Słoneczne Pieniny i podróż na Przehybę

Pieniny to pasmo górskie, które od początku naszego wędrowania podoba nam się najbardziej. Może jest to związane z pięknymi widokami, może z możliwością wyciszenia i odpoczynku od codzienności.

Mając dwa dni wolnego w szkole, razem z Angeliką postanowiliśmy je bardzo aktywnie wykorzystać. Naszym pierwszym celem stały się Sokolica i Trzy Korony. Jadąc autobusem z Nowego Sącza w kierunku Pienin, jeszcze tak na prawdę nie wiedzieliśmy, którym szlakiem ruszymy w naszą wyprawę. Najpierw planowaliśmy zacząć w Szczawnicy, lecz mając na uwadze, że tym szlakiem szliśmy już kilka miesięcy temu, postanowiliśmy wyruszyć z Krościenka.

O godzinie 9:10 znaleźliśmy ulicę Świętej Kingi, która prowadziła nas zielonym szlakiem aż do pierwszego punktu, który wskazywał czas dojścia na Sokolicę. Trasa na szczyt była bardzo wymagająca. Szczególnie dawał o sobie znać trzydziestostopniowy upał. Szlak prowadził nas przez las, więc choć trochę mogliśmy poczuć powiew świeżego powietrza. Po około godzinie marszu dotarliśmy na Przełęcz Sosnów, z której na Sokolicę było już tylko 15 minut. Chwila przerwy i kilkanaście minut później wspinaliśmy się po skałach na Sokolicę. Jeszcze wcześniej podbiliśmy tradycyjnie pieczątkę w naszej książeczce GOT PTTK. To co zobaczyliśmy po wyjściu na szczyt, aż zapierało dech w piersiach. Piękny widok śnieżnych Tatr wywołał na naszych twarzach uśmiech, a zmęczenie odeszło w niepamięć.

Oglądając taki krajobraz mogliśmy tam siedzieć nawet kilka godzin lecz musieliśmy dalej podążać, tym razem w kierunku Trzech Koron. Szliśmy dzielnie to wspinając się do góry to schodząc na dół. Doszliśmy wreszcie do miejsca, w którym pewna babcia już od kilkunastu lat niezmiennie sprzedaje kompot i oscypki. Do największego szczytu Pienin Właściwych było już coraz bliżej. Po drodze postanowiliśmy odwiedzić ruiny Zamku Pienińskiego leżącego pod wierzchołkiem Zamkowej Góry. Po dotarciu na Trzy Korony i wyjściu na platformę widokową na naszych twarzach po raz kolejny zagościły radość i zadowolenie. Kiedy byliśmy tutaj kilka miesięcy temu czekaliśmy w kolejce ponad 2 godziny. Tym razem byliśmy tylko my i mogliśmy podziwiać panoramę gór ile dusza zapragnie. Około 14:30 zaczęliśmy zmierzać żółtym szlakiem w kierunku Sromowiec Niżnych, a następnie czekała na nas podróż Drogą Pienińską do Szczawnicy mająca długość 9 kilometrów i nocleg w miejscowości uzdrowiskowej.

Sześć litrów wody, które zakupiliśmy przed wyjazdem starczyło nam zaledwie na jeden dzień, dlatego wczesnym rankiem następnego dnia, musiałem udać się do sklepu po odpowiedni zapas płynów i coś do jedzenia. Trasę na drugi dzień mieliśmy już zaplanowaną, czyli wyjście ze Szczawnicy niebieskim szlakiem w stronę Przehyby. Upał kolejny raz był niemiłosierny, dlatego musieliśmy często przystawać na łyk wody. Szlak piął się bez przerwy w górę i dopiero, gdy byliśmy 2 kilometry od szczytu lekko złagodniał. Na miejsce dotarliśmy po 12. Prawie czterogodzinna podróż na szczyt zakończyła się sukcesem. Na Przehybie były zaledwie 2 osoby, które tak jak i my odpoczywały po wyczerpującej podróży. 30 minut przerwy, pamiątkowe zdjęcia, podbicie pieczątki i mogliśmy ruszać dalej niebieskim szlakiem już w stronę Rytra. Musieliśmy się spieszyć, ponieważ prognozy pogodowe zapowiadały opady deszczu i burze. Zła pogoda dopadła nas dopiero wtedy, gdy weszliśmy na drogę asfaltową, zmierzającą do Rytra. O godzinie 16:30 jechaliśmy już do Nowego Sącza szczęśliwie wspominając Pieniny jak i Przehybę.

Bardzo dziękujemy za przeczytanie tego wpisu. Więcej zdjęć znajdziecie w galerii poniżej. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, Twitterze i Google+ i do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie, polecajcie znajomym i już w niedługim czasie odwiedźcie to miejsce.

Szlaki

Krościenko nad Dunajcem – Przełęcz Sosnów – Sokolica – Czertezik – Bajków Groń – Zamkowa – Trzy Korony – Przełęcz Szopka – Sromowce Niżne – Szczawnica. Czas przejścia: 9-10 godzin.

( Szlak zielony, niebieski, żółty, czerwony ).

Szczawnica – Sewerynówka – Czeremcha – Hala Przehyba – Wietrzne Dziury – Wdżary Wyżne – Rytro. Czas przejścia: 6-7 godzin.

( Szlak niebieski ).

Do zobaczenia na szlaku!

3 komentarze

  1. „Sześć litrów wody, które zakupiliśmy przed wyjazdem starczyło nam zaledwie na jeden dzień, dlatego wczesnym rankiem następnego dnia, musiałem udać się do sklepu po odpowiedni zapas płynów i coś do jedzenia.” Hmm, ja będąc w Szczawnicy czy Krościenku wody nie kupuję tylko nabieram w tamtejszych źródełkach. Zdrowsza i po co kasę tracić 🙂 Choć nie powiem, że smaczniejsza, bo niektóre są paskudne 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *