Szlak Orlich Gniazd, etap 5: Smoleń – Podlesice

Szlak Orlich Gniazd, etap 5: Smoleń – Podlesice

Szlak Orlich Gniazd, etap 5: Smoleń - Podlesice

Poniedziałek, kolejny dzień na Szlaku Orlich Gniazd. Pogoda miała być strasznie kiepska, ale okazała się dla nas łaskawa. Wędrówkę zaczynamy szybko po godzinie 6. Stwierdzamy, że skoro nie pada to nie ma na co czekać. Płacimy babci za nocleg idziemy przed siebie. Najpierw do Pilicy, gdzie odwiedzamy aptekę i kupujemy opaskę uciskową na moje kolano. Warty uwagi w tej miejscowości jest pałac, jednak my do niego nie podchodzimy. Niestety musi zostać on do odwiedzenia przy najbliższej okazji.

Droga Smoleń – Pilica
Rynek w Pilicy
Kościół w Pilicy
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Dalej idziemy po odsłoniętym terenie. Pogoda nie jest zła, ale jest dość chłodno i dość poważnie wyglądają chmury nad nami. Teren jest całkiem przyjemny. Widzimy już nasz cel – OGRODZIENIEC… Brrrr. Strach się bać. Szybciutko dochodzimy do Kocikowej i od razu idziemy dalej. Nie zatrzymując się przechodzimy przez jej centrum i utwardzona drogą opuszczamy jej teren. Tym razem zamiast na polany wchodzimy w las i leśną drogą. Teren jest dość płaski, mamy mało podejść i dość dobre tempo. Nasz czerwony Szlak Orlich Gniazd krzyżuje się z niebieskim Szlakiem Warowni Jurajskich. Być może akurat kiedyś to będzie nasz szlak, którym powędrujemy następnym razem, gdy przyjedziemy na Jurę. Powiem Wam, że patrząc na niego jest on ciekawy i przejście nim jest do zrealizowania. A po Szlaku Orlich Gniazd aż mamy ochotę i nim powędrować. Szybko zmierzamy do kolejnej naszej perełki. Oczywiście kolejną perełką jest Zamek Ogrodzieniec. Coś fantastycznego! I trzeba tutaj powiedzieć, że leży na najwyższym szczycie Jury, czyli na Górze Zamkowej lub jak kto woli na Górze Janowskiego mierzącej 516 m n.p.m. Ruiny znajdują się w miejscowości Podzamcze.

Zamek Ogrodzieniec
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Wchodzimy na teren zamku i spotykamy się tam z Prezesem Związku Gmin Jurajskich – Robertem Nierodą. Serdecznie pozdrawiamy! 🙂 Przy zakupie biletu wypożyczamy sobie audioprzewodniki, które poprowadzą nas po ruinach Zamku Ogrodzieniec. Pan przewodnik słuchawkowy świetnie opisał nam każde miejsce na zamku i wskazywał jak mamy się poruszać. Polecamy upomnieć się w kasie o sprzęcik ŚLĄSKIE.travel, bo naprawdę warto. Przewodnik poleca wyjście na wieżę, jednak z nami tam nie wychodzi. Ale nie skuście się na to, aby zrobić tak jak on, czyli iść dalej. Pamiętajcie waszym obowiązkiem niech będzie jednak wyjście na wieżę.  Świetną panoramę można oglądnąć z góry. Po wyjściu z zamku warto skierować się na wzgórze i wejść do sali tortur. To chyba najlepsza atrakcja całego Ogrodzieńca ;). Mnie już wszystko boli!

Do sali tortur
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Opuszczamy zamek. Pozwolono nam z przewodnikiem przejść na Górę Birów, gdzie znajduje się fantastyczne grodzisko pokazujące nam osadnictwo wielu kultur. Wychodzimy do samej góry i wchodzimy najpierw do chaty wodza, gdzie żona przygotowuje mu posiłek. Od samego wejścia zachęca do wspólnego spędzenia wolnego czasu. My jednak nie mamy go zbyt wiele i po zapytaniu czy możemy zwiedzić osadę zostaje nam przydzielona ochrona i razem z nią spacerujemy po Górze Birów. Koło kasy warto odbić jeszcze w lewo i pójść jakieś 200 metrów pod jaskinie.

Wejście do grodu
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
Ogrodzieniec
www.mynaszlaku.pl
🙂
Do jaskini

Niestety czas się pożegnać. Oddajemy sprzęcik w kasie przy Górze Birów i ruszamy przed siebie. Niesamowity teren, warty uwagi. Szczerze mówiąc byliśmy tu około trzech godzin. Byliśmy tak zachwyceni miejscem, ze straciliśmy rachubę czasu. Ale to nic, mieliśmy za to z rana w zanadrzu trochę czasu, więc go dobrze wykorzystaliśmy. Podążamy jednak przed siebie i szybciutko docieramy do  kolejnej miejscowości. Niewielkiej i niedaleko oddalonej od Podzamcza. Dalej dreptamy sobie przez Dworski Las, a następnie szybciutko przez otwarte tereny przelatujemy przez Żerkowice i docieramy do Piaseczna. W Żerkowicach łapiemy spożywczaka. Kupujemy chleb i pasztet, a że nie jedliśmy prawie nic od godziny 6… łohohohohoho niebo w gębie 🙂 Po drodze mijamy gdzieś Okiennik Wielki i rejon idealny na wspinaczkę. Jeśli ktoś całkiem przypadkowo miał by sprzęt może śmiało skorzystać 🙂 A jeśli zostałoby mu trochę czasu to za Piasecznem także może sprawdzić się na kolejnym rejonie wspinaczkowym.

Okiennik Wielki

Na pewno warto, ale że ja wole stąpać po ziemi i takiego sprzętu ze sobą nie mamy to mijamy ten teren tak po prostu, tylko zawieszając oko na ostańcach.  Wchodzimy w las, który prowadzi nas na Zamek Bąkowiec w Morsku. Jesteśmy trochę rozczarowani podchodząc do niego. Niestety nie jest udostępniony turystom do zwiedzania, po prostu brama jest zamknięta i koniec. Jedynie zamek można obejść za ścieżką dookoła. Zajmuje to tylko dziesięć minut. Po przejściu świetnie zadbanego Zamku Ogrodzieniec, a przyjściem tutaj zostaje po prostu niesmak i taki żal, że nie jest on otwarty. No ale cieszmy się, że jest i można go oglądać z zewnątrz. A tak w ogóle to świetne ławki są obsadzone obok zamku, świetny pomysł i pierwszy raz się z takim spotykamy. Mateusz oczywiście wyrywa się do robienia zdjęć, a ja po takiej trasie chętnie odpoczywam na ławce, więc ma okazję do ustrzelenia foty.

🙂
Zamek Bąkowiec w Morsku
Zamek Bąkowiec w Morsku

Legendy mówią o skarbie pozostawionym w zamku przez bogatego pana, który wyruszył na wojnę i nigdy nie powrócił, zostawiając swój majątek ukryty gdzieś na terenie warowni.

www.mynaszlaku.pl

Jest już całkiem po południu i czas iść przed siebie i znaleźć nocleg. Decydujemy się nocować w Podlesicach. Po skontaktowaniu się z właścicielami i wiadomości, że chętnie nas przyjmą ruszamy przed siebie. Tak naprawdę nie wiele nas dzieli, może zaledwie 3 kilometry. Docieramy tam już prawie o zachodzie słońca. Prawie, no może ciut wcześniej. Ważne, że docieramy i trafiamy do noclegu, aby nowy dzień rozpocząć z dobrego startu. Na kolację jemy ponownie chleb z pasztetem urozmaicając go sobie zupkami chińskimi. W Podlesicach jest wiele miejsc noclegowych.

Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

W tej wyprawie wspierał nas sklep górski MOKO, Związek Gmin Jurajskich, a także nasi czytelnicy. Dziękujemy bardzo wszystkim za wsparcie. Tym, którzy nam dobrze życzyli i trzymali kciuki należy się wielkie serducho od nas.

Trasa jaką wędrowaliśmy

Smoleń Szlak czerwony Pilica Szlak czerwony Ogrodzieniec Szlak czerwony Góra Birów Szlak czerwony Żerkowice Szlak czerwony Okiennik Wielki Szlak czerwony Morsko Szlak czerwony Podlesice

Informacje

* Data wycieczki 18.04.2016
* Dystans 37 km
* Czas trwania 12g:00m:36s
* Łącznie w górę 693 m
* Łącznie w dół 803 m

Do zobaczenia na szlaku!

One thought on “Szlak Orlich Gniazd, etap 5: Smoleń – Podlesice

  1. Moje ulubione tereny z młodzieńczych lat 🙂 wiele weekendów i wakacji spędzonych w bazie harcerskiej w Podlesicach i na polu namiotowym w Morsku 🙂 Świetna wycieczka 🙂 dzięki że mogłem powspominać sobie czytając tą relację 🙂 Będę musiał znaleźć kiedyś czas i tam powrócić 🙂 Pozdrawiam Was 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress