Szlak Orlich Gniazd, etap 1: Kraków – Ojców

Szlak Orlich Gniazd, etap 1: Kraków – Ojców

Szlak Orlich Gniazd, etap 1: Kraków - Ojców

W dzisiejszy wieczór tym wpisem przeniesiemy Was w ciekawe miejsce w Polsce na Jurę Krakowsko-Częstochowską leżącą na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. My jesteśmy w tych rejonach pierwszy raz i od pierwszego „deszczowego” wejrzenia się zakochaliśmy. Przez ten obszar przeszliśmy jego głównym szlakiem, czyli Szlakiem Orlich Gniazd. Znaki koloru czerwonego prowadziły nas od kropki do kropki z Krakowa z dzielnicy Krowodrza Górka do samej Częstochowy na Stary Rynek przy ulicy Mirowskiej. Szliśmy pośród niezwykłych wapiennych ostańców, pagórkami porośniętymi bukowym lasem, drogami między polami skąd widać pięknie ośnieżone Tatry, łąkami z kwitnącymi kwiatami, piaskową drogą pośród sosen, a wszystko po to aby zobaczyć piękne Orle Gniazda, czyli starodawne zamki, które na co dzień zachwycają swoim urokiem.

Przyszedł czwartek, dzień, w którym od rana mieliśmy przejechać z Kielc do Krakowa, a następnie rozpocząć wędrówkę Szlakiem Orlich Gniazd. Od razu polecamy bardzo przydatną stronkę o samym szlaku. Można tam znaleźć wiele ciekawych informacji. (TUTAJ). Długo czekaliśmy na to wydarzenie i w końcu nadszedł ten czas. Po niemiłej sytuacji jaka miała miejsce dnia poprzedniego w Kuźniakach, budzimy się rano w noclegu w Kielcach. Nie spiesząc się jemy porządne śniadanie i pakujemy plecaki. Kilka minut po godzinie 9 mamy pociąg do Krakowa. Wszystko się udaje i po 10 jesteśmy na miejscu. Teraz zejść do głównego tunelu i wsiąść do tramwaju. Kupujemy bilety w automacie dwa razy droższe, bo się zaciął i nie wydawał reszty. Mówi się trudno, a w sumie i tak to był chrzest bojowy, więc nie ma co żałować. Tak, tak. Pierwszy raz tramwajem. OH! Wsiadamy, jedziemy i na pętli wysiadamy. Szukamy czerwonej kropeczki. Jest! Pięknie namalowana zaraz obok zajazdu autobusów i tramwajów na Krowodrzy. Nie wspomniałam jeszcze, że zrobiliśmy zakupy w „biedronie”. Tym razem bułeczki z pepperoni. Po ostatnich brakach sklepów na szlaku w Górach Świętokrzyskich jakiś większy market to oaza szczęścia. Ale, ale. Zakładamy plecaki i w drogę!

165 km do Częstochowy
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Maszerujemy sobie przez Kraków pomiędzy śpieszącymi się ludźmi. Idziemy na spokojnie ulicami miasta, a także przez park. Tam siadamy aby posilić się przed długą drogą. Ruszamy za asfaltem i za znakami. Tych, akurat naprawdę nie brakuje. Szlak jest świetnie oznaczony. Przechodzimy przez tory i dreptamy w stronę Osiedla Łokietka. Kończy się Kraków, a my znów włazimy do sklepu i znowu kupujemy jedzenie. Jakie to wygłodniałe przyjechało do Krakowa!!! Jakby nie jedli porządnie od trzech dni.

Przez Kraków

Następnie spacerowo dochodzimy do Czerwonego Mostu, którego rozpoznajemy już z daleka. Idziemy dalej i mijamy, gdzieś po drodze Forty 44 Pękowice i Syberia, ale nie podchodzimy do nich. Dalej przechodząc przez Pękowice idziemy drogą między polami i miasto zostawiamy za sobą. Czujemy, że pogoda chyba dla nas nie będzie łaskawa tego dnia, bo zbierają się chmury i zanosi się na deszcz.

Czerwony Most

Dochodząc do Giebułtowa tak właśnie jest, ale na szczęście tylko chwilę, a później już tak w kratkę. Dobrze, że mamy płaszcze przeciwdeszczowe to już nam, aż tak pogoda nie dokucza. Kupiliśmy za 20 złotych jakieś niby porządniejsze niż te reklamówki za 2,50 i faktycznie okazały się bardzo dobre. W Giebułtowie przechodzimy obok szkoły, dworku z 1863 roku i miejscowego kościoła pw. Świętego Idziego, który został wpisany do rejestru  zabytków nieruchomych województwa małopolskiego.

Kościół w Giebułtowie

Idziemy dalej jeszcze przez drogę, a następnie przez Kwietniowe Doły. Przez piękny lasek, w którym jest błoga cisza. Mijamy co jakiś czas miejscowych i zmęczonego biegacza. W oddali widać jeżdżące samochody, a do uszu dochodzi ich łomot. Na tym szlaku będzie to chyba nasza codzienność.

Kwietniowe Doły

Dalej na skrzyżowaniu dróg po lewej stronie mamy tablicę z wyznaczonym szlakiem, my niestety na chwilę go zostawiamy i udajemy się za drogą na Zamek Korzkiew. Maszerujemy w dół aleją grabową i dochodzimy do znaków kierujących do zamierzonego celu. Odremontowany i naprawdę warty uwagi zamek prezentuje się wspaniale. Cudeńko! Świetności nie wyrazi się słowami, to po prostu trzeba zobaczyć. Mimo tego, że szlak blisko nie przebiega, planując przejście nim warto tutaj przyjść. Na pewno nie pożałujecie. Zamek Korzkiew to pierwsze orle gniazdo według wykazu zamków.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

O Górze Korzkiew, na której znajdował się zamek dowiadujemy się z dokumentów z 1352 roku. W XV wieku był on własnością mieszczanina Piotra Krupka, następnie znalazł się w rękach rodziny Ługowskich. W XVI wieku został przebudowany i zatracił cechy zamku średniowiecznego. Nowo wzniesiona budowla miała kształt murów idealnie dopasowany do form skał. Nieregularny piętrowy budynek, posiadający wykute w skale piwnice, okalał mur z budynkiem bramnym. W czasie „potopu szwedzkiego” zamek zapewne został zniszczony, skoro dokumenty wspominają o jego odbudowie w II połowie XVII wieku. W latach następnych był własnością Wodzickich, Dębowskich i Czackich. Od 1720 roku do końca XIX wieku służył jako rezydencja myśliwska. Po II wojnie światowej zamek był czynny, jednak z czasem popadł w ruinę. Pod koniec lat 90. stał się własnością prywatną. Nowy właściciel rozpoczął odbudowę warowni. Obecnie w częściowo odrestaurowanym obiekcie znajduje się hotel, oraz sale konferencyjne. Dalsze prace trwają. Docelowo planowane jest zagospodarowanie całego wzgórza zamkowego i jego okolicy.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Na zamku można wziąć udział w zabawie. Polega ona na tym, że na kilkunastu tablicach ukryte są słowa, na każdej po jednym. Z tych słów trzeba ułożyć zdanie. Za zgadnięcie hasła dostaniecie nagrodę, którą należy odebrać w kawiarni znajdującej się przy dziedzińcu. Niestety zbierało się na deszcz, a nawet małe kropelki uderzały o nos. To już znak, że nas czas się skończył w tym miejscu. Udajemy się drogą pod zamek i za szlakiem niebieskim chcemy wrócić na Szlak Orlich Gniazd. Przechodzimy obok kościoła z 1623 roku pw. Narodzenia Świetego Jana Chrzciciela. Szybciutko krok za krokiem, miedzy kroplą, a kroplą próbujemy swoich sił. I tak mijamy OSP w miejscowości. Tam jest sklep spożywczy, do którego koniecznie musicie wejść jak nie macie prowiantu, na dziś, jutro i w sumie pojutrze też. Przechodzimy całą miejscowość i skręcamy w lewo, aby dostać się z powrotem na szlak czerwony. Dochodzimy do Doliny Prądnika i już zauważamy piękne ostańce np. Latarnię Twardowskiego.

Dolina Prądnika
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Robi się już ciemno, bo godzina późna jak na kwietniowy krótki dzień. Dzwonimy do okolicznych kwater w sprawie noclegu. Planujemy, że lepiej zakończyć ten dzień wcześniej, bo i tak leje, a kolejny zacząć wcześniej i przejść więcej. Niestety wszystkie pokoje w Prądniku Korzkiewskim są zajęte, a dalej noclegu nie widać. Sklepu zresztą też. Nie zaopatrzyliśmy się w tym koło remizy. Wędrujemy spokojną Doliną Prądnika i wchodzimy na teren Ojcowskiego Parku Narodowego. Z każdej strony jest coś ciekawego. Zaraz się okaże, że dojdziemy do Ojcowa. Tego nie planowaliśmy, ale za to wybór kwater jest większy i spore szanse na znalezienie czegoś.

Brama Krakowska

Bardzo ciekawie wygląda skała o nazwie „Rękawica” i „Igła Deotymy”. Naszą uwagę przyciąga także Źródełko Miłości i Brama Krakowska. To jedno z ciekawszych miejsc koło Ojcowa, a szlak mijający bramę prowadzi do Groty Łokietka. Jesteśmy już w Ojcowie, jakieś 500 metrów od centrum. Mijamy łowisko pstrągów i mamy restaurację. Na płocie przy niej informacja o noclegu. Dzwonimy i jest! Pokoje gościnne u Pani Marii w domu o numerze 35. Polecamy. Łazienka, kuchnia i łóżka to trzy rzeczy, które bardzo są nam teraz potrzebne. W plecaku mamy jeszcze kawałek serka białego, kilka kromek chleba i zupki chińskie. Może znajdziemy w Ojcowie jakiś sklep. Zobaczymy w kolejnym dniu. Cześć!

www.mynaszlaku.pl

Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

W tej wyprawie wspierał nas sklep górski MOKO, Związek Gmin Jurajskich, a także nasi czytelnicy. Dziękujemy bardzo wszystkim za wsparcie. Tym, którzy nam dobrze życzyli i trzymali kciuki należy się wielkie serducho od nas.

Trasa jaką wędrowaliśmy

Kraków Szlak czerwony Giebułtów Szlak czerwony Zamek Korzkiew Szlak czerwony Prądnik Korzkiewski Szlak czerwony Ojców

Informacje

* Data wycieczki 14.04.2016
* Dystans 23 km
* Czas trwania 7g:07m:13s
* Łącznie w górę 518 m
* Łącznie w dół 454 m

Do zobaczenia na szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Cześć! Na MyNaSzlaku.pl witają Cię Angelika i Mateusz
Dołącz do grona naszych czytelników i wybierz się z nami w niezwykłą podróż. Pamiętaj! Robisz to na własną odpowiedzialność. :) Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.