Spacer po Białowieży. Miejsca, które warto zobaczyć

#objazdówka po Polsce – dzień V | 25.08.2018 | Jesteśmy nadal w Białowieskim Parku Narodowym i na terenie Puszczy Białowieskiej, a dokładnie w miejscowości Białowieża. Zameldowaliśmy się w noclegu niedaleko ulicy Polecha i z tego miejsca też się wybieramy na podbicie kolejnej perełki, która nas zachwyca.

Przechodzimy przez most nad Narewką, a następnie między stawami. Tutaj warto zwrócić uwagę na obelisk, a nieco dalej żubra, przy którym można zrobić sobie zdjęcie. Dalej zmierzamy w kierunku placu zabaw dla dzieci, a następnie wspinamy się wyżej i mijamy najstarszy budynek w Białowieży. To zabytkowy Dworek Gubernatora Grodzińskiego z roku 1845. Budynek w tym momencie przechodzi renowacje i miejmy nadzieję, że będzie wyglądał lepiej niż dotychczas. Już teraz zachwyca swoim rosyjsko-szwajcarskim stylem, jednak wymaga odświeżenia. W tym obiekcie mieści się Ośrodek Edukacji Przyrodniczej BPN-u. Dalej kierując się w górę przechodzimy obok zabytkowej Bramy Pałacowej pochodzącej z XIX wieku. Budowla ta zachowała się jeszcze z fragmentami murów z tamtych czasów. Jest to piękne, bo jest to malowniczy element tego miejsca, a mieści w sobie galerię „Brama Carska”. Chętni mogą tutaj zakupić dzieła miejscowych artystów, a także pamiątki z tej miejscowości.

Zmierzając głębiej parku mijamy nowoczesne muzeum z wieżą widokową. W tych samych murach znajdziemy też Dyrekcję BPN, pokoje gościnne, sale konferencyjne, restaurację. My decydujemy się, że odwiedzimy to miejsce za moment, a teraz udajemy się jeszcze za ścieżką na lewo. Po drodze mijamy grupę turystów, których oprowadza przewodnik. Minęliśmy Stajnie Kozackie i podeszliśmy do potężnego Domu Marszałkowskiego. Następnie kierujemy się do Muzeum i tam zastanawiamy się wyjść na wieżę widokową. W tym parku cały czas nam towarzyszą tabliczki informacyjne, które stoją blisko drzew. Jest to taka „metryczka” każdego drzewa, z której dowiemy się jaką nazwę nosi, jakiego jest gatunku i skąd pochodzi. Zastanawiacie się może dlaczego? Przecież ileż tam może być drzew, czy te tabliczki mają te same informacje. Nie, otóż jest tyle tutaj gatunków drzew i krzewów, że każda „metryczka” jest o czymś innym. Bowiem różnorodność tutejszej roślinności było wyrazem gustów właścicieli terenu oraz oczywiście trendów w sztuce ogrodowej w okresie panowania. W pierwotnej kompozycji było 200 gatunków drzew i krzewów. Po upływie lat i po przeprowadzonych inwentaryzacjach zachodzą zmiany i stopniowo wypadają gatunki i odmiany, które nasadzono pierwotnie, a przybywają nowe okazy. Z tych „starych” zostało blisko 90 sztuk. Mijając możemy je spotkać, mianowicie są to: sosna wejmutka, dąb czerwony, brzoza papierowa, choina kanadyjska, daglezja zielona, przeorzech, skrzydłoorzech kaukaski.

W takim klimacie dochodzimy przed budynek muzeum. Jest wiele osób, siedzą w grupach bądź sami, spacerują, prowadzą rozmowy telefoniczne. Po wejściu do środka też są. Jedni udają się do kasy jak my, inni idą na wystawę czasową bądź stałą. My jak już wspomniałam próbujemy zdobyć wejściówkę na wieżę widokową. Kasa jest nieczynna, ale jesteśmy skierowani do pomieszczenia obok. Zdobywamy bilety w cenie 4 zł za osobę dorosłą. Płacimy 8 zł, Maja znowu ma za darmo. I teraz są dwie możliwości dotarcia na górę. Można wyjść schodami, albo nowocześnie na wieżę można wyjechać windą. Hi hi no jeszcze takich rzeczy nie widzieliśmy. My wybieramy oba warianty. Najpierw windą na górę, a następnie zejście schodami. Będąc na najwyższym piętrze widoki są rozległe w porównaniu do widoków z poprzednich wież widokowych. Teren ten jest płaski, nie to co w górach, więc w większości przed oczami są budynki miejscowości Białowieży zatopione w drzewach i rozległych lasach. Na górze robi się coraz bardziej tłoczno, więc zmierzamy na dół i wychodząc z budynku kierujemy się na prawo. Wychodzimy przez drewnianą bramę, na której znajdziemy napis Białowieski Park Narodowy, a obok charakterystyczną tabliczkę z tym samym napisem.

Podchodzimy jeszcze do cerkwi pod wezwaniem Św. Mikołaja. Niestety była zamknięta. Taka ciekawostka, na Białorusi w Czyżewszczyźnie znajduje się identyczna pod względem architektonicznym świątynia z taką różnicą, że została otynkowana i pomalowana na biało, a dach ma niebieski. Od tego miejsca przeszliśmy obok wspomnianych stawów i dalej kierując się pod same drzwi naszego noclegu. Na ten dzień to był ostatni punkt na naszej liście. Wracamy do noclegu i otwieramy mapę co robić dalej. Przed nami jeszcze pięć dni. Zachęcam Was do przeczytania kolejnego artykułu, bo w nim będzie opisany nasz najbardziej szalony pomysł w tym roku. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl oraz wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *