Święto Niepodległości tradycyjnie z flagą i na górskim szlaku

Święto Niepodległości tradycyjnie z flagą i na górskim szlaku

Jak co roku tak i tym razem, wybraliśmy się na pogranicze Beskidu Wyspowego i Pogórza Wiśnickiego, żeby trochę połazić po górskim szlaku. Pogoda jak prawie w każdy wolny dzień była kiepska. Musiało padać, wiać i chmurzyć się od samego rana. Kiedy minimalnie przeszło to szybko zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w góry. Wybraliśmy się na tereny gminy Iwkowa i Laskowa. Można powiedzieć, że miejsca, w których byliśmy widzę z domowego okna, czyli byliśmy bardzo bliziutko. 

Postanowiliśmy odwiedzić kilka szczytów wchodzących w skład projektu „od Szczytu do Szczytu”. O nim możecie przeczytać tutaj. 10 minut i dojechaliśmy na miejsce na Polanę pod Kopcem. Daliśmy temu miejscu taką nazwą, bo znajduje się w pobliżu szczyt Kopiec mierzący 585 m n.p.m., a pod nim właśnie tutaj mała polanka. Dojeżdżamy drogą asfaltową. Jak spojrzycie na poniższą mapę, to polanka jest tutaj, gdzie czerwona kropka. Tam właśnie się zatrzymujemy. Gwiazdki zaznaczone na mapie, to niektóre z miejsc wchodzących w skład naszego projektu.

Mapa poglądowa
Mapa poglądowa
Obok polanki

Obok polany mamy zniszczony dom, którym nikt się nie zajmuje. My patrzymy przed siebie i kierujemy się szlakiem żółtym i ścieżka Polski Walczącej na Kopiec.

Zaczynamy
🙂

Idziemy cały czas lasem i po chwili wychodzimy na miejsce widokowe. Świetnie widać pasmo Łososińskie z Jaworzem na czele. Niestety nad Beskidem Wyspowym zawisły gęste, deszczowe chmury.

Pierwsze widoki
Beskid Wyspowy
Podejście na Kopiec

Na Kopiec nie jest daleko, więc szybko docieramy na miejsce. Początkowo myśleliśmy, że nie będzie on oznaczony, jednak przyjemnie się rozczarowaliśmy. Jeśli wyjdziemy na pierwszą poważniejszą górkę to po lewej stronie ujrzymy kamienny słupek z wyrytymi napisami. Od jednej jest nazwa szczytu, a od drugiej wysokość.

Kopiec (585 m n.p.m.)
Na szczycie
🙂

Zdobywamy pierwszy szczyt i idziemy dalej na Kobyłę. Między oboma szczytami mamy przyjemne polanki i pola uprawne. Przy jednym z nich widzimy drewniany domek.

www.mynaszlaku.pl

Tutaj odchodzi ścieżka Polski Walczącej w prawo, a my jeszcze chwilę idziemy w kierunku szczytu. Po drodze przed Kobyłą, spotykamy pomnik upamiętniający partyzantów 16. pp AK grupy „LIMBICZA” poległych 23.11.1944 w Rajbrocie z rąk faszystów. Oddajemy im hołd, odmawiając modlitwę. Na drzewie zauważamy 3 kapliczki.

Kapliczki
Pomnik upamiętniający partyzantów 16. pp AK grupy „LIMBICZA”

Kobyła już jest trudniejsza do odnalezienia. Patrzymy na mapę  i kierujemy się do najwyższego punktu. Szlak żółty idzie drogą lekko w prawo, a my skręcamy w lewo i szukamy Kobyły. Doprowadza nas tam leśna, dość szeroka droga. W najwyższym punkcie mamy kamienny słup. To już 2 wzniesienie należące do „od Szczytu do Szczytu”.

Kobyła lub Kobyla Góra (605,3 m n.p.m.)
🙂

Pod Kobyłą znajduje się cmentarz wojenny numer 300. Postanawiamy jeszcze tam zajrzeć. Idziemy ostro w dół. Pojawia się jakaś droga zasypana liśćmi. Kierujemy się nią, chociaż nie wiemy czy tam dojdziemy. Trochę błądzimy i za jakieś 15 minut jesteśmy na miejscu. W lesie otaczającym cmentarz, znaleźć jeszcze można zarysy okopów strzeleckich i stanowisk karabinów maszynowych.

Cmentarz wojenny numer 300
Wejście na cmentarz
Cmentarz wojenny numer 300
www.mynaszlaku.pl

Pochowano tutaj żołnierzy armii rosyjskiej, austrio-węgierskiej i niemieckiej, którzy zginęli w walkach na okolicznych terenach w dniach 7-12 grudnia 1914 w czasie operacji limanowsko-łapanowskiej. Rosjanie zajęli Rajbrot i okoliczne tereny już 11 listopada 1914.

Piękna Patriotka

Pogoda się coś polepsza, a my na przełaj chcemy wrócić do szlaku żółtego. Dość szybko nam się to udaje. Wracamy przez Kopiec i meldujemy się przy samochodzie. Patrzymy na mapę i jedziemy dalej na kolejny szczyt.

Pogoda nieco lepsza

Przejeżdżamy pod Bacówkę Biały Jeleń, czyli jedno z popularniejszych miejsc w tej części regionu. Bacówka to nieadekwatne określenie, bo to jest bardziej hotel, niż bacówka.

Bacówka Biały Jeleń
Bacówka Biały Jeleń
Szlakowskaz

Zatrzymujemy się przy budynku i ruszamy na Rogozową – najwyższy szczyt Pogórza Wiśnickiego. Idziemy chwilę szlakiem czarnym. Przy wiacie skręcamy w prawo. Szlak nas opuszcza i idzie do miejscowości Rajbrot.

Wiata

Wędrujemy chwilę drogą i dochodzimy gdzieś w okolice Rogozowej. Te szlaki nie są długie. Trwają może kilkanaście minut, dlatego tak szybko stajemy na szczycie. Rozglądamy się. To musi być gdzieś tutaj. Widzimy drewnianą ławeczkę, a za nią nic innego tylko krzaki. Obchodzimy je dookoła i jest!. Kamienny słupek określający najwyższy punkt. Odnajdujemy Rogozową.

W kierunku Rogozowej
Ławeczka
Rogozowa (536 m n.p.m.)
🙂

Tutaj nie mamy żadnej tabliczki. Trzeba będzie wyciąć krzaki i zawiesić tutaj jakieś napis :). Schodzimy niżej, bo gdzieś tutaj znajduje się miejsce widokowe. Faktycznie jest ciekawe miejsce z widokiem na Jaworz i szczyty, na których byliśmy, czyli Kopiec i Kobyłę. Tutaj na polu uprawnym znajduje się ambona myśliwska.

Ambona
🙂

Przecinamy szlak czarny i idziemy jeszcze na Sołtysie Góry. Tam idzie ścieżka rowerowa i przyrodnicza. Bukowym lasem pokonujemy kolejne kilometry. Coś tam pokrapuje, jednak mamy nadzieję, że nic poważniejszego z tego nie będzie. Minęliśmy 2 drogi w lewo i wiemy, że za drugą z nich mają być właśnie Sołtysie Góry. Trasa lekko kieruje się w prawo, czyli to oznacza, że w pobliżu jest gdzieś najwyższy punkt. Widzimy po lewej stronie słupek i wymalowane drzewo. To musi być to :).

Sołtysie Góry (492 m n.p.m.)
🙂

Zdobywamy kolejny punkt do projektu „od Szczytu do Szczytu” i odkrywamy kolejne magiczne miejsca. Zachęcamy wszystkich do tego, aby zapoznali się z naszym pomysłem i wyruszyli w te urokliwe miejsca :).

Do zobaczenia na szlaku !

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *