Pieniny: Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka – Durbaszka – Jaworki

Pieniny: Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka – Durbaszka – Jaworki

W górach zaczęła rządzić jesień. W Pieninach robi się już coraz bardziej kolorowo i przyjemniej. Zimne powietrze, mgły w dolinach i październikowe słońce daje energię i chęci do ruszenia na szlak. Długo zastanawialiśmy się jak wykorzystać tę wolną sobotę i w które góry się wybrać. Zdecydowaliśmy, że pojedziemy w Pieniny i przejdziemy odcinek według nas najładniejszego szlaku w całym paśmie. 

Zaplanowaliśmy wyjście z Jaworek – pięknej pienińskiej wioski zlokalizowanej w sąsiedztwie Szczawnicy i Szlachtowej. Wjechaliśmy do miejscowości dzisiejszego poranka o godzinie 6:30. Jaworki były ciche i spokojne, a to za sprawą deszczu, który padał od poprzedniego dnia. Pogoda miała się zmieniać na lepsze, dlatego liczyliśmy na świetne warunki pogodowe i ciekawe widoki. O 6:45 ruszyliśmy przez senną miejscowość i najpierw stanęliśmy przed wejściem do Wąwozu Homole. Tam już było słychać szum potoku Kamionka, którego źródła znajdują się na północnych stokach Wysokiej na Polanie pod Wysoką, na wysokości 910 m n.p.m.

Przechodzimy dość szybko Wąwozem Homole po śliskich kamieniach. Ostatnio byliśmy tutaj 2 lata temu w sierpniu. Wtedy było zielono i przede wszystkim gorąco. Możecie przeczytać o tym klikając poniżej. 

Wędrówka przez najpiękniejszy pieniński szlak 

Tym razem pogoda była inna, a wąwóz i tak wyglądał zjawiskowo. Skrywał w sobie jakąś tajemnicę trudną do odgadnięcia. Przeszliśmy przez kilka mostków, po schodkach do góry i już znaleźliśmy się w górnej części tego pięknego miejsca. Pojawiły się kierunkowskazy wskazujące drogę do Szałasu Bukowinki i wyciągu narciarskiego. Obawialiśmy się sporego błota, które jeszcze pamiętam ze szkolnych wycieczek, a było wyjątkowo dobrze. 

Przekroczyliśmy potok i z lewej strony ukazała nam się baza namiotowa pod Wysoką. Baza prowadzona jest przez przewodników ze Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Łodzi. Od niej zaczyna się ostrzejsze podejście, aż na samą Wysoką – najwyższy szczyt pasma Pienin. Ruszamy pod górę do popularnego drzewa mijając baców i oglądając las zmieniający kolory. Dogania nas turysta z większym plecakiem. Wędruje w stronę Radziejowej i Dzwonkówki, gdzie planuje noc. 

Wchodzimy na teren Rezerwatu Wysokie Skałki i w ogóle nie przestaje padać. Przed nami najostrzejsze podejście podczas tej wycieczki. Nie trwa ono długo, a potrafi zmęczyć zwłaszcza gdy jest ślisko. Tak osiągamy szlak niebieski i skrzyżowanie pod Wysoką. 

Na najwyższy punkt mamy jakieś 20 minut. Mgła nie przechodzi chociaż gdzieś na niebie próbuje się przebić słońce. Daje nam to nadzieję na ciekawy spektakl. Jednak po dotarciu na Wysoką musimy nacieszyć się tylko tym, że dotarliśmy na miejsce. Od czasu do czasu widzimy na innych blogach, że ktoś wrzuci zdjęcie z tabliczką. My do niej nie mamy szczęścia, bo jeszcze nigdy jej nie widzieliśmy. 

Wracamy szlakiem granicznym dokładnie uważając gdzie stawiamy nogi. Jest strasznie ślisko, a zejście z Wysokiej w takich warunkach do najłatwiejszych nie należy. Gorzej było tylko jak byliśmy tutaj w zimie i ledwo na czworakach wdrapaliśmy się do góry. Gdy minęliśmy większą szkolną grupę to na Przełęczy Stachurówki zaświeciło słońce i zrobiło się wreszcie typowo jesiennie. 

Minęliśmy szczyt Borsuczyny 939 m n.p.m. i wyszliśmy już na piękną polanę pod Durbaszką 942 m n.p.m. Krajobrazy zrobiły się od razu piękniejsze, a do tego od razu zobaczyliśmy wyłaniające się na horyzoncie Trzy Korony. Po prawej stronie słońce oświetlało zbocza Beskidu Sądeckiego, a po lewej nad lasem majaczyły Tatry otulone we mgle. 

Skręcamy do schroniska pod Durbaszką – miejsca ze świetnym klimatem, miłą obsługą, wyśmienitym jedzeniem i znudzonym kotem śpiącym na parapecie przy kominku. Stoimy już przed drzwiami, czyścimy buty i wchodzimy do środka. Jest cicho i pusto. Zamawiamy żurek i idziemy sobie usiąść. Tam spotykamy gospodarza, z którym się już znamy. 🙂 Zostajemy ugoszczeni gorącą herbatką z syropem z dzikiej róży. Jest naprawdę wyborna, zwłaszcza, że na polu nie jest za ciepło. W sali skwierczy w kominku, a w tle lecą piosenki Starego Dobrego Małżeństwa. Siedząc tak można się rozmarzyć. 

Po mniej więcej godzinie żegnamy się i ruszamy w drogę powrotną. Schodzimy drogą rowerową. Padający deszcz przeplatany jest świecącym słońcem. Zejście do Jaworek to zaledwie 20 minut. Schodząc na dół 2 razy mogliśmy obejrzeć piękną tęcze. 

Zeszliśmy na parking po godzinie 12. Cała trasa zajęła nam kilka godzin. Nie spieszyliśmy się, żeby jak najdłużej być na szlaku, a też nie mieliśmy dostępnego całego dnia na dalsze podróżowanie. Może już niedługo znajdziemy go więcej. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

4 thoughts on “Pieniny: Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka – Durbaszka – Jaworki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress