Odkrywamy Polskę: Spływ przełomem Dunajca w Pieninach

Spływ przełomem Dunajca w Pieninach

Od jakiegoś czasu kusił mnie spływ przełomem Dunajca, czyli jedna z głównych atrakcji Pienin, ale również wszystkich naszych gór. Chciałem zabrać Angelikę, która jeszcze nigdy tutaj nie była. Dla mnie to był trzeci raz i powróciłem tam po 16 latach. Wszystko się udało. Mimo niedzieli ludzi było bardzo mało. Na pewno odstraszyła ich pogoda, bo dopiero przed Szczawnicą przestało padać i wyszło słońce.

Rozpoczęliśmy w Sromowcach Wyżnych na parkingu. Jego koszt to 10 złotych za dzień. Koszt spływu do Szczawnicy, do której płynęliśmy to 49 złotych od osoby. To jedyna rzecz, która odstrasza wiele osób, jednak warto chociaż raz zobaczyć Pieniny ze środka Dunajca. Długość trasy to 18 kilometrów i płynie się ponad 2 godziny. Wszystkie informacje o spływie Dunajcem możecie przeczytać na oficjalnej stronie Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich – > Spływ Dunajcem.

Parking w Sromowcach Wyżnych
Kasa biletowa
Cennik
Jedni już wsiadają 🙂

Weszliśmy do tratwy flisackiej, razem z innymi osobami. Zmieściło się do niej 11 osób i 2 flisaków, którzy nią sterowali.

Flisak

Najpierw płynęliśmy przez teren Słowacji. Po kilkudziesięciu minutach znaleźliśmy się na terenie naszego kraju w Sromowcach Niżnych przy Czerwonym Klasztorze. Tutaj kończy się Droga Pienińska idąca ze Szczawnicy. Tutaj także dotrzemy do schroniska PTTK Trzy Korony.

Już widać Trzy Korony

Muszę przyznać, że większy efekt wszystko robiło na mnie jak byłem mniejszy. Najfajniej było gdy tratwa nabierała szybkości, a woda wlewała się do środka :). Od siedzenia tyłek już zaczynał boleć, jednak te widoki robiły swoje. Największe wrażenie robią jednak Trzy Korony.

Zbliżamy się do polskiej granicy
🙂
A za nami Słowacy płyną

Pamiętam, że jak kiedyś tutaj byłem to płynęły tratwa za tratwą. Teraz już tak nie było. Jedna biedna ze Słowakami zbliżała się do nas powoli.

Sromowce Niżne
Piękna pogoda się zrobiła
Już prawie koniec

Majestatycznie prezentowała się od dołu Sokolica i reliktowa sosenka. Widzieliśmy poza tym jeszcze Czerteż, Czerteznik, Mnichy i wiele osób spacerujących i jadących na rowerach po Drodze Pienińskiej. Niektórzy turyści wybrali się na Sokolicę niebieskim szlakiem, dlatego musieli inną już tratwą przedostać się na drugi brzeg.

Sokolica (747 m n.p.m.)
Szlak niebieski na Sokolicę

Po około 2 godzinach dotarliśmy do mety – do przystani w Szczawnicy. Potem zakup oscypków i przejazd pod zamek w Niedzicy, gdzie zakończyliśmy nasze pienińskie zwiedzanie.

Niedzica
Zamek w całej okazałości 🙂

Do zobaczenia na szlaku !

2 komentarze

  1. lepiej popłynąć do Krościenka, mniejszy tłok i wyjechać można w każdą stronę. Ze Szczawnicy wyjazd w lecie to czasami parę godzin. Z tym czekaniem na komplet to ściema flisaków bo łódkami i tak do krościenka spływają

  2. 🙂 ja jeszcze ze swojej strony dodam, że tratwy płyną też (w teorii) do Krościenka ale dopiero jak się zbierze komplet. w praktyce-szkoda czasu i lepiej popłynąć do Szczawnicy.
    Kolejna sprawa-podobno flisacy słowaccy przeładowywują łodzie-biorą po 18 zamiast 12 osób przez to taka wyprawa jest zbyt ryzykowna mimo niższej ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *