy i na co nasz portfel jest zawsze otwarty. 🙂 Za przykład wezmę wyjazd do Szczawnicy na 5 dni od poniedziałku do piątku. Tutaj mogę podstawić każde miejsce i w budżecie zmieni się koszt paliwa i wejścia do niektórych atrakcji.  

Tanie noclegi w podróży 

Nie dorobiliśmy się jeszcze busika, którym moglibyśmy podróżować i w nim spać, dlatego najwięcej pieniędzy wydajemy na noclegi. Kilka lat temu, jak jechaliśmy gdzieś poza sezonem to cena za pokój spadała przynajmniej o 10 złotych. W 2018 roku ciężko było znaleźć coś tańszego od tego w sezonie. W tym przypadku bardzo się wszystko zmieniło. Maksymalna cena za jaką staramy się wynająć pokój to 45 złotych za osobę, ale to jest już taka górna granica, której nie chcemy przekraczać. Może 3 razy spaliśmy drożej, ale to z konieczności. Przeważnie śpimy w prywatnych kwaterach, agroturystykach i pensjonatach. W nich jest najtaniej. Zależy nam, żeby można było skorzystać z kuchni i przy większym nakładzie gości mieć łazienkę w pokoju. Telewizor nie jest nam potrzebny, a Internet mamy w telefonie, chociaż WIFI nie pogardzimy. 🙂 Podsumowując za 4 doby w Szczawnicy zapłacimy maksymalnie 450 złotych.

Własne posiłki czy jedzenie w restauracjach?

Kuchnia w noclegu to mniejsze wydatki na jedzenie. Z takiego założenia wychodzimy i podczas kilkuset dni spędzonych w podróży, w restauracji byliśmy może 20 razy. W 19 przypadkach zamówiliśmy pizzę, a raz żurek i danie dnia. OOO i jeszcze raz czy dwa jedliśmy rybę z frytkami, ale to było nad morzem i się nie liczy. 🙂 Jeśli nie chodzimy do restauracji to co jemy i ile to kosztuje? Jemy głównie makarony z różnymi sosami, tradycyjne kanapki z szynką i serem, sałatki warzywne i owocowe, pieczone kiełbaski czy parówki. Nie zawsze jadłospis wygląda tam samo, jednak pozwala nam on oszczędzić sporo pieniędzy. Ja mam tak, że w górach nie jem nic. Jakoś wtedy nie mam apetytu. Angelika wręcz odwrotnie. Czasami pierwszy posiłek jem dopiero po wycieczce o godzinie 16, 17. Piję za to dużo wody. Średnio na jedzenie wydajemy maksymalnie 40 złotych na dzień. Średnio, czyli czasem 30 czasem 50. Raz mniej raz więcej. Zależy od dnia. Przy jedzeniu zawsze wyznaczamy sobie ‚widełki’. 5-dniowy pobyt w Szczawnicy to 200 złotych wydane na jedzenie. 

Paliwo – wróg portfela 

Paliwo to prawdziwy czyściciel portfela. Mamy szczęście, że nasz samochód jest w miarę oszczędny. Spalanie benzyna 5.5 l / 100 km. Dlatego wyjazd z domu do Szczawnicy i przejechanie 150-200 kilometrów w obie strony to koszt maksymalnie 60 złotych. 

Parkingi i atrakcje

W wielu miejscach za parkingi, wejścia na szlak czy korzystanie z różnych atrakcji się nie płaci. Trzeba z tego korzystać, jednak gdy nie ma innej możliwości to musimy pozbyć się części gotówki. Parkingi mogą wynosić 5,10,20,30 złotych zależy od miejsca, gdzie jedziemy. Warto skorzystać wtedy z komunikacji zbiorowej, która kosztuje kilka złotych. Atrakcje co kto lubi. Za wejście na szlak płaci się w Parkach Narodowych. Czasem nie ma nikogo w budce więc wchodzimy za darmo, ale patrzymy czy czasem nie ma możliwości, żeby kupić biletu online lub przez SMS. Wtedy uczciwie wysyłamy treść xxx na numer xxx i cieszymy się, że dzięki nam park będzie się rozwijał. Ktoś lubi wyjechać kolejką lub z racji choroby czy kontuzji musi to zrobić, to wyda 20 złotych. Ktoś pójdzie na nogach i oszczędzi. Różne są sytuacje. Dlatego jeśli jedziesz gdzieś tylko chodzić po górach, poza parkiem to nie wydasz nic.

Portfel zawsze otwarty

U nas portfel jest zawsze otwarty na magnesy z miejsc, w których jesteśmy i żurek w schronisku. Te dwie rzeczy to można powiedzieć stały element naszych wyjazdów. Żurek w schronisku zdarza się tylko w górach, ale też niezbyt często, bo schronisk w górach nie ma na każdym kroku. Magnesy natomiast spotkamy prawie wszędzie, więc zawsze kilka z naszych wyjazdów znajduje swoje miejsce na lodówce. Około 100 złotych czasem potrafimy na to wszystko wydać. 

Oszczędzanie w podróży

Oszczędzamy głównie na używkach. Nie palimy papierosów, nie pijemy alkoholu, dlatego 8 złotych za popularne piwko w schronisku mamy w kieszeni. Nie jemy słodyczy, chipsów, nie pijemy soków, itp. Nie chodzimy do restauracji, sami gotujemy, nie potrzebujemy mieć sauny w noclegu. Robimy zakupy w marketach. Przewodniki czytamy w Internecie na różnych blogach. Korzystamy z informacji turystycznej w danym mieście. Zwiedzamy głównie darmowe atrakcje. 

Jak tanio podróżować?

W naszym przypadku 5-dniowy wyjazd z nastawieniem na chodzenie po górach i zwiedzaniem atrakcji do Szczawnicy dla 2 osób to koszt około 900 złotych. Dla nas jest to tanio uwzględniając, że można wydać o wiele więcej. Może w najbliższym czasie pomyliśmy o jakimś większym samochodzie. 🙂 Masz jakieś swoje sprawdzone sposoby, żeby taniej podróżować? Napisz.

Hej! Zostaw komentarz pod wpisem.

Dzięki i do zobaczenia na szlaku!

13 komentarzy

  1. Tanie podróżowanie – to coś, co mnie bardzo interesuje. Dorzucę kilka moich sposobów na oszczędzanie w podróży:
    1) Noclegi: w kilku większych miastach w Polsce funkcjonują hotele Ibis Budget. Jeśli zarezerwuje się je z odpowiednim wyprzedzeniem (trzeba szukać, mieć szczęście), to można nocować w nich już od 39 zł/ 2os.! Spaliśmy już w tej cenie w Warszawie i Krakowie, we Wrocławiu zaś za 59 zł/2 os. Parking, śniadanie i inne udogodnienia dodatkowo płatne, ale nie trzeba na siłę nic wykupić.
    Poza tym często szukamy noclegów w nieco większej odległości od turystycznych miejscowości. Nie dość, że jest troszkę taniej, to ciszę i spokój dostajemy w pakiecie.
    2) Większość muzeów ma dzień bezpłatnego wstępu i co ciekawe często jest to np. niedziela. Warto z tego skorzystać. Przez cały listopad można było za darmo zwiedzać m.in. Wawel w Krakowie czy Wilanów w Warszawie. Mam nadzieję, że powtórzą tę akcję także w tym roku – dużo kasy zostanie wówczaw w portfelu.
    3) Często podróżujemy komunikacją publiczną. Bilety na FlixBusa kupione z wyprzedzeniem są dużo tańsze. Tak samo jak bilety na pociągi InterCity i TLK – 30 dni przed podróżą = 30% zniżki

  2. Na noclegu nigdy nie oszczędzam, ale wyjazdów w ciągu roku nie mam zbyt dużo. To może dlatego. Jestem pełna podziwu, że z takim Maluszkiem dajecie radę być tyle dni na wyjazdach.

    1. Staramy się dobierać tak, żeby nam pasowało. Jeśli byłam w ciąży ciężko było sobie wyobrazić jak to będzie. Ale teraz z perspektywy czasu mogę śmiało napisać, że jest dość dobrze i dajemy radę. Ale wielki ukłon temu kto wymyślił chustę i nosidełko.

  3. Interesujące zestawienie dla osób, które liczą każdy grosz. Nie lubię, kiedy ktoś nazywa mnie skąpcem… ale podobnie jak Wy, nie lubię być rozrzutny, a może raczej nie lubię przepłacać, kiedy wiem, że da się coś zrobić/załatwić/kupić taniej 🙂 Jak człowiek dużo podróżuje to i dużo musi oszczędzać.

  4. Też chętnie dołożę się do tematu. My z mężem również dużo podróżujemy. Mieszkamy koło Nowego Sącza. Głównie po Polsce. Od 2 lat podróżujemy z naszym dwulatkiem. Niedawno zmieniliśmy auto na takie co mniej pali. Bo niestety poprzednie bardzo ciągnęło pieniądze. Noclegów szukamy do 50 zł max za osobę. Patrzymy również na to czy płacimy za dziecko. Bo nie będę oszukiwać ale czasem za dziecko śpiące z rodzicami w 2osobowym pokoju również chcą pełną stawkę.
    Wydajemy też sporo na zwiedzanie ciekawych miejsc. Oczywiście te darmowe też zwiedzamy ale czasem szkoda jechać na drugi koniec Polski i nie zobaczyć czegoś ważnego.
    Głównie staramy się jeździć poza sezonem. Po pierwsze stawki są niższe, a po drugie nie ma tłumów.
    Przewodniki czytamy w Internecie.
    I niestety to co zawsze planujemy, że nie będziemy wydawać na to pieniędzy a wydajemy w nadmiarze to jedzenie… Zawsze robimy bułki, a później z różnych przyczyn kupujemy gdzieś obiad. Czasem uda się coś taniego, a czasem drogiego i to pożera nam pieniądze.

  5. Hm, myślę że najprostszym sposobem na dalsze zaoszczędzenie paru złotych byłoby znalezienie noclegu w Krościenku a nie w Szczawnicy 😉 Myśmy tak zrobili w 2018, co prawda powodem był brak kwater nad Grajcarkiem podczas naszego wyjazdu, ale ogólnie nad Krośnicą chyba taniej… a jako punkt startu w góry jest podobnie (na niektóre szlaki troszkę bliżej, na inne troszkę dalej).
    Namiot byłby jeszcze tańszy, jak byłem młody i piękny to czasem nocowałem we własnym M0,1 w bazach namiotowych rozsianych po górach – co prawda trzeba było taszczyć namiot, śpiwór i karimatę.
    Na restauracjach raczej nie oszczędzamy – pewnie że nie szukamy czegoś z 5 gwiazdkami, ale jednak to że ktoś nam ugotuje jest ważnym elementem wakacji… 😉 Piwo też (wyjątkowo niebezpieczny jest szlak z Czantorii na Stożek – co chwila jakiś szynk…). Paliwo – no niestety mamy znacznie dalej w góry. Za to za dawnych lat, kiedy PKS Nowy Sącz jeszcze działał prężnie (przegubowce z konduktorem na trasie do Szczawnicy! tyle było ludzi…) mogłem zobaczyć sporą część Karpat podczas jednodniowych wypadów z domu.

  6. Jak zwykle, ciekawy tekst! Zainspirowaliście mnie do tego, by urlop majowy dobrze rozegrać także pod względem finansowym. Zazwyczaj wybieram jedną „bazę”, z której wyruszam w góry, najchętniej pieszo, by oszczędzić samochód, którego zaletą jest niskie spalanie (4.3-4.7, zimą ok. 5.0). Ponadto mam kilka pomysłów na wycieczki, które zaczną się i skończą w miejscach, dokąd i skąd da się dojechać komunikacją – np. z Żywca na Romankę i zejście do Węgierskiej Górki, z Wolbromia do Zawiercia, z Bielska-Białej na Błatnią, Klimczok i powrót do Bielska, pociągiem do stacji Zabrzeg i pieszo do Katowic tamą na Zbiorniku Goczałkowickim, przez Pszczynę, Kobiór, Tychy. Udanych wycieczek w 2019!

    1. I jeszcze odnośnie „baz” – wiosną planuję wybrać się do Piwnicznej-Zdroju, a jesienią – waham się między Polanicą Z., Dusznikami Z. a Kudową Z. – co wybrać? Z dotychczasowych miejsc, gdzie byłem, mogę polecić uzdrowiska w Beskidzie Niskim – Wysową Z. i Rymanów Z. – dobra baza noclegowa, dobry dojazd komunikacją, możliwości spacerów wokoło – znakomite!

  7. Paliwo to niestety największy czyściciel portfela . W naszym wypadku to na bank , bo my z tych co na 4 literach nie usiedzą za długo jadąc np.na urlop 🙂 A nie wszędzie da się dojechać komunikacją zbiorową . . Dobrze , że i nasze małe auto jest z tych mało paliwożernych
    Na przykładzie naszego ostatniego urlopu . Zanim się jeszcze nie rozpoczął padło hasło … kierunek Pieniny . Ostatnimi czasy obieraliśmy kierunek na Niedzice Zamek (w 9 lat będąc tam średnio co drugi rok) tym razem wybraliśmy miejscowość obok z której spacerkiem można do Niedzicy się dostać . Mowa o bazie noclegowej (agroturystyka) w Sromowcach Wyżnych . Wstępnie zaoszczędziliśmy na noclegach toż tam są tańsze , aniżeli we wspomnianej Niedzicy . Pokój był z łazienką i tv (chyba praktycznie go nie włączaliśmy) . Dla naszej trójki (2os dorosłe i 3 latek) to było wystarczające , bo nam nie dużo potrzeba z wygód . Nasz 3 latek miał darmowy nocleg co nie zawsze się udaję , bo większość kasuję za takiego malucha min.połowy ceny za dorosłego . Noclegi blisko sklepów …i jeszcze bliżej Dunajca . Dodatkowo w agroturystyce był ogólnodostępny aneks kuchenny . Więc jadąc autem po drodze odwiedziliśmy pewien dyskont spożywczy i zrobiliśmy zapasy zapasy na nasz 8 dniowy pobyt . Potem już tylko praktycznie zostawało nam kupowanie głównie pieczywa i wody w sklepach na miejscu 🙂
    Także śniadania i kolacje robiliśmy samemu . A co się tyczy obiadów to jadąc na urlop trzymamy się zasady . Nie po to chcemy wypocząć , by stać jeszcze przy garach … więc stołujemy się na miejscu . Jeszcze przed wyjazdem staramy się obadać gdzie , jakie , cenowo … karmią w lokalach w okolicy . Traf chciał iż nasz pierwszy lokal był blisko , dawali solidne porcje za śmieszne pieniądze to już do końca tak się organizowaliśmy iż tylko tam jedliśmy . Menu mieli bardzo wąskie , choć dzięki temu zawsze świeże i te ilości iż drugie danie było wystarczające (choć nasz 3 latek był akurat na etapie zupa musi być bo inaczej nie ma obiadu 🙂 Wychodziło max 35zł za dzień obiadowy (za 3 osoby 🙂 ) przykładowe ceny Pierogi 8zł (robionych na miejscu ! z porcją o 100g większą niż standardowo w lokalach serwują) drugie danie 12-15zł (zależnie czy ktoś chciał surówkę ,czy też nie … bo nie wciskają jej na siłę jak gdzie indziej 🙂 ) zupa 5zł (żurek bodajże po 7-8zł był ) zupa ogólnie tak duża porcja iż nie jednemu by wystarczyła ona sama na obiad :). Co w przypadku porównując ceny innych lokali wychodziło nawet 50% taniej … bo jakoś tak nie chce się nam za bardzo jeść na urlopie … karmimy się widokami zwiedzając 🙂 Więc za cały dzień to koszt ok.50zł za jedzenie

    Wybierając miejscowość trochę na uboczu to też inny plus . Nie ma tam tych straganów z „badziewiem” jakich pełno np. w Niedzicy … a one jak wiadomo działają na dzieci jak płachta na byka 😀

    My też z tych co nastawiamy się na zwiedzanie z reguły tych miejsc gdzie płacić nie trzeba , tym bardziej … nam w pełni wystarczają widoki natury . Choć jak wspominaliście są czasami sytuacje iż za naturę też trzeba płacić jak wejście do pewnych Rezerwatów itp . Naszego malca jakieś muzea , zamki nic a nic nie interesują . Więc nie widzieliśmy sensu by płacić za wstęp (z reguły także za niego) i w połowie wychodzić widząc jego nie chęć do tych miejsc 🙂 Natura , kamyki , piasek , woda i jeszcze więcej wody to na ten czas jego nr 1 🙂 Zrobiliśmy mały wyjątek i zwiedziliśmy Zagrodę Korkoszów (6zł bilet za dorosłego , dziecko do 6 roku gratis) Nie było duże to muzeum to nawet nie zdążył malec za marudzić 🙂 choć pewne eksponaty na dworze mu się spodobały … więc mógł tam przebywać na łonie natury 🙂

    My też z tych co prowadzą tryb bez używkowy więc i z tego zostają nam fundusze w kieszeni
    My też jesteśmy magnesiakowym zbieraczami i teraz też ich trochę przywieźliśmy . Żałujemy iż niestety nie w każdym miejscu i nie z każdego zwiedzonego miejsca można je kupić 🙂

    Za 8 dni wydaliśmy ok. 1100zł
    … a zwiedziliśmy i widzieliśmy sporo 🙂 Mimo iż zwiedzanie ukierunkowaliśmy pod naszego 3latka . Gdzie wiedząc iż ma pewne problemy , mogliśmy to odpowiednio zaplanować . ba n
    Nawet basen zaliczyliśmy ( W Nowym Targu ) gdzie cenowo wyszło rewelacyjnie . Akurat był jeden dzień co od rana lało jak diabli , a siedzieć nie zamierzaliśmy … padł więc wybór na basen (z myślą o czymś co na 100% zainteresuję naszego malca 🙂 Opuszczał go z płaczem , nie chcąc przyjąć do wiadomości iż to już koniec pluskania 🙂

    Ogólnie jako iż mieszkamy w górach i lubimy góry to mamy ułatwione zwiedzanie z reguły po kosztach paliwa 🙂 bo preferujemy styl spacerowego szwendacza , któremu do fajnych widoków nie potrzeba nic więcej do szczęścia
    Nie samym zwiedzaniem okolicy żyjemy to też co rusz zapuszczamy się gdzieś dalej w różne części naszego kraju . W którym znajdzie się tyle ciekawych miejsc np.po kosztach paliwa wartych zobaczenia iż pewnie życia nam braknie na to wszystko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *