Roztocze | Najwyższy szczyt województwa lubelskiego – Krągły Goraj

#objazdówka po Polsce – dzień I | 21.08.2018 | Plan na pierwszy dzień ułożył się sam. A czemu? Zaczęliśmy szukać ciekawych miejsc na Roztoczu i zaznaczać je na mapie. Większość wpadło poprzez intensywne przeszukiwanie Internetu, część wpadło z przeglądania mapy, ale miejsce, o którym będzie ten artykuł dopisaliśmy sami drukowanymi literami jako nasz „must have”. Jest to oczywiście najwyższy szczyt województwa lubelskiego – Krągły Goraj. 

Podjeżdżamy do miejscowości Huta Lubycka i zatrzymujemy samochód na zatoczce autobusowej nieopodal straży. Podchodzimy do mapy i zerkamy co na niej jest. Lokalizujemy się w aplikacji GPS i dokładnie określamy swoje położenie. Stwierdzamy, że nie będziemy zostawiać tutaj samochodu, chociaż można, tylko podjedziemy jeszcze dalej i zostawimy na poboczu. Dokładnie zatrzymaliśmy się nieopodal jakieś stodoły, która jest bardzo zniszczona. Według współrzędnych na mapie to tutaj: 50.308578, 23.435159. Zabraliśmy co trzeba. Ja plecak i aparat, a Mateusz naszą małą podróżniczkę zamotał w chustę. I ahoj przygodo! Udajemy się na szczyt najpierw czerwonym szlakiem. Zlokalizowaliśmy znak. Jest na drzewie.

Co dalej trzeba robić? Iść przed siebie cały czas przez około dwa kilometry. Po przejściu tego odcinka dochodzimy do szerokiej drogi i skręcamy w lewo. Podchodzimy dosłownie kawałek. I przy takich znakach (jak tutaj poniżej na zdjęciu) skręcamy o 90 stopni w prawo.

Jeśli dobrze się rozejrzymy to dopatrzymy się ścieżki i wraz z nią musimy dotrzeć do schronu. Jest on oddalony o 300 metrów. Tam są znaki, że nie wolno wchodzić do środka, bo grozi to utratą życia oraz, że miejsce to jest monitorowane. Dalej to już całkiem prosta sprawa dotrzeć do szczytu Krągły Goraj. Od tego miejsca jest tak mocno wydeptana ścieżka, że ciężko jej nie zauważyć. Zbocze najwyższego szczytu województwa lubelskiego jest tak ostre, że trzeba wchodzić zakosami. Oj, wejście na górę potrafi podnieść temperaturę ciała i rozgrzać nasze mięśnie. Po kilkunastu minutach dochodzimy na szczyt i co? I nawet nie ma oznaczenia. Jedynie co widzimy to słupek geodezyjny. Robimy sobie zdjęcie pamiątkowe. Może kiedyś szczyt dostanie jakąś koronę w postaci tabliczki z nazwą, bo jak na razie to tylko należy do Korony Polski. Powrót nie trwa zbyt długo, krócej niż wyjście. W naszym wykonaniu to normalne.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl oraz wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *