Pieniny: Krościenko nad Dunajcem – Sokolica i wschód słońca przy sosence

Od dawna chodził za mną pomysł wschodu słońca w Pieninach na Sokolicy i właśnie dzisiaj go postanowiłem zrealizować. Wybrałem się wczesnym rankiem do Krościenka nad Dunajcem skąd miałem startować zielonym szlakiem prosto na szczyt. Pieniny jak zawsze zachwycają. Nieważna pora roku i pogoda, chociaż jeśli trafimy na taką aurę jak dzisiaj to zachwytów może nie być końca. 

Przed godziną 7 dotarłem na miejsce i zaparkowałem przy wejściu do Pienińskiego Parku Narodowego na ulicy świętej Kingi. Jest tam miejsce na kilka samochodów. Ruszyłem wzdłuż Dunajca po szerokiej drodze prowadzącej jeszcze do ostatnich gospodarstw. Na polu już było jasno, dlatego nie opłacało się wyciągać z plecaka latarki. Minąłem się z jedną kobietą idącą do pracy. Na szlaku widać było świeże ślady butów – dość duże, co świadczyło o tym, że na pewno na wschód słońca szedł jakiś gościu. Na parkingu stał samochód na podkarpackich rejestracjach, a więc pomyślałem, że na szczycie nie będę sam. Ulicą idę jakiś kilometr i zmieniam ją na leśną drogę. Kilkanaście minut ostrego podejścia, przy którym płuca można wypluć i wychodzę na polanę, z której widać pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. Wygląda całkiem dobrze, inaczej niż mgła obok w dolince obok mojego domu. Szlak zielony jest dość krótki i zmusza mnie do tego, aby zmienić go na niebieski. Od pierwszego kilometra do okolic Przełęczy Sosnów miałem wędrować jakieś czterdzieści pięć minut, a zajęło mi to połowę czasu. Dalej od szczytu dzieli mnie jakieś 10 minut, więc bardzo szybko tam docieram już z kolorem niebieskim. Na kamieniach jest ślisko, wiec tutaj mi chwilę schodzi, ale widoki wynagradzają wszystko. Nie ma żadnych chmur na wschodniej ścianie, więc słońce się nie spóźnia i jest o planowanym czasie. Na dole się nie myliłem. Rzeczywiście na szczycie nie byłem sam. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

4 komentarze

  1. Byłam w Pieninach 6-7.01. 2018 r.
    Nie było śniegu, ale też było pięknie i co najważniejsze nie było tłoków, szczególnie w drugi dzień kiedy wchodziliśmy na Trzy Korony i Sokolicę.
    Dzień wcześniej byliśmy na Wysokiej i w drodze powrotnej przez Durbaszkę spotkaliśmy grupkę, która szła z ryczącym tranzystorem. Masakra!

  2. Fantastyczny pomysł, rewelacyjna pogoda, cudowne zdjęcia. Nie ukrywam, że troszkę zazdroszczę, ale to zdrowa i radosna zazdrosć. Żeby nie ta odleglość ponad 400km. Pokochalem tw tereny i codziennie chociaz myślami jestem z Wami.
    Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *