Pętla na Wielką Rycerzową z Soblówki

Pętla na Wielką Rycerzową z Soblówki

Pętla na Wielką Rycerzową z Soblów

Wielką Rycerzową kończymy kilkudniowy wypoczynek. Niedzielę zaczynamy od pakowania i niestety żegnania się z noclegiem u Pani Ewy. Zaraz po godzinie 7 przejeżdżamy do Złatnej i idziemy na Mszę Świętą na 7:30 w miejscowej kaplicy p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej z 1938 roku. 

Tutaj kościół w Soblówce i parking

Kilkanaście minut po ósmej przejeżdżamy do Soblówki. Samochód zostawiamy standardowo przy kościele. Szukamy drewnianych tabliczek. Za żółtym szlakiem tylko „1.45 h”. No to naprzód!.

Ruszamy szlakiem żółtym

Idziemy ubitą drogą, mijamy tartak i nigdzie nie skręcając kierujemy się przed siebie. Przechodzimy przez mały potok, oczywiście uważnie by nie zamoczyć butów. Coraz wyżej i wyżej. Wchodzimy na leśną ścieżkę i mamy z prawej strony takie cudeńka.

Po drodze
A w lesie…

Raz po raz, słoneczko nam daje o sobie znać pięknie rozświetlając szlak. Wychodząc coraz wyżej robi nam się o wiele przyjemniej. Siadamy na kawałku drewna, jemy pierwsze śniadanie i oglądamy widoki. Widzimy pobliskie wzniesienia takie jak Jaworzyna i Smereków Mały.

Pierwsze widoki
Skręcamy w lewo

Po odejściu szlaku niebieskiego w prawo, my udajemy się w lewo za żółtymi znakami. Dziś dość przyjemnie się idzie. Jak na listopad to jest fajnie ciepło, a większość chmur zaczyna się rozchodzić i dzięki temu pojawia się coraz więcej błękitnego nieba. My zaś spokojnie idziemy w polarach. Za niedługi okres czasu, dochodzi do nas szlak zielony z Ujsół, jednak długo z nami nie wędruje – może zaledwie piętnaście minut. Odbija na polanie w prawo i kieruje się na Rycerzową Małą.

Na szlaku
Piękne niebo
Już prawie u góry

My zaś, ze względu na to, że byliśmy tam, to stwierdziliśmy, że od razu pójdziemy do schroniska. Ruszyliśmy przez szeroką halę, którą otoczyła mgła. W górze było widać samotnego turystę.

Przed Rycerzową
Już widać schronisko

Dołączyliśmy do szlaku czarnego i wraz z nim stanęliśmy przed progiem schroniska. Coś się zagęściło od ludzi. Okazało się, że właśnie wyruszała z tego miejsca jakaś grupa turystów i zaczęli schodzić żółtym szlakiem.

Bacówka PTTK na Rycerzowej

Wytarliśmy buty i weszliśmy do środka. Od razu zaczęliśmy przeglądać co nam pozostało w plecakach, jednak stwierdziliśmy, że mamy ochotę na coś z ciepłego. Zamówiliśmy tradycyjnie, dla Mateusza pomidorową, a dla mnie żurek. Wyglądało przepysznie, a smakowało jeszcze lepiej. I co najważniejsze było ciepłe :).

W schronisku
Pomidorowa 🙂

Po dość długim siedzeniu, wychodzimy na zewnątrz i patrzymy na tabliczki, gdzie teraz iść. Obok schroniska szaleją chłopaki, którzy zjeżdżają z górki na rowerach z dość szybką prędkością. Ciarki przechodzą po plecach. Nie wyobrażam sobie mnie zamiast, któregoś z nich. To nie dla mnie.

Przed schroniskiem
🙂
Krzyż na Hali Rycerzowej

My udajemy się przez najbliższe 5 minut do łącznika szlaków. Okazuje się, że jest piękna pogoda, tylko nad schroniskiem troszkę więcej chmur. W prawo idzie się na wspomnianą Rycerzową Małą, a w lewo na Wielką Rycerzową. My wybieramy to drugie :).

Góry dymią
Bacówka PTTK na Rycerzowej
Do łącznika szlaków
Wielka Rycerzowa
Idziemy w lewo
🙂
🙂

Przed sobą widzimy zachodnią część Beskidu Żywieckiego, czyli okolice Przegibka i Wielkiej Raczy. Stając tam i obracając się za siebie, dostrzegamy jakie cuda się dzieją. Chmury całkowicie chcą się rozejść na boki. W rzeczywistości wygląda to bardzo ciekawie. Zdjęcie już tego nie oddaje. Idziemy za czerwonymi znakami i po niecałych 15 minutach dreptania po polanie, docieramy na szczyt mierzący 1226 metrów, czyli na Wielką Rycerzową. Robimy tutaj pamiątkowe zdjęcia. Hmm… A gdzie jest polska tabliczka?. Jeszcze ostatnio tutaj była. No niestety, ktoś sobie wziął na pamiątkę :).

Najwyższy punkt
🙂
🙂

Dalej kierujemy się za szlakiem niebieskim, który po śliskich kamieniach doprowadza nas do odejścia szlaku żółtego w lewo. Schodziło się czasami dość ostro i trzeba było uważać, bo upadek na pewno by bolał, a i nie należałby do najprzyjemniejszych. Towarzyszyła nam mgła, która wprowadzała pewną tajemniczość.

Beskidzki las
Tajemniczo
🙂
Niby ładne. A co pod nimi ?

Mijają nas turyści udający się dopiero na szczyt. Po dość wymagającym zejściu, docieramy na Przełęcz Przysłop, a tam w najlepsze turyści pieką pachnące kiełbaski. Na przełęczy jest wiata, ławeczki i miejsce na ognisko.

Przełęcz Przysłop

My zaś nie zatrzymując się kontynuujemy za szlakiem zielonym. Szczerze powiedziawszy, jest taki sobie. Troszkę jeszcze szliśmy ścieżką leśną, chwile polaną, a resztę wędrowaliśmy drogą. W sumie nic przyjemnego, no ale żeby zrobić pętelkę to wybraliśmy szlak zielony. Trwało to coś koło godzinki. W połowie drogi jakby ktoś chciał to też jest miejsce do biwakowania.

Polana Ku Głowie

Dzień zrobił się pogodniejszy, a rano tak wesoło to nie wyglądało. Po prawej stronie minęliśmy ścięte drzewa, wiatę turystyczną. Z lewej natomiast zaczęły się pojawiać gospodarstwa i coraz więcej samochodów zostawianych przez turystów. Jeśli chodzi o parking, to oprócz kościoła jest jeszcze ciekawe miejsce na szlaku zielonym. Jak patrzycie na mapę to okolice przysiółka Pod Grapy. O 14 byliśmy na miejscu. Ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Jechaliśmy 4 godziny, po drodze zatrzymując się w Biedronce, żeby coś kupić do jedzenia i potem na przydrożnym parkingu, bo ciekawe widoki mieliśmy :).

Słońce zachodzi

Trasa

Soblówka (647 m n.p.m.) szlak Bacówka PTTK na Rycerzowej (1117 m n.p.m.) Szlak czerwony Wielka Rycerzowa (1226 m n.p.m.) Szlak niebieski Przełęcz Przysłop (940 m n.p.m.) Szlak zielony Soblówka (647 m n.p.m.)

Informacje

* Data wycieczki 08.11.2015
* Dystans 12 km
* Punkty GOT 18 punktów
* Czas trwania 4g:15m:12s
* Łącznie w górę 605 m
* Łącznie w dół 605 m

Do zobaczenia na szlaku !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress