Pogórze Spisko-Gubałowskie: Gliczarów Górny i widok na Tatry

Kiedyś przejeżdżając przez Podhale, jechałem przez Gliczarów Górny i tak poznałem świetne miejsce z widokiem na całe Tatry i Podhale. Nie przez przypadek z tej miejscowości można przy dobrej pogodzie oglądać piękne spektakle. Wieś ta jest jedną z najwyżej położonych w Polsce i tym rejonie. Leży między bardzo znanymi miejscowościami Bukowiną Tatrzańską, a Poroninem i Białym Dunajcem na równoleżnikowym wzgórzu na wysokości 900-1006 m n.p.m.. Po wczorajszym wypadzie na Grandeus, o którym mogliście przeczytać w poniższym artykule, naszła mnie wieczorem ochota na wschód słońca pod Tatrami. Sprawdzając pogodę okazało się, że lepsze warunki są właśnie w tych rejonach niż u mnie w Beskidzie Wyspowym. A więc domyślacie się na co wpadłem?

Magura Spiska: Grandeus

Oczywiście, że tak! Wybrałem się na Podhale! Pobudka około 5 i wyjazd kilkanaście minut później. U mnie rano było -10 stopni Celsjusza, a na niebie tysiące gwiazd. Tylko sto kilometrów i jestem na miejscu. Przejeżdżając nieopodal Niedzicy zobaczyłem, że średnio wygląda sytuacja na niebie. Są dość gęste chmury, ale nie było co odpuszczać, przecież wczoraj też w tym miejscu tak miałem, a na Grandeusie było całkiem ciekawie.

Pierwsze co to wyjeżdżam na Przełęcz nad Łapszanką z miejscowości położonej niżej i oczom własnym nie wierzę. Tatry okryte do połowy gęstymi chmurami. Według prognozy miało być cudownie z małą ilością chmur. Ustawiłem się na poboczu i czekam na wschód słońca, którego prawdopodobnie w ogóle nie zobaczę. Coś tam delikatnie prześwituje, ale nadziei nie mam. Zerkam jeszcze na kamerki TOPR i na tatrzańskich szczytach piękny wschód słońca. Taki o jakim każdy marzy i oczywiście z czyściutkim niebem. Nie czekam długo, podejmuję decyzję, aby przejechać do Gliczarowa Górnego i tak nic ciekawego tutaj nie zobaczę. Wieś ta jest oddalona o jakieś 15 kilometrów od tego miejsca. Dojeżdżam, a tu zaskoczenie. Łańcuch Tatr mi się odsłania i widzę pozłacane szczyty w blasku wschodzącego słońca. Parkuje gdzieś w okolicy punktu widokowego blisko nieoznaczonego szczytu mierzącego 1002 m n.p.m.. Wychodzę na pole i jest dość ciepło. Spodziewałem się kosy, ale nie ma na co czekać. Strzelam fotki jedną za drugą… i dziesiątą… Jeszcze 10 minut wcześniej o takim spektaklu mogłem tylko pomarzyć. Po seansie w Gliczarowie postanowiłem przejechać jeszcze z powrotem na przełęcz. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *